FILM

Prosto w serce (2007)

Music and Lyrics

Recenzje (1)

44-letni Brytyjczyk wciela się w Aleksa Fletchera - przebrzmiałego gwiazdora muzyki pop, który największe sukcesy święcił w latach 80. Po rozpadzie jego zespołu z trudem kontynuuje solową karierę. Mimo gorącego wsparcia wiernego i pomysłowego menadżera, jedynie na festynach i firmowych imprezach, śpiewa i eksponuje swe już nieco przywiędłe wdzięki widowni złożonej z kobiet w średnim wieku, pamiętających lata jego świetności. Szansa na odmianę losu nadchodzi ze strony nastoletniej gwiazdy muzyki pop, która z rozrzewnieniem wspomina wcześniejsze hity Aleksa. Jeśli w ciągu kilku dni uda mu się napisać przebój, wystąpi z popularną nastolatką przed wielotysięcznym tłumem. Problem tkwi w tym, iż nie ma dobrego tekściarza, a jedynie... rozkojarzoną i gadatliwą dziewczynę zajmującą się podlewaniem jego kwiatów. Zbiegiem okoliczności potrafi ona nieźle rymować. Szansa na przebój staje się realna.

Film z Grantem i partnerującą mu Drew Barrymore - mimo wielu zabawnych dialogów, świetnej kreacji Anglika, który po raz kolejny znalazł się w roli zagubionego playboya - jest po prostu nudny. Fabuła sprowadza się do przedstawienia procesu twórczego popowych artystów. Przez ponad 90 minut widz ogląda jak powstają słowa do - co tu dużo mówić kiepskiej i ckliwej - piosenki a przy okazji rodzi się miłość. Drewniana Barrymore bezskutecznie stara się zająć miejsce Meg Ryan i zdetronizować ją jako królową komedii romantycznych. Jeden ze współczesnych Aniołków Charliego gra bez polotu, nie jest w stanie wykrzesać nic, co byłoby chociaż zaczynem ekranowej chemii między głównymi bohaterami.

Komedia w reżyserii Marka Lawrence'a nie trafia widza prosto w serce, ale i tak warto zobaczyć Granta, który - tak jak kreowany przez niego bohater - nie jest w stanie uciec od tego, co robi najlepiej, czyli odgrywania niedojrzałego, ale nieubłaganie starzejącego się gwiazdora.

Więcej o filmie: