FILM

Dziewczyna moich koszmarów (2007)

Heartbreak Kid, The

Recenzje (1)

Tak, jak w kilku wcześniejszych swoich dziełach, spece od wulgarnych i zabawnych produkcji typu "Głupi i głupszy", "Sposób na blondynkę" czy "Płytki facet", i tym razem bawią się stereotypami. Pod lupę wzięli mężczyzn z syndromem związkofoba i kobiety, które po ślubie przemieniają się socjopatyczne wariatki. Głównym bohaterem filmu "Dziewczyna moich koszmarów" jest 40-letni kawaler. Kiedy na ślubie swojej byłej wieloletniej partnerki zdaje sobie sprawę, że jest jedynym pełnoletnim singlem, postanawia poważniej podejść do instytucji małżeństwa. W efekcie po sześciu tygodniach znajomości z długonogą blondynką, zajmującą się ratowaniem morskiej fauny, sam staje przed ołtarzem. Już w trakcie podróży poślubnej okazuje się, iż seksowna pani ekolog zdecydowanie do niego nie pasuje. Pewności tej nabiera, gdy w pięknych okolicznościach meksykańskiej przyrody zakochuje się w innej kobiecie.

"Dziewczyna moich koszmarów" to - jak sam tytuł i streszczenie wskazuje - dość nietypowa komedia romantyczna. Nie dość, że zakochani poznają się w punkcie, do którego dążą scenariusze innych filmów z gatunku, to perypetie głównej pary schodzą na plan dalszy, ustępując miejsca przaśnym dowcipom, dosadnym obrazom ostrego seksu z akompaniamentem głośnych pierdnięć. Aby znieść filmy Farrellych trzeba lubić niewyszukany, niemal naturalistyczny humor oraz oczywiście Bena Stillera, którego aktorstwo sprowadza się do repertuaru głupich min i jaskrawej gestykulacji. To wszystko łatwiej zaakceptować, bowiem znaki firmowe produkcji Bobby'ego i Petera uzupełnia jedna ważna rzecz: wszystkie ich komedie charakteryzują się celną puentą. Przypadek "Dziewczyny moich koszmarów" uzmysławia, że nie tylko kobiety padają ofiarą szufladki starych panien. Także mężczyźni muszą uciekać przed zaszeregowaniem do rodziny... homoseksualistów. 40-letni samotny facet to już nie singiel, ale w najlepszym wypadku rozwodnik lub wdowiec. Z życia w pojedynkę nie tłumaczy go pragnienie poślubienia tej właściwej osoby. Pójście na skróty i powiedzenie "tak" komuś przypadkowemu też nie kończy się happy endem. "Dziewczyna moich koszmarów" pokazuje jednak przede wszystkim, iż człowiek powinien uczyć się na własnych błędach i nie iść na łatwiznę.

Więcej o filmie: