FILM

Motyl Still Alice (2014)

Still Alice

Recenzje (1)

Tytułowa Alice (Julianne More), to 50-letnia kobieta, spełniona zawodowo, mająca kochającego męża i trójkę dorosłych dzieci. Jej pełne, udane życie burzy diagnoza - Alzheimer, który choć wykryty we wczesnym stadium, postępuje zatrważająco szybko.

Boję się zawsze tego typu filmów. Poruszających trudne tematy, przybliżających prawdziwe ludzkie dramaty. Szczególnie gdy są one przedstawiane całkiem na poważnie, bez gorzkiego humoru, odrobiny absurdu odciążającej fabułę. Twórcy takich obrazów mają tendencje do przesady. Atakują widza pełnymi cierpienia scenami, zamęczają wzruszającymi rozmowami, na siłę wyciskają łzy, epatują ckliwością. Richard Glatzer i Wash Westmoreland z powodzeniem unikają takich uproszczeń i tanich sztuczek. W ich filmie historia Alice nie jest bynajmniej lekka, pełna optymizmu i nadziei, wręcz przeciwnie. To absolutnie przerażający obraz, ale po pierwsze nie jest przytłaczający, po drugie twórcy przedstawiają swą opowieść w pełnym wymiarze. Nie chcę powiedzieć, że powiedzieli o cierpiących na Alzheimera i przede wszystkim ich bliskich wszystko, ale naprawdę dużo, naświetlając nie tak oczywiste szczegóły. Owszem, mamy sceny, których należało się spodziewać, jak problem ze znalezieniem łazienki, przygnębiające "zwiedzanie" ośrodka opieki. To jednak nie tylko historia o bezsilności, cierpieniu, to opowieść o frustracji (nie tylko Alice), wściekłości (niekoniecznie na niesprawiedliwy los), egoizmie (czasem mającym swe uzasadnienie), systemach obronnych (nie zawsze zrozumiałych) oraz tym, że świat się nadal kręci i oczywiście o miłości.

Atutem dzieła Glatzera i Westmorelanda jest bez wątpienia Julianne More, która za pozbawioną egzaltacji i histerii rolę otrzymała Oscara, ale - o dziwo - także Kristen Stewart, której zblazowanie, pewna irytująca maniera po pierwsze zostały nieco przytępione, po drugie dodają niuansów i paradoksalnie sprawiają, że wierzymy jej bohaterce, a nawet najbardziej ją lubimy.

"Motyl Still Alice" to pełna subtelności, światło-cieni, wielowarstwowa historia nie tylko o okropnej, nieuleczalnej chorobie.