FILM

Czerwony i niebieski (2012)

Il Rosso e il blu
Inne tytuły: The Red and the Blue

Recenzje (1)

Wakacje dopiero się rozpoczęły, ale w kinach już zatęskniono za szkołą. "Czerwony i niebieski" według książki Marca Lodoliego nikogo chyba jednak nie przekona do szybkiego powrotu do nauki, sprawdzianów i klasowych wyzwań.

Reżyser i współscenarzysta Giuseppe Piccioni snuje na ekranie trzy równoległe historie, z których każda mogłaby posłużyć jako temat na osobny film. Mogłaby, ale musiałaby być choć trochę głębsza, oryginalniejsza i emocjonująca, w jakikolwiek sposób angażująca. Surowa dyrektor szkoły (Margherita Buy) zaczyna interesować się porzuconym przez matkę chłopcem. Młody nauczyciel idealista (Riccardo Scamarcio) próbuje pomóc pewnej zauroczonej nim i już doświadczonej przez życie nastolatce. Stary nauczyciel (Roberto Herlitzka), zgorzkniały belfer, który nie ma wątpliwości, że uczniowie to banda nieuków na z góry przegranej pozycji, spotyka wychowankę sprzed lat. Dowiaduje się, że dziewczyna kochała się w nim. Jedyną przestrzenią, która łączy te wszystkie postaci są mury szkoły. Ich decyzje i przemiany są przewidywalne od pierwszych scen. To samo, niestety, można powiedzieć o ich podopiecznych, jak i o ogólnym pozytywistycznym przesłaniu całości.

Z ekranu płynie wiele wzniosłych fraz, które jednak niespecjalnie porywają. Czasami można wsłuchać się w muzykę, spojrzeć na zegarek, przypomnieć sobie swoje szkolne perypetie i żałować, że nie wybrało się innego seansu. Filmu nie ratują nawet utalentowani aktorzy, których twarze kojarzone są nie tylko we Włoszech. Jednak to nie "beznadziejność" jest największą wadą "Czerwonego i niebieskiego". Nie jest to produkcja miałka, płytka. Jest, po prostu, nijaka. To bardzo przeciętny dramat obyczajowy ze szkołą w tle. Trochę dziwi, że dystrybutor zdecydował się na wprowadzenie go do kin dwa lata! po włoskiej premierze. Lepiej ta historia mogłaby poradzić sobie na małym ekranie.

Więcej o filmie:


https://vod.plus?cid=fAmDJkjC