FILM

Gnijąca panna młoda Tima Burtona (2005)

Corpse Bride
Inne tytuły: Tim Burton's Corpse Bride

Recenzje (1)

Najnowszym dziełem, Amerykanin potwierdził, że talent ma wielki i reżyserem jest nietuzinkowym. Otóż, twórca wziął na warsztat najbardziej oklepane i przewidywalne gatunki filmowe, jednak tak zgrabnie przy nich pomajstrował, że wyszło mu, miniarcydzieło. Majstersztyk sztuki rozrywkowej. Gdyby bowiem "Gnijącą pannę młodą" rozebrać na czynniki pierwsze, czy raczej na składniki wyszłoby nam, że jest to komedia romantyczna z domieszką musicalu, utrzymana w konwencji bajki. Ciężko wymyślić bardziej złowieszczą mieszankę stylistyczną. Tymczasem Burton wykrzesał z niej to, co najlepsze i ubrał w potwornie nieprzystającą doń formułę - Anglia, XIX wiek, trupy i niewiarygodnie mroczne kolory. A wszystko z wdziękiem i urzekającym poczuciem humoru.

Stworzenie dobrego filmu, który zmusi do myślenia i jeszcze długo po seansie pozostawia wrażenie nie jest rzeczą łatwą. Niemniej takie wypadki czasem się zdarzają. Zupełnie inaczej ma się sprawa w przypadku kina rozrywkowego. Nakręcenie tego typu obrazu, który jednocześnie nie trąci banałem przy każdej scenie, nie jest ckliwy aż do zemdlenia tudzież nieznośnie patetyczny i, co najważniejsze, nie przypomina setek innych "dzieł" wyprodukowanych w Fabryce Snów graniczy z cudem. Tym bardziej Burtonowi należą się gromkie brawa, gdyż on ową sztukę opanował do perfekcji.

https://vod.plus?cid=fAmDJkjC