FILM

Lily (2010)

Pieds nus sur les limaces

Recenzje (1)

Wiodąca ułożone miejskie życie Clara (w tej roli Kruger) wraca na wieś, by zająć się biegającą po polach i lasach siostrą Lily (Sagnier). Do tej pory robiła to matka dziewcząt, ale nagle zmarła. Lily to jeden wielki kłopot. Nie uznaje żadnych reguł, prowokuje: obraża bliskich i znajomych, grób matki przyozdabia ciastkami i świecidełkami, kpi, iż "studiowała medycynę - jako pacjentka", kolekcjonuje martwe gryzonie, uprawia seks z nastoletnimi synami sąsiadów. Co jakiś czas wybucha, wpada w histerię. Sąsiedzi nie rozumieją jej, a w pewnym momencie przestają też tolerować. U siostry, która nie chce jej zamknąć w zakładzie, proces postępuje w przeciwnym kierunku. Clara powoli zaczyna przejmować punkt widzenia Lily. W którym momencie zostaje przekroczona granica pomiędzy normalnością i szaleństwem? Co to znaczy, iż ktoś jest normalny, a ktoś nie? Jak rodzina może poradzić sobie z rozchwianym emocjonalnie i psychicznie człowiekiem? Te pytania "Lily" stawia wyraźnie, acz zarazem lekko, bez ciężaru dramatu psychologicznego. Kruger i Sagnier świetnie się uzupełniają, budują szczerą, choć przecież trudną więź.

Problem pojawia się, gdy reżyserka i scenarzystka Fabienne Berthaud, zaczyna gloryfikować jeden ze światów swoich postaci. Film z każdą kolejną sceną zaczyna pogrążać się w fałszu, aż ostatecznie traci moc. Finał już tak bardzo razi naiwnością, grubymi nićmi szytym happy endem, iż rzutuje to na odbiór całości. W efekcie w filmie najbardziej irytująca jest nie szalona tytułowa bohaterka, ale jej twórczyni, która się zagalopowała.

Więcej o filmie: