FILM

Kobieta w czerni (2012)

Woman in Black, The

Recenzje (4)

Bohaterem jest młody notariusz, wdowiec, samotnie wychowujący synka. Mężczyzna otrzymuje zlecenie, by uporządkować sprawy spadkowe po właścicielce domu w pewnym małym miasteczku. Ku jego zaskoczeniu, na miejscu nie czeka na niego ciepłe przyjęcie.

Dzieło powstało w zasłużonej dla gatunku, a przynajmniej pewnego, gotyckiego typu, wytwórni Hammer i to już daje pewien pogląd na to, z jakim dziełem mamy do czynienia. To nie jest film, w trakcie którego będziecie co chwila skakać na fotelach. Ani taki, który będzie was nawiedzał po nocach. Nie ma bebechów ani psychopatów. Jest za to klasyczny, bardzo klimatyczny i udany horror. Twórcy wykorzystali pełen arsenał atrybutów oldschoolowych filmów grozy. Wrogie spojrzenia tubylców, wielki, opuszczony, zarośnięty chaszczami dom na odludziu, przerażające lalki z łypiącymi oczkami, pozytywki, mgła, krzyki dzieci, obłąkana kobieta, zjawy, bagna, krzyże, napisy na ścianach, trzaski i skrzypienia. Akcja toczy się niespiesznie, by powiedzieć powoli, ale to zabieg celowy, bo tu liczy się zagęszczająca się atmosfera i stopniowe odkrywanie tajemnicy. Straszenie odbywa się natomiast dość tradycyjnie, poprzez dźwięki i... sami zobaczycie. Zawał wam nie grozi, ale kilka mocniejszych uderzeń serca i owszem. Całość dobrze zrealizowana, ze znakomitymi krajobrazami, świetną scenografią i zdjęciami. A Daniel Radcliffe? Cóż, tak całkiem Harrym Potterem już nie jest, ale i tak całkiem też nie przestał nim być.

"Kobieta w czerni" to miła odmiana dla współczesnych horrorów. Stęchły powiew świeżości.

Wytwórnia Hammer Film Productions to w świecie horroru prawdziwa legenda. Filmy z tej marki to w ogromnej liczbie prawdziwe perełki, których znakomity klimat na zawsze zmienił oblicze światowego kina grozy. Została ona założona w 1934 roku w Wielkiej Brytanii i choć niemal zawsze stawiała na kino niskobudżetowe, to w produkcjach Hammera często można było zobaczyć największe Brytyjskie gwiazdy filmowe. Stąd częsta współpraca z najlepszymi wytwórniami z Hollywood, jak chociażby Warner Brothers, czy Universal Studio. Największe chwile sławy Hammer Film Productions przeżywał w latach 50-70. minionego stulecia, zaś początkiem lat 80-tych zakończył swoją działalność. W roku 2000 studio zostało wykupione przez konesera sztuki Charlesa Saatchi, jednak pan ten nigdy nie zdecydował się na produkcję filmów. Wszystko zmieniło się wraz z rokiem 2007, kiedy to wytwórnię przejęła grupa Big Brother. Wtedy też w samym studio zaczęto planować kilka projektów. Jednym z nich jest opisywana właśnie „Kobieta w czerni”, gdzie w równej roli zobaczyć możemy Daniela Radcliffe’a. Jak w zupełnie innej postaci prezentuje się nam ekranowy Harry Potter, dowiecie się w dalszej części tej recenzji.

Do niewielkiej wioski Crythin Gifford przyjeżdża młody notariusz Arthur Kipps. Musi on uporządkować wszelkie sprawy związane z posiadłością Alice Drablow, po śmierci której znalazła się ona w rękach banku. Niestety sprawa wcale nie wydaje się prosta, gdyż domostwo cieszy się w okolicy bardzo złą sławą. Przyjęty z niechęcią, a nawet wrogością Arthur, na początku za nic nie może zrozumieć zachowania lokalnej ludności. Ta niewiedza nie trwa jednak długo, gdyż zaraz po jego przyjeździe dochodzi do serii niewyjaśnionych zdarzeń, które wydają się mieć związek nie tyle ze śmiercią samej Alice Drablow, co jej dziewięcioletniego syna Nathaniela. Każdy kolejny dzień niesie ze sobą śmierć dziecka, którejś z rodzin Crythin Gifford, a ponure żniwo może powstrzymać jedynie rozwikłanie mrocznej tajemnicy kryjącej się na bagnach posiadłości Eel Marsh.

Reaktywacja Hammer Films ucieszyła fanów horroru na całym świecie. Wielu jednak zastanawiało się jak ów powrót będzie wyglądał. Czy ideały „starej” wytwórni nadal zostaną zachowane, czy też jej włodarze zdecydują się uwspółcześnić wizerunek. Odpowiedź przyszła w 2011 roku wraz z interesującym filmem „Wake Wood”, utrzymanym w konwencji „folk horror”, czyli horroru opartego na wierzeniach ludowych. Oczywiście poza zmianami w samej technice realizacji, fani z łatwością mogli dostrzec pewne typowe dla Hammer Films elementy filmowego rzemiosła. W międzyczasie w Internecie na stronie http://www.myspace.com/beyondtherave można było śledzić mini serial „Beyond The Rave”, który również posiadał liczne znamiona spuścizny po kultowych produkcjach marki Hammer. Wreszcie pora na film „The Resident”, w którym główną rolę zagrała niegdyś nagrodzona Oscarem Hilary Swank. Widzimy więc, że po raz kolejny producenci uraczyli nas tym, co dawniej było znakiem firmowym brytyjskiej wytwórni. Hammer wraca, kochani, i jest w znakomitej formie!

Chyba najlepszym potwierdzeniem powyższej tezy jest opisywana właśnie „Kobieta w czerni”. Za jej realizację odpowiadał Brytyjczyk James Watkins, który w 2008 roku zrealizował niesamowicie klimatyczny i zarazem brutalny horror „Eden Lake”, za który otrzymał szereg nagród i nominacji. Wydawało się, że wybór był idealny, jednak czy udźwignął on brzemię legendy? Tak! I to w świetnym stylu, a wszystko dzięki wolnej ręce w decydowaniu o każdym szczególe produkcji.

Mało osób wie, ale „Kobieta w czerni” jest remake’iem produkcji telewizyjnej z 1989 roku. Już pierwowzór posiadał liczne znamiona horroru gotyckiego i wydawał się idealnym kandydatem do przerobienia na kinową wersję spod znaku wytwórni, która właśnie takimi opowieściami zdobyła serca widzów na całym świecie. Poza tym pan Watkins wraz ze scenarzystką Jane Goldman nie poskąpił widzom niczego, co najlepiej kojarzy się z kinem grozy. Mamy ponure plenery (bagna, lasy, zapuszczone stare domostwo), pojawiają się tajemnicze postaci, duchy i masa dziwnych zjawisk paranormalnych, nie zabraknie też typowych dla horroru „jump scenes” oraz poprzedzających je klimatycznych ujęć. Jednym zdaniem, mamy wszystko, czego potrzeba, aby film odniósł sukces.

Pisząc „wszystko” mam też na myśli aktorów, a dokładnie jednego, Daniela Radcliffe’a. „Kobieta w czerni” to dokładnie teatr jednego aktora i to nie byle jakiego. Powiem szczerze, że do czasu tego obrazu o chłopaku tym nie miałem absolutnie wyrobionego zdania, a to dlatego, że nie oglądałem żadnego z filmów o Harrym Potterze. Oczywiście łatka tego bohatera raczej nie opuści Radcliffe’a aż do końca jego filmowej kariery, ale jeżeli będzie potrafił grać tak jak w tym obrazie, to z pewnością udowodni wszystkim, że nie jest aktorem jednej postaci. Daniel spisał się w tym filmie doskonale, czego najlepszym dowodem są wyniki finansowe owej produkcji. Dość powiedzieć, że w rodzimej Wielkiej Brytanii produkcja ta stała się najbardziej kasowym filmem grozy od ponad 20 lat, zaś na świecie do tej pory (na dzień 06.04.2012) zarobił $120 mln (przy budżecie nieprzekraczającym $15 mln). To prawdziwy przebój, prawdziwa kinowa bomba!

„Kobieta w czerni” to film, który naprawdę mnie przekonał. Oczywiście jestem wielkim fanem produkcji Hammer Films, bo w końcu wychowałem się na nich i niezmiernie cieszę się, że wróciła ona do życia. Szczególnie cieszy zaś fakt, że kontynuują swoją tradycję, a widzowie to kupują. Ale jak tu nie kupować filmu, który posiada wszystkie najważniejsze elementy kina grozy. Świetny klimat, znakomite aktorstwo, doskonałe zdjęcia, muzyka i montaż, interesująca historia i ciekawy scenariusz sprawi, że o obrazie tym pamiętać będziecie jeszcze długo po seansie. Ze swojej strony gorąco polecam! Ocena: 8/10

Obraz Jamesa Watkinsa przenosi nas do XIX wieku. Owdowiały notariusz (Radcliffe), ojciec dwuletniego synka przybywa do ponurego, prowincjonalnego miasteczka. Pogrążony w rozpaczy, coraz mniej wydajny, dostaje od swojego przełożonego zlecenie ostatniej szansy- ma uporządkować sprawy spadkowe starego, wiktoriańskiego domu na Węgorzowych Moczarach. Wkrótce okazuje się, że tubylcy boją się tego miejsca i próbują odwieść bohatera od wgłębiania się w tajemnicę domu. Wyraźnie dają mu do zrozumienia, że mieszkańcy boją się zbliżać do bagien, a naruszanie spokoju tego terenu, to igranie z ogniem. Notariusz wkrótce przekona się, że nie jest to czcze gadanie.

Film ma klasyczny, gotycki klimat, idealnie pasujący do historii o nawiedzonym domu, która nigdy nie przestanie nas straszyć i rozniecać wyobraźni. Makabryczne lalki, mgła, tragedie z przeszłości, duchy dzieci- wszystkie te sprawdzone zabiegi działają i w tym przypadku, parę razy można się przestraszyć. Momentami zawodzi jednak nadmiar środków i dosłowność, przecież filmy takie jak gotyckie arcydzieło „Inni”, czy nawet współczesny „Paranormal Activiti” udowodniły, że nie trzeba efektów specjalnych w opowieściach o nieproszonych gościach w domu, aby skutecznie wywołać strach.

Na koniec pozostawiłam ocenę Daniela Radcliffa, któremu krytycy zarzucili, że nie do końca wyzbył się w tym filmie piętna roli młodego czarodzieja. Trzeba jednak powiedzieć sobie jasno, że aktor po raz kolejny dostał rolę zagubionego, odważnego chłopaka, który stracił rodzinę i stara się ją odzyskać. I z tej roli wywiązał się znakomicie.

Uciekając przed Czarną Damą

Daniel Radcliffe, do tej pory aktor kojarzony wyłącznie z "Harry Potterem", w horrorze Jamesa Witkinsa, gra poważnego adwokata i wdowca, samotnie wychowującego synka. Wyjeżdża by uporządkować sprawy spadkowe opuszczonego domu i tam zapoznaje się z przerażającą historią Kobiety w Czerni, której pojawianie się zwiastuje tragedie…
Trzeba przyznać, że młodziutki Radcliffe dobrze sobie poradził z rolą bohatera doświadczonego przez los, wydaje się być starszy niż jest, a jego aktorstwo jest staranne i naturalne.
Wspaniała jest scenografia, z wielką dbałością i kreatywnością przygotowano setki rekwizytów, tworzących klimat. Podobnie piękne są pejzaże, dzikie angielskie tereny, stare cmentarze, rozległe przestrzenie.
Jest to bardzo malowniczy i klimatyczny horror w starym stylu. Nie ma tu epatowania krwią i przemocą, a jednak trzyma w napięciu i można się czasem naprawdę wystraszyć. Są tu typowe motywy jak skrzypiące drzwi, zaginione dzieci, pusty i wielki dom, pustkowia, ale wcale nie musi to przeszkadzać. Akcja jest powolna, by potem nagle wszelkie tajemnice zaczęły się układać w spójną całość.
"Kobieta w czerni" to stylowe, eleganckie i interesujące kino grozy, pokazujące mroczną i ponurą rzeczywistość.

Więcej o filmie:


https://vod.plus?cid=fAmDJkjC