FILM

Pożyczony narzeczony (2011)

Something Borrowed

Recenzje (1)

Rachel (Ginnifer Goodwin) i Darcy (Hudson) są przyjaciółkami od dziecka. Pierwsza, prawniczka, jest spokojna, serdeczna i troskliwa. Żywiołowa blondynka gwarantuje natomiast zabawę. Przez lata nie straciły kontaktu, stając się sobie coraz bliższe. Problem w tym, że ta miła kocha narzeczonego tej zwariowanej, ten jednak - tchórz i życiowa niedorajda - boi się podjąć jakąkolwiek męską decyzję. W całą tę przejmująca historię wplątany jest jeszcze zakochany w brunetce, bez wzajemności oczywiście, bardzo fajny, porządny facet oraz kilka barwnych, a raczej przejaskrawionych postaci, z których jedna bohatersko ocaliła wiewiórkę.

Brzmi banalnie? I tak właśnie jest. Komedia Luke'a Greenfielda jest ckliwa, przewidywalna, wtórna, przepełniona kliszami i mdła. Bieganie po deszczu, nieśmiały dotyk dłoni, brutalny badminton. No dobra, to ostatnie to novum. Dialogi, szczególnie te rzekomo romantyczne są jednak gorsze niż miłosne wyznania licealistów, a koleś, wokół którego wszystko się kręci (Colin Egglesfield) to drewno w ciele Toma Cruise'a po kilku nieudanych operacjach plastycznych. Całości dopełnia wzruszająco-urokliwy - przynajmniej w zamierzeniu - soundtrack.

Nie powiem, jest kilka plusów - John Krasinski na przykład. Trochę szkoda jego talentu na tak niewyrafinowane dzieło, ale w jakiś sposób je uszlachetnia, poza tym fajnie popatrzeć jak udaje geja. No i jeszcze Kate Hudson absolutnie bezbłędna w testowaniu tuszów do rzęs. Niemniej "Pożyczony narzeczony" klasyką gatunku na pewno się nie stanie.

Więcej o filmie: