FILM

Aurora i archanioł (2008)

Sólo quiero caminar
Inne tytuły: I Only Want to Walk

Recenzje (1)

"Aurora i archanioł" - wbrew temu, co można przypuszczać po naszym tytule - nie jest opowieścią o kobiecie i jej aniele stróżu. Nie ma też w tym dziele nic mistycznego. Tak naprawdę to rasowe kino akcji z trochę poplątanym scenariuszem.

Aurora, jej siostra i koleżanki mają dość życia, w którym są pomiatane i wykorzystywane. Sprytne panie postanawiają wziąć los w swe ręce i dokonać napadu. Niestety, skok nie do końca się udaje i Aurora trafia za kratki. W tym czasie jej siostra Ana wychodzi za mąż za bezwzględnego gangstera Feliksa, a przy okazji planuje kolejny skok. Jest jeszcze "archanioł" Gabriel (świetny Diego Luna) - prawa ręka Feliksa. Chociaż też jest częścią mafijnej społeczności, jest też człowiekiem z zasadami, darzącym szacunkiem kobiety oraz dzieci.

Film Yanesa byłby genialnym hiszpańsko-meksykańskim filmem gangsterskim. Niestety reżyser uwierzył, że jest Quentinem Tarantino. Tym samym, zamiast trzymać się fajnego pomysłu z seksownymi, przebiegłymi laskami obrabiającymi gangsterów, postanowił dodać do fabuły mnóstwo innych wątków, a z dzieła zrobić gatunkowy misz-masz. Mamy więc elementy komedii, kino społeczne, dramat psychologiczny, dramat rodzinny, a momentami nawet komedię romantyczną z "Pretty Woman" w tle. Jest matka chrzestna, motyw zemsty, syn jednej z kobiet piszący wypracowanie na konkurs, Koreańczycy, ochroniarz oglądający western, gdy za ścianą obrabiają jego szefa i flamenco. Trochę tego za dużo i reżyser nie potrafi ogarnąć takiej rozpiętości stylistycznej i narracyjnej. Nie z każdym gatunkiem radzi sobie równie dobrze, na przykład czarny humor w wykonaniu Yanesa nie do końca przekonuje. Ciężko też chwilami oprzeć się wrażeniu, że Hiszpan działa po omacku i najzwyczajniej błądzi, wysysając całe napięcie. Pod jednym względem twórca z Madrytu może jednak mierzyć się z Tarantino - podobnie jak Amerykanin, kapitalnie potrafi dopasować muzykę.

Szkoda, że "Aurora i archanioł" nie jest prostym filmem gangsterskim, bo dziewczyny są wspaniałe a sceny napadu, przeplecione ujęciami z lekcji tańca czy skok w falbaniastej, czerwonej sukni wypadają znakomicie. Nie wspominając o niezwykłym zastosowaniu roweru.

Więcej o filmie: