FILM

Megamocny (2010)

Megamind

Recenzje (1)

Megamocny jest mały, niebieski, chudy i zły. Od urodzenia toczy walkę z dużym, przystojnym i dobrym Metro Manem. Porywa dziewczynę, szantażuje go i... przegrywa. Bilans zawsze wypada na korzyść tego dobrego. Do czasu. Szczęśliwym trafem, czy raczej przypadkiem, Megamocnemu udaje się odkryć słabość rywala i zgładzić go. Wtedy wszystko układa się znakomicie. Niebieski, z oddanym przyjacielem Minionem u boku, rządzi całym miastem, przywłaszcza sobie cenne obrazy i ogólnie sieje zniszczenie w takt piosenek AC/DC i Ozzy'ego Osbourne'a. A ponadto, potwornie się nudzi. W końcu ogarnia go smutek i melancholia oraz tęsknota za dawnym porządkiem. Okazuje się bowiem, że bycie nikczemnym przestaje być atrakcyjne, gdy nikt się temu nie przeciwstawia. Megamocny postanawia więc temu zaradzić i tworzy nowego superbohatera... z łupieżu. Niestety, plan nie wypala, gdyż Titan (nowy wróg) nie zamierza stanąć po dobrej stronie mocy. Acha, jest jeszcze śliczna dziennikarka, którą... Może lepiej sami się przekonajcie.

"Megamocny" to wesoła opowieść ze zwrotami akcji godnymi najlepszych filmów sensacyjnych. Poza tym mamy wszystko, czego trzeba we współczesnej animacji. Sarkastyczno-ironiczne poczucie humoru z kilkoma popkulturowymi smaczkami (dla dorosłych) i barwne gagi (dla dzieci). Jest chytry plan, odwieczna walka dobra ze złem, dziwaczne stworki, superbroń, przebiegła dziewczyna, rozkoszny, mający drobne problemy ze sprzętem Minion, a świat zostaje ocalony przy dźwiękach "Welcome to the Jungle" Guns N' Roses. Krótko mówiąc jest kolorowo, dynamicznie i zabawnie, a że niekoniecznie oryginalnie - cóż, kto by się przejmował?

Megamocny jest dobry, zły i brzydki. W jednej osobie.

Więcej o filmie: