FILM

Listy do Julii (2010)

Letters to Juliet

Recenzje (1)

Sophie jest aspirującą dziennikarką, związaną z młodym, ambitnym restauratorem. Para tuż przed planowanym ślubem postanawia wybrać się na wycieczkę do Włoch. Do miasta Romea i Julii. Na miejscu Victor dba głównie o pobudzanie... swych kubków smakowych, a dziewczyna trafia na trop ciekawej miłosnej historii sprzed 50 lat.

Wątki miłosne są w obrazie Gary'ego Winicka - delikatnie rzecz ujmując - ciężkostrawne. Wydumane, patetyczne, ociekające lukrem, z królewiczem na białym koniu i sceną balkonową. "Listy do Julii" mają jednak dwie zasadnicze zalety - Gaela Garcíę Bernala i Christophera Egana. Panowie w tym filmie są po prostu rozkoszni i uroczy. Bernal, grający narzeczonego Sophie, jest pełnym pasji i namiętności mężczyzną o gorącym temperamencie. Problem w tym, że uniesienia wywołują u niego makarony i sery, a nie ukochana. Egan to z kolei cyniczny, sarkastyczny, usztywniony Angol imieniem Charlie. Mistrz polemiki, błyskotliwych komentarzy i ciętych ripost. Obecność tych dwóch gwarantuje solidną dawkę humoru, i to z bardziej wyszukanej półki. Dzięki nim, i grupie pewnych krewkich Włoszek, film okazuje się lekką, przyjemną rozrywką. Co prawda miłość odbiera Charliemu zdolność wygłaszania złośliwych uwag, zmieniając w rozanielonego blondasa, ale wtedy pojawiają się inne, zabawne, choć niekoniecznie zamierzenie, sceny.

Jak większość romantycznych produkcji "Listy do Julii" są naiwne, nieprawdopodobne i przewidywalne. Film gwarantuje jednak sporo śmiechu i bajeczne zdjęcia skąpanej w słońcu Italii. No i Bernala przeżywającego ekstazę podczas... jedzenia ciastka.

Więcej o filmie:


https://vod.plus?cid=fAmDJkjC