FILM

Kocham kino (2007)

Chacun son cinéma ou Ce petit coup au coeur quand la lumiere s'éteint et que le film commence
Inne tytuły: Każdy ma swoje kino

Recenzje (1)

"Kocham kino" to - jak słusznie wskazuje polski tytuł - hołd złożony kinu. Nie chodzi jednak tylko o filmy, lecz przede wszystkim salę ze srebrnym ekranem. Czasem wygodną, nowoczesną, z popcornem - czasem starą, małą i obskurną. Czasem wypełnioną po brzegi, czasem jakby specjalnie dla nas opustoszałą. Miejsce podniosłych przeżyć duchowych, czasem scenerię dla innych uniesień. Miejsce bez wątpienia magiczne. To tu za sprawą ruchomych obrazków i dźwięku płaczemy, śmiejemy się, boimy, ekscytujemy, snujemy plany, fantazje, szukamy inspiracji i próbujemy znaleźć sens życia. Nigdzie indziej nie doświadczamy tylu emocji, co w kinie. I o tym właśnie jest ten obraz.

Z okazji jubileuszu festiwalu w Cannes, ponad 30 cenionych filmowców przygotowało 3-minutowe nowele na temat X Muzy i jej królestwa. Ilu artystów, tyle wizji. Każda inna, każda dotykająca inną kwestię, z innym ładunkiem emocjonalnym. Dla jednych to ucieczka w zaczarowany świat, dla innych miejsce schadzek, jeszcze inni w kinie szukają najbardziej podstawowych podniet. Bywa groźnie (David Lynch), zaskakująco (Lars Von Trier), zmysłowo (Wong Kar Wai), ironicznie (Ken Loach), dramatycznie (David Cronenberg). Pojawiają się wątki autobiograficzne (Claude Lelouche, Youssef Chahine), kwestie polityczne (Manoel de Oliveira) i Marcello Mastroianni. Niektórzy tworzą impresje, inni opowiadają krótkie historie, jeszcze inni, jak Wim Wenders przez pryzmat kina obnażają problemy świata.

Oczywiście przy tak dużej liczbie twórców dzieło jest nierówne. Niektóre miniatury są zachwycające, błyskotliwe i zabawne, inne piękne i poruszające, ale niektóre są po prostu nudne bądź nijakie. Całość to jednak prawdziwa gratka dla kinomanów, którzy będą mieli wielką frajdę w odgadywaniu autorów poszczególnych filmików.

Więcej o filmie: