FILM

Posejdon (2006)

Poseidon

Recenzje (2)

Bohaterami nowego filmu reżysera są pasażerowie luksusowego okrętu Posejdon, witający przyjście Nowego Roku. Sylwestrową zabawę przerywa jednak wielka fala, która przewraca statek. Wielu pasażerów traci życie. Ci, którzy przeżyli zostają uwięzieni w sale balowej, która niczym wielki pęcherz powietrza utrzymuje Posejdona na poziomie morza. Bohaterom pozostaje jedynie czekać na ekipę ratownicza. Z bierną postawą nie godzi się kilku śmiałków, którzy podejmują niebezpieczną próbę wydostania się ze statku.

Petersen bardzo szybko i sprawnie prowadzi akcję, kosztem psychologicznych portretów postaci. Zamiast interesujących bohaterów widzowie otrzymują sztampowe sylwetki bogatych i zdesperowanych ludzi. Wśród nich znajduje się były strażak i burmistrz Nowego Jorku, który nie jest w stanie zaakceptować miłości swojej młodej córki, a także niemiły hazardzista oraz przystojny potencjalny heros zainteresowany poderwaniem samotnej matki. Przez przedmiotowe pokazanie bohaterów, widz nie ma czasu, aby ich polubić, śledzi jedynie ich losy bez żadnego zaangażowania emocjonalnego. Nie ma także szans na jakieś poruszające popisy aktorskie. Wszystko ginie w szaleńczym tempie ucieczki z pływającej trumny. Ostatecznie bohaterowie są niczym postaci z gry komputerowej, pokonujące coraz to trudniejsze poziomy statku.

"Posejdon" jest świetnie nakręconą przeróbką klasycznego już filmu z 1972 roku, z imponującymi scenami m.in. zatapiania statku. Jednak to za mało, aby widz wyszedł z kina usatysfakcjonowany.

Remake "Tragedii Posejdona"

„Posejdon” to nazwa ogromnego i właściwie niezatapialnego statku... Brzmi znajomo...?Prawdopodobnie z dwóch powodów,po pierwsze – takimi samymi przymiotnikami opisywany był Titanic (i wiadomo jaki los go spotkał), a po drugie – to remake katastroficznego filmu z 1972 r.
Na pokładzie luksusowego statku „Posejdon” pasażerowie świętują Nowy Rok. Wydaje się, iż nic nie jest w stanie przerwać zabawy, kiedy nagle w statek uderza monstrualna fala (tsunami?!). Niezatapialny statek wywraca się do góry dnem i powoli zaczyna tonąć.
Grupka ocalałych pasażerów zaczyna szukać ratunku, przedzierając się w górę statku, czyli w kierunku dna. Pod wodzą byłego burmistrza Nowego Jorku Roberta Ramsey'a (Kurt Russell) oraz hazardzisty Dylana Johns'a (Josh Lucas) śmiałkowie usiłują wydostać się na powierzchnię, jednak w tonącym statku na każdym kroku czyhają na nich śmiertelne pułapki.
Czy garstce pasażerów uda się umiejętnie pokonać piętrzące się przed nimi problemy i przeszkody? Z góry wiadomo, że tak, iż pasażerowie dotrą do celu, bo „Posejdon” to film gatunkowy, pytanie tylko którzy, bo wiadomo, że ktoś zginąć musi. To film także schematyczny – oczywiste jest, że przeżyją najsilniejsi (dal poprawności politycznej nikt nie uśmierci dziecka), najsprytniejsi, najbogatsi, a do tego najbielsi (biały, bogaty architekt wiszący nad przepaścią strząsa w czeluść, uczepionego do jego nóg latynoskiego kelnera).
Pomimo tego wszystkiego „Posejdon” to efektowny film przygodowy, rozegrany w wyjątkowo dramatycznej scenerii, z niezwykłymi efektami specjalnymi (szczególnie kluczowa scena filmu – uderzenie ogromnej fali w statek). To doskonały film na wolny weekendowy wieczór, by przez chwilę poczuć chwilę grozy i otrzymać sporą dawkę adrenaliny.