FILM

Łowcy smoków (2008)

Chasseurs de dragons
Inne tytuły: Dragon Hunters

Recenzje (1)

W nienazwanym księstwie, na planecie, która rządzi się innymi od naszych prawami fizyki, stał imponujący, acz niezbyt trwały zamek. Mieszkała w nim mała księżniczka Zoe, zaczytana w opowieściach o mężnym Gotyku. Dziewczynką opiekował się niewidomy, gniewny wuj, lord Arnold. Zoe marzyła, że kiedyś zostanie rycerzem. Tymczasem lord Arnold wypatrzył oczy wyczekując paladynów, którzy mieli bronić kraju przed niezwyciężony smokiem Pożeraczem Świata. Kiedy Zoe przyprowadziła do zamku poznanego w dramatycznych okolicznościach, sympatycznego łowcę smoków Lian-Chu, wuj dostrzegł w nim materiał na zbawcę. Energiczna księżniczka nie zamierzała bezczynnie czekać na powrót osiłka i jego kompanów.

Nie wiem czy Guillaume Ivernel i Arthur Qwak zetknęli się z malarstwem Beksińskiego, lecz z całą pewnością czytywali komiksy ilustrowane przez Moebiusa, widzieli Bruegelowską "Wieżę Babel" i są fanami mangi/anime. Ich film pełen jest wysmakowanych kadrów przedstawiających apokaliptyczne krajobrazy, gotycką architekturę oraz gorejące oczy bestii. A Lian-Chu to daleki kuzyn samuraja Jacka. Turpistyczne barwy świetnie współgrają z ideą opowieści o potworze, który pozbawia świat radości i wszelkich przejawów życia. Kompozycje Klausa Badelta równie wybornie podkreślają nastrój rozpadu.

Główni bohaterowie są przemiłymi postaciami, a w polskiej wersji językowej każdy z nich otrzymał ciekawą słowną oprawę (za sprawą dialogistki Kai Sikorskiej). Niemniej jednak bestia jest straszna i ukazywana w ujęciach, które głęboko zapadają w pamięć. Ponadto świat "Łowców smoków" to dość posępne miejsce. Ciekawe dla dorosłych i dzieci obeznanych z prawdziwymi baśniami braci Grimm.

Więcej o filmie: