FILM

Silent Hill: Apokalipsa 3D (2012)

Silent Hill: Revelation 3D
Inne tytuły: Silent Hill 2

Pressbook

Heather przez całe życie ucieka przed niebezpiecznymi i niewytłumaczalnymi siłami. W dniu swoich osiemnastych urodzin, nawiedzona kolejnymi koszmarami i przerażona zniknięciem ojca, dowiaduje się, że nie jest osobą, za którą się dotychczas uważała. To odkrycie wprowadza ją w głąb malowniczego i przerażającego świata pełnego demonów. Jeżeli ich nie zwycięży, utknie w alternatywnej rzeczywistości Silent Hill na zawsze.

Ze świata gier na duży ekran

Film „Silent Hill: Apokalipsa 3D” oparto na cieszącej się dużym uznaniem serii gier wideo utrzymanych w klimacie horroru. Jednak ten film to więcej niż zwykła adaptacja, a to dzięki fabule skrojonej na miarę dużego ekranu. Choć jest to kontynuacja filmu „Silent Hill” (reż. Christophe Gans, 2006), ten horror może być odbierany jako osobna produkcja, która ma szansę zainteresować nową grupę widzów, wywołując nie tylko dreszcze strachu, ale także trafiając do ich wrażliwości – zarówno tych, dla których świat Silent Hill nie jest obcy, jak i tych, którzy dopiero go odkrywają.

Samuel Hadida, producent obu filmów z serii „Silent Hill” oraz wszystkich części „Resident Evil”, podkreślał, że jego zdaniem „Silent Hill” bardzo różni się od innych gier wideo: – To dzieło sztuki, które, jak żadna inna gra, bawi się postrzeganiem i grą na emocjach. Każdy z graczy doświadcza czegoś innego. To gra z przeznaczeniem, z tajemnicami i własnymi demonami. Wierzymy, że podobnie będzie oddziaływać na widzów „Silent Hill: Apokalipsa 3D”.

Scenariusz napisał Michael J. Bassett, który objął także fotel reżysera. Zagrali znani z pierwszej części Sean Bean („Władca Pierścieni”, „Gra o tron”), Deborah Kara Unger i Radha Mitchell („Człowiek w ogniu”, „Melinda i Melinda”). Pojawiły się również nowe twarze: Adelaide Clemens („X-Men Geneza: Wolverine”, a wkrótce „Wielki Gatsby”) i Kit Harington („Gra o tron”) oraz uznani aktorzy Carrie-Anne Moss („Matrix”) i Malcolm McDowell („Mechaniczna pomarańcza”, „Artysta”).

Świat, który wymyka się klasyfikacjom

Samuel Hadida zauważał: – Japońscy twórcy gier „Silent Hill” wzorowali się na mistrzach filmowych horrorów, by stworzyć niepowtarzalny styl wizualny oraz głębię emocjonalną. Ta jakość niewątpliwie przyczyniła się do ogromnego sukcesu tej właśnie serii gier. Chciałem, by nowe doświadczenie połączyło graczy i widzów wciśniętych w kinowy fotel.

Zachęcona sukcesem pierwszego filmu firma Konami, producent gry, z radością powitała nowy projekt. Gdy Hadida i jego wspólnik Don Carmody zastanawiali się nad pomysłem na nowy film, pojawił się on w sposób naturalny podczas swobodnej dyskusji na Comic-Con, największym konwencie fanów komiksów i popkultury odbywającym się co roku w San Diego. Hadida i Michael J. Bassett promowali tam swój film „Solomon Kane”. Hadida wspominał: – Wiedziałem, że Michael jest graczem. Kiedy podczas Comic-Con napomknąłem, że planuję produkcję nowego filmu z serii „Silent Hill”, natychmiast zapalił się do tego projektu i zapragnął wziąć w nim udział.

Bassett napisał scenariusz, w którym zawarł wielowarstwową historię. Hadida wyjaśniał: – Dzięki swojej znajomości gry, Michael miał narzędzia i doświadczenie, by rozwinąć różne aspekty opowieści. Jako reżyser filmowy wiedział też, jak tę wizję ożywić na ekranie. Kluczowym elementem tej historii jest wzajemne przenikanie się różnych rzeczywistości. Bohaterka filmu, Heather, zmaga się z codziennym życiem oraz swoim stanem psychicznym, który wcale nie musi odzwierciedlać tej „prawdziwej” rzeczywistości. Z drugiej strony, zmaga się z rzeczywistością Silent Hill. Musieliśmy grać tym światem i wciągać widzów coraz głębiej w jego tajemnice. Każdy może tę opowieść interpretować przez pryzmat swoich własnych doświadczeń.

Bassett dodawał: – Bardzo interesują mnie filmy z aspektem metafizycznym. Skomplikowana struktura mitologiczna Silent Hill, skupiona wokół zakonu Valtiela, symbolu Halo of the Sun i pieczęci Metatrona, pozwala nam zgłębić ważny temat: W jaki sposób religia i fanatyzm mogą deprawować? Wiara absolutna paradoksalnie okazuje się być zupełnie pozbawiona wiary. To jedyna w swoim rodzaju podróż do Silent Hill. Myślę, że fani gry będą zadowoleni z wprowadzonych przez nas zmian, które były konieczne, by móc przedstawić nowym widzom spójną, domkniętą historię. Od początku planowaliśmy wyjść poza ramy zwykłej adaptacji. Fabuła gry i filmu są porównywalne, ale nie identyczne. Chcieliśmy pozostać dość wierni trzeciej grze, lecz równocześnie zależało nam na wykorzystaniu postaci z pierwszego filmu, wyreżyserowanego przez Christophe’a Gansa, według scenariusza Rogera Avary’ego.

Michael J. Bassett i Christophe Gans spotkali się, by omówić rozwój fabuły filmu i jego postaci. Następnie Bassett odwiedził siedzibę Konami Studios, w której trwały właśnie prace nad nową grą z cyklu „Silent Hill”. Kiedy przedstawił projekty scenografii i opowiedział, jak mają się rozwijać postaci, twórcy z Konami byli zachwyceni. Bassett mówił: – Wspaniale było usiąść z nimi i opowiedzieć im moją historię, która jest zmienioną wersją ich gry, i wspólnie z nimi połączyć wszystkie wątki, korzystając z ich kreatywności i energii. Fantastyczne w sequelach jest to, że nie trzeba wymyślać na nowo koła. Wyzwanie polega na tym, by to koło udoskonalić. I wierzę, że to nam się udało, a Konami było pomocne podczas całego procesu pracy nad filmem.

Don Carmody wiedział, jak wielkim fanem gier „Silent Hill” jest Michael J. Bassett: – Zna kody i mechanizmy, a jego podejście do tematu spowodowało, że postać nastoletniej Heather jest niezwykle prawdziwa. Udało nam się udoskonalić fabułę, wymyślić nowe ujęcia, nowe potwory, poprawić wyrazistość postaci i ich otoczenia. Dzięki temu historia stała się atrakcyjna dla nowej grupy widzów poniżej 25. roku życia, czyli tych, którzy najchętniej chodzą do kina. Mogą przyjąć punkt widzenia zarówno Heather, jak i Vincenta Cartera, granego przez Kita Haringtona.

Laurent Hadida, współproducent, uzupełniał: – Chcieliśmy dodać coś nowego do gry, by zaskoczyć widzów, którym ten świat nie jest obcy, dochowując jednocześnie wierności jego estetyce. „Silent Hill: Apokalipsa 3D” to bardzo mroczna opowieść o dojrzewaniu. Jest przerażająca jak koszmar senny. Chcieliśmy stworzyć nowy poziom interakcji pomiędzy widzami a filmem, by zmniejszyć różnicę między oglądaniem a graniem. Wśród naszej ekipy było wielu zapalonych graczy, w tym i ja. I dlatego wiemy, jak ważne jest wyrwanie widza z tradycyjnej, pasywnej postawy. Technologia trójwymiarowa pozwoliła nam wciągnąć widza w świat gry i filmu. Spodziewamy się, że widzowie będą równie przerażeni, jak bohaterowie filmu.

Miłość kontra koszmar

Na festiwalu Sundance w 2011 roku Samuel Hadida zauważył dziewczynę, która wyglądała dokładnie tak, jak Heather Mason z trzeciej gry „Silent Hill”. Kiedy bliżej ją poznał, wrażenie jeszcze się pogłębiło. Adelaide Clemens była idealną kandydatką do roli Heather. – Miała niezwykłą energię. Zdradziła mi, że mieszkała w wielu krajach, stale przenosząc się z miejsca na miejsce, zupełnie jak Heather. Znakomicie wypadła podczas zdjęć próbnych i nie mieliśmy wątpliwości, że Adelaide to filmowa Heather.

Podróżująca z ojcem Heather to nowa tożsamość zbuntowanej nastolatki Sharon, która znika w Silent Hill w pierwszym filmie. Teraz ma 18 lat. Choć właściwie przestała już lunatykować, to nadal niesamowicie realistyczne koszmary senne przenoszą ją w niebezpieczne miejsca. Stygmat Silent Hill nadal w niej jest. „Silent Hill: Apokalipsa 3D” jest w tym sensie filmem o dojrzewaniu – Heather poznaje bowiem swą prawdziwą tożsamość. Ważnym elementem tego procesu jest Alessa, jej „zła bliźniaczka”, grana również przez Clemens.

Don Carmody wyjawiał: – Nie obsadziliśmy żadnej roli, dopóki nie znaleźliśmy właściwej Heather. A kiedy nam się to udało, mogliśmy zatrudnić Kita Haringtona, by zagrał Vincenta. Te dwie postaci są motorem napędowym całej fabuły. Gry wideo są postrzegane jako zabawki dla chłopców, ale w rzeczywistości na populację graczy składają się w równym stopniu kobiety i mężczyźni. Filmy inspirowane grami, które wyprodukowałem („Silent Hill” i „Resident Evil”) mają bardzo mocno zarysowane pierwszoplanowe postaci kobiece. Przeciwstawione brutalnej sile mężczyzn, kobiety są inteligentniejsze i mają więcej wyobraźni, by móc stawić czoło przeciwnikom.

Bassett zauważał: – Łatwo jest przestraszyć widzów, chlapiąc krwią dookoła lub robiąc rzeczy odrażające. Ale żeby film naprawdę przerażał, widzowie muszą być w stanie utożsamić się z bohaterami. Aktorzy, na których opiera się film, muszą dać z siebie wszystko. Dlatego znalezienie odtwórców głównych ról było prawdziwym wyzwaniem. Postać młodej kobiety musiała być wiarygodna w kontekście nierealnego świata, w którym zmuszona jest biegać, skakać, ścigać się, być oblewana krwią i atakowana przez potwory. Adelaide Clemens, młoda dama, którą wybrałem do tych męczarni, okazała się znakomita.

Aktorka przyznawała: – Scenariusz zakładał szeroką gamę emocji. Rola Heather była dla mnie niezwykłą przygodą, bardzo wymagającą zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Przed każdym ujęciem głośno krzyczałam, by lepiej się skoncentrować. Krzyk szybko wyzwala potrzebną energię. Od tego momentu wszystko stawało się instynktowne, a moje ciało poruszało się automatycznie, nie musiałam już myśleć o choreografii danej sceny.

Reżyser dodawał: – Adelaide bardzo szybko zrozumiała, co chcemy osiągnąć. A ponieważ nie była zaznajomiona z grami, wniosła świeże spojrzenie. Nie próbowała naśladować postaci z gry, w dużej mierze była sobą.

Adelaide uważała, że życie w świecie Silent Hill było niezwykłe, wspaniałe. – Podczas zdjęć czułam, jakbym całkowicie zanurzyła się w tej rzeczywistości, tak bardzo odległej od czegokolwiek, czego wcześniej doświadczyłam. Byłam tym zachwycona. Ten film jest niezwykle widowiskowy, jest tu wiele krzyku, skakania i biegania, dużo niesamowitych potworów, charakteryzacji i dziwnych zapachów. Widzowie będą przerażeni, ale jednocześnie zmuszeni do refleksji.

Młoda aktorka miała też osobiste spostrzeżenia na temat fabuły: – Pomimo presji, której Heather jest poddana, ostatecznie sama podejmuje decyzję, by pójść do Silent Hill. Heather najmocniej jest związana z ojcem, Harrym. Są jedną drużyną, jest między nimi równowaga. Harry jest opiekuńczy i pomocny. Kiedy znika, Heather czuje, że musi go odnaleźć. I to miłość pcha ją do Silent Hill.

Dla Adelaide ważnym elementem filmu była obsada. – Współpraca z Kitem układała się wspaniale. Tyle razem przeszliśmy: mróz i śnieg oraz naprawdę przerażające postaci wokół. Nadal mamy koszmary związane ze sceną z pielęgniarkami. Byliśmy przerażeni, mimo że mieliśmy świadomość, iż jesteśmy bezpieczni. Takie emocje zbliżają. Jesteśmy teraz z Kitem prawdziwymi przyjaciółmi.

– Znalezienie się na planie z Malcolmem McDowellem to jedno z moich najwspanialszych doświadczeń – wspominała także. – Nasza wspólna scena jest bardzo intensywna i widowiskowa w formie i treści. To jeden z najjaśniejszych momentów mojej kariery. Także Sean Bean był wspaniały. To dla granej przez niego postaci podejmuję te wszystkie wyzwania, które opisano w scenariuszu. Uwierzcie mi – był tego wart!

W kontaktach Adelaide z Carrie-Anne Moss pojawiła się dziwna i niespodziewana dynamika. Podczas obozu przygotowawczego Moss bardzo przyjaźnie odnosiła się do Adelaide, ale kiedy obie stawiły się na planie, wszystko się zmieniło. – Carrie-Anne unikała kontaktu ze mną, trzymała się z dala. Nie rozumiałam tego dystansowania się, dopóki nie zaczęliśmy zdjęć. Podeszła do mnie, chwyciła mnie pod brodę i poczułam, że nikt wcześniej tak bardzo nie zakłócił mojej prywatnej przestrzeni. Przeszły mnie dreszcze. To było mocne i fascynujące doznanie.

Podążając własną ścieżką

Mimo, że Heather nie zależy na zawieraniu znajomości ani przyjaźni, Vincentowi Carterowi udaje się do niej zbliżyć. Vincent to nowy bohater, zbudowany na podstawie pomniejszej postaci z gry. W filmie staje się jednym z głównych bohaterów. On i Heather są nowi w szkole i mają tajemniczą, nieznaną przeszłość. Szukają więc przyjaźni. Obecność Vincenta pomaga skierować opowieść w stronę „nastoletniego” punktu widzenia. Kiedy szukano odpowiedniego aktora, nazwisko Kita Haringtona pojawiło się w związku z serialem „Gra o tron”, który miał mieć w tym czasie premierę w HBO. Był to moment, gdy reżyser i producenci praktycznie wyczerpali wszystkie kandydatury w Ameryce Północnej.

Michael J. Bassett mówił: – Kiedy tylko Kit wszedł do pokoju, już był Vincentem! Zadecydował o tym wyłącznie jego mocny występ podczas przesłuchania. Poczułem, że jego emocje są tym, czego szukałem. W przeciwieństwie do Adelaide, która jako Heather jest bardzo podobna do postaci z gry, Kit zostanie zapewne inaczej przyjęty przez fanów, bo moja wizja tej postaci jest zupełnie inna niż to, jak jest on przedstawiony w grze.

Podobnie jak Clemens, Harington zmierzył się z wyzwaniem, nie znając gry. Aktor opowiadał: – Początkowo Vincent Carter wydaje się być towarzyskim młodym człowiekiem, który próbuje zdobyć przyjaciół, ale prawda okazuje się zupełnie inna. To była trudna rola do zagrania, bo to postać wielowymiarowa. Monolog wewnętrzny Vincenta jest maskowany przez ekstremalne zachowania. Kiedy poznaje Heather, zaczyna mieć poważne wątpliwości. Staje przed skomplikowanym dylematem i ewoluuje jako jedyny w swoim rodzaju anty-bohater. Kręcenie „Silent Hill” było dziwacznym, fantastycznym doświadczeniem, zabawnym i surrealistycznym. Byłem ścigany przez pielęgniarki i potwory oraz właściwie wszystko, co jest przerażające i okropne w naszych snach. Na szczęście atmosfera na planie była daleka od koszmaru. Michael lubi blisko współpracować z aktorami. Bardzo mi pomógł zrozumieć ten świat.

Sean Bean, Radha Mitchell i Deborah Kara Unger wracają do Silent Hill

Kiedy Bassett pisał scenariusz, nikt nie wiedział, czy Sean Bean, Radha Mitchell i Deborah Kara Unger będą dostępni. Na szczęście wszyscy znaleźli czas, by pojawić się na planie. Zdaniem Samuela Hadidy, namówienie ich na powrót było bardzo ważne zarówno dla ciągłości historii, jak i dla fanów.

Sean Bean, który zagrał ojca Heather, wspominał: – Od kilku lat mówiło się o kolejnym filmie. Dobrze się bawiłem, grając w pierwszej części, więc naturalnie byłem zainteresowany sequelem. Zawsze uważałem, że tamten świat ma w sobie coś niezwykłego, odmiennego, żywotnego i niepokojącego. Kiedy Samuel zadzwonił do mnie, przeczytałem scenariusz i natychmiast się zgodziłem.

Ostatnie lata były trudne dla Harry’ego. Jego żona zaginęła w Silent Hill, a on próbuje wychowywać dorastającą córkę. Ciągle muszą się przeprowadzać. Harry jest prawdopodobnie trochę nadopiekuńczy, ale w zaistniałych okolicznościach wydaje się to uzasadnione. W pierwszym filmie Harry był bierną postacią. Teraz stał się bardziej aktywnym bohaterem.

Rose da Silva jest matką Heather i żoną Harry’ego. Teraz, uwięziona w Silent Hill, odgrywa bardzo tajemniczą rolę. Radha Mitchell mówiła: – Kiedy podczas pierwszego dnia zdjęć kręciliśmy pierwszą scenę, znów musiałam się zmierzyć ze stresem charakterystycznym dla tej roli. Miałam dziwne wrażenie, że cały czas grozi mi jakieś tajemnicze niebezpieczeństwo. W „Silent Hill: Apokalipsa 3D” Rose objawia się mężowi na krótką chwilę, jako odbicie w lustrze. W tych krótkich, smutnych momentach widzowie uświadamiają sobie, na jak wielkie poświęcenie zdobyli się rodzice, by chronić córkę. I wtedy, tak nagle, jak się zjawia, Rose znika. To dość poetyckie. Jak na grę wideo, jest tu dużo momentów sentymentalnych przeciwstawionych grozie Silent Hill.

Deborah Kara Unger już raz zagrała postać Dahlii Gillespie, matki Alessy. Aktorka wyznała: – Kocham Dahlię! Jest przerażającą i dziwaczną kobietą, która wygląda jak siedemdziesięciolatka, z powodu tego cierpienia, które jednocześnie czyni cię mądrzejszym. Wnosi do akcji swą tajemniczą mądrość i przekazuje ją Heather. Michael zdecydował się przedstawić moją postać w bardzo ekstremalny sposób, bliższy temu, jak ją widzą gracze. Bardzo szanuję go za tę decyzję. Kiedy tylko weszłam na plan, Dahlia natychmiast we mnie ożyła. Te postaci po prostu nami zawładnęły. To może brzmi dziwnie, ale ci bohaterowie są naprawdę potężni, a świat Silent Hill jest pełen mocy.

Samuel Hadida dodawał: – Dahlia zna ważną tajemnicę dotyczącą pierwszej części. Prowokuje widzów, by stawiali sobie pytania o wartości i moralność, a w tym czasie my dowiadujemy się o niej coraz więcej. Dlatego ważne dla nas było, żeby Deborah jeszcze raz stworzyła tę wyrazistą kreację. Cieszymy się, że wróciła do Silent Hill.

Carrie-Anne Moss i Malcolm McDowell dołączają do ekipy

Claudia Wolf jest jedną z kluczowych postaci tej opowieści. Im więcej się o niej dowiadujemy, tym bardziej przerażająca jest nasza podróż. Postać Claudii pochodzi z gry „Silent Hill 3”, a jej ekranowa odpowiedniczka, grana przez Carrie-Anne Moss, jest przywódczynią Zakonu.

Moss tak przedstawiała swoją postać: – Claudia jest wpływową kobietą, liderką, której celem jest uwolnienie świata od jego grzechów. Jej pokręcony instynkt macierzyński obejmuje cały świat, jest gotowa na każde poświęcenie, nawet jeżeli ma dotyczyć jej własnej rodziny. Jest bardzo mocno przekonana do swoich racji i wierzy, że wszystko, co robi, służy wyższym celom.

Bassett wspominał: – Carrie-Anne bardzo chętnie zagrała wiedźmopodobną postać z macierzyńskim zacięciem. Claudia ma matczyny stosunek do każdej z postaci filmu.

Aktorka dodawała: – Kiedy w prawdziwym życiu zostaje się matką, zmienia to sposób, w jaki portretuje się postaci matek w filmach. Niemożliwym jest całkowite oddzielenie własnych odczuć. Obdarzyłam Claudię większym instynktem macierzyńskim, niż zakładał scenariusz. Decyzje, jakie podejmuje Claudia, są ekstremalne. Wierzy, że wszystko, co czyni, ma chronić jej świat i jego mieszkańców. Nawet, jeśli wymaga to ich poświęcenia.

– Obejrzałam pierwszy film i bardzo chciałam zagrać w sequelu – mówiła dalej. – Godziny potrzebne na założenie kostiumu, długie spacery po zdezelowanych, drewnianych kładkach prowadzące do wnętrza porzuconej fabryki, przenikający chłód pomieszczenia, którego słońce nie jest w stanie ogrzać ze względu na grube ściany oraz zimne krople kapiące ze zniszczonego sufitu – to wszystko było dla mnie wielką inspiracją, kiedy przywdziewałam szaty Wysokiej Kapłanki Zakonu.

Malcolm McDowell zagrał Leonarda, dawniej Mistrza Zakonu, obecnie nieszczęśliwego, ślepego starca, gnijącego w celi #S12 szpitala Brookhaven w Silent Hill. Uwięziony w szpitalu psychiatrycznym, oskarżony przez Ciemność o korupcję, Leonard skrywa pewien sekret. Kiedy Heather go poznaje, prawda wybucha z całą siłą.

McDowell zdradził, że od dziecka bał się horrorów. – Zawsze się bardzo angażuję i za każdym razem jestem przerażony. Na początku miałem wątpliwości, czy powinienem pozwolić pokryć się lateksem i schować za charakteryzacją, ale to część tej postaci. Prawdziwą przyjemność i radość sprawiło mi zagranie kogoś tak przerażająco starego, podobnego trochę do króla Leara. Charakteryzację i fryzurę miałem oszałamiającą, było to dla mnie jak rozpoczęcie nowej gry. Sceny z moim udziałem są spektakularne wizualnie i psychologicznie dramatyczne. Dla mnie były niezwykle satysfakcjonujące aktorsko.

– Leonard w moim ujęciu posunął się za daleko, stał się czymś więcej niż liderem, zaczął nadużywać władzy, stał się brutalny – opowiadał reżyser. – To wszystko wyczytałem między wierszami w grach. On został zainfekowany przez ciemność, a udawał, że trzyma ją w ryzach. Claudia wygnała ojca, zamknęła go w azylu i teraz ten stary, szalony człowiek posiada klucz do tajemnicy, kawałek informacji, którego potrzebuje Heather. W grze tylko słyszymy jego głos w telefonie, ale nigdy go nie widzimy, dopiero na końcu odkrywamy, jakim jest potworem. Chciałem, żeby Heather przeszła przez labirynt, jakim jest Silent Hill i zrozumiała, kim stał się Leonard. Nie mogłem znaleźć nikogo lepszego do zagrania tej roli niż Malcolm McDowell. Chciałem, żeby był ślepy, a Malcolm nie używał soczewek kontaktowych od czasu „Mechanicznej pomarańczy”. Udało mi się go przekonać, że nie zrobię z nim niczego podobnego do tego, co zrobił Stanley Kubrick.

Przewodnik: stwory z Silent Hill

Zmienna rzeczywistość świata Silent Hill to jeden z jego najbardziej dynamicznych aspektów. Bohaterowie odkrywają swoje odbicia w innych rzeczywistościach, z perspektywy swoich pragnień, uczuć i lęków.

Michael J. Bassett wyjaśniał: – To jeden z elementów, które łączą grę i film. Groza ma swoje źródło w podświadomości osoby, która jej doświadcza. To, co jest głęboko zakorzenione w każdym z nas, staje się rzeczywistością. Bardzo wyraziście widać to poprzez stwory i to, jakie uczucia i lęki w nas wyzwalają. Rezultat jest powalający. Ważnym elementem natury potworów z Silent Hill jest to, że nie mają pojedynczej, określonej funkcji. Są tym, co pojawia się w umysłach ludzi tam przebywających, zewnętrzną projekcją ich lęków. To oni tworzą te stwory, widzą i doświadczają ich obecności.

Projektant potworów Patrick Tatopoulos, wraz z Paulem Jonesem, autorem projektów charakteryzacji i efektów związanych ze stworami, pracowali wspólnie, by je ożywić. Oto one.

Czerwona Piramida (Red Pyramid, w grze: „Piramidogłowy”)

Okazały, niepowtarzalny, muskularny i zdecydowanie groźny Red Pyramid po raz pierwszy pojawił się w drugiej grze wideo. Jego koszmarną postać wykorzystano potem na dużym ekranie w filmie Christophe’a Gansa „Silent Hill”. – W grze jest manifestacją psychozy, jaka ogarnia bohaterów po pojawieniu się w tym świecie – charakteryzował go Bassett. – Postanowiłem wykorzystać go ponownie, ponieważ jest niezwykle imponujący wizualnie. Jest ekstrapolacją kata, który żył w okolicach 1600 roku, kiedy powstawała kolonia Silent Hill. Reprezentuje ojca, protektora Alessy. Jego ekstremalnie wypracowana muskulatura to objaw siły i przemocy. Mimo że przez większą część filmu Heather jest nieświadoma tego, co nim kieruje, wie, że stanowi on zagrożenie. – Służy sile wyższej i jest uwięziony w Silent Hill – opisywał jego rolę w fabule Bassett. – Jest obserwatorem, stworem, który wyrasta ponad bezpośredni i powierzchowny lęk. Przewyższa agresją inne potwory z Silent Hill.

W postać tę ponownie wcielił się Roberto Campanella. Bassett tak mówił o jego powrocie: – Jest tancerzem. Stworzył choreografię wszystkich stworów w filmie. Przez chwilę myślałem, czy by nie wziąć większego faceta do tej roli. Ale ten stwór porusza się w szczególny, agonalny sposób i Roberto wspaniale to przedstawił. Robiliśmy eksperymenty z lżejszym hełmem z włókna szklanego, lecz wówczas niewiele widział. Dodaliśmy więc kratkę. Odkryliśmy, że kiedy był w hełmie, trudno mu było zadać cios znad głowy. Bardzo starannie opracowaliśmy walki, by dać mu szansę na swobodny ruch.

Pielęgniarki

Każdy, kto przemierza tereny Silent Hill, wie, że powinien trzymać się bardzo, bardzo daleko od tych zabójczych istot. Niestety dla Vincenta i Heather, oni nie mogli uniknąć tego spotkania. Paskudnie oszpecone pielęgniarki stoją pochylone, dopóki najmniejszy choćby odgłos nie sprowokuje ich do ataku. – Pielęgniarki są ulubienicami fanów – zauważał Bassett. – Są groteskowymi damami ubranymi w dziwne, podobne do skóry, przylegające do ciała lateksowe kostiumy. Tylko marzą, żeby cię wypatroszyć. Zakochałem się w nich, oglądając pierwszy film, ale postanowiłem użyć ich w troszkę odmienny sposób w mojej opowieści. Fakt, że dzieje się ona momentami w środowisku szpitalnym, był dla mnie pretekstem, by je przypomnieć.

Reżyser nie zdecydował się na zaproszenie artystek, które grały pielęgniarki w pierwszym filmie, bo szukał jeszcze bardziej „elastycznych” kobiet. – W otwierającej film sekwencji kamera porusza się wśród nich na sali operacyjnej i zauważamy, jak bardzo są poskręcane i skulone. Tylko niektóre tancerki tak potrafią, wiec szukaliśmy artystów, którzy umieliby się poruszać w ten niezwykły sposób – mówił.

Manekin

Podczas swojej podróży po Silent Hill Heather spotyka podobną do pająka postać złożoną z części manekinów. Bassett wyjaśniał: – To „coś” używa manekinów jako skorup. Przekształca swoje ofiary w manekiny, potem łamie je na kawałki i używa ich, by manipulować innymi. Potwór ten nie jest nową kreacją, bo w grach pojawiają się postaci manekinów. Widzimy je w oknach w kilku ujęciach w pierwszym filmie. Ja jednak chciałem, żeby mocniej zaistniały. Podobały mi się w grach i pomyślałem, że możemy je rozwinąć, bo są dziwaczną kombinacją ludzkich części ciała i pajęczej energii.

– To jedyny stwór w całości wygenerowany w komputerze – przyznawał reżyser. – Mimo że lubię efekty specjalne oparte na fizycznej obecności istot na planie, nie mielibyśmy szansy na uchwycenie płynności ruchów w tym przypadku. Jest tu odpychające piękno, a jeśli się przyjrzeć bliżej, widzimy prawdziwy artyzm w pęknięciach i malutkich detalach.

Misjonarka

– Jeden potwór w moim filmie jest absolutnie nową, oryginalną postacią, bez pierwowzoru w żadnej z gier – tak Bassett opisywał kobiecą, tajemniczą istotę, która w „Silent Hill: Apokalipsa 3D” znana jest jako Misjonarka. – Reprezentuje matkę. Podobał mi się pomysł stwora, którego celem jest cię przeobrazić i to w bardzo dosłowny sposób. Chciałem stworzyć istotę, która byłaby przeciwieństwem tego, co reprezentuje Piramidogłowy, czyli męskości. Jej brak oczu to rzecz bardzo w stylu Silent Hill.

Postać Misjonarki zaprojektował Patrick Tatopoulos. Specjalista od efektów specjalnych Paul Jones tak relacjonował swoje wrażenia: – Jedną z zalet Patricka jest umiejętność tworzenia wyrazistych projektów. Misjonarka, najniebezpieczniejszy zabójca z Silent Hill, jest luźno zainspirowana jedną z postaci z gry i została zmodyfikowana tak, by pasowała do koncepcji Michaela. Natomiast projekt tej postaci jest absolutnie oryginalny. Ma twarz prawie całkowicie pozbawioną cech charakterystycznych, permanentnie zaciśnięte wargi, głęboko osadzone oczy bez powiek i na głowie coś, co wygląda jak średniowieczna pułapka na niedźwiedzie z czterema ostrzami, które poruszają się wokół jej kości policzkowych i na szczycie głowy. Potem dodaliśmy jeszcze ostrza do jej kończyn.

Kiedy adaptowano ten projekt dla potrzeb technologii 3D, Jones i jego trzydziestoosobowy zespół skonstruował aż 20 różnych wersji głowy Misjonarki, zanim powstała ta, która wyglądała odpowiednio pod każdym kątem. Jej kostium składał się z ponad setki różnych elementów, pochodzących z różnych źródeł. Część powstała z dostępnych materiałów przemysłowych, a część była efektem innowacyjnego myślenia zespołu.

Wizja świata innego niż wszystkie

Według Michaela J. Bassetta, wizualna strona tego wszechświata jest bardzo wyrafinowana i głęboka. – Silent Hill przypomina mi wizję piekła Dantego w interpretacji Hieronima Boscha lub Francisco Goi oraz udziwnione obrazy Williama Blake’a. To była ta paleta barw, tekstura, operowanie światłem i wrażliwość , o jaką mi chodziło. Jednym z filmów, który zainspirował mnie do zdefiniowania naszego świata, była „Drabina Jakubowa” Adriana Lyne’a, która eksponowała makabryczność życia, punktu pomiędzy niebem i piekłem. Potem dowiedziałem się, że ten film inspirował także twórców gier z Konami. Ale nie interesowało nas kopiowanie, chcieliśmy stworzyć własne dzieło.

Autorem zdjęć do filmu jest Maxime Alexandre, który potwierdził słowa Bassetta. – Dla mnie było jasne, że Michael nie chce robić „Silent Hill 2”. Szukaliśmy czegoś naprawdę oryginalnego. Musieliśmy złamać zasady gatunku i stworzyć nową jakość, będąc jednocześnie wiernymi grom i upragnionej estetyce Michaela.

Samuel Hadida wyjaśniał genezę poszczególnych elementów scenografii: – W Silent Hill miejsca są równie ważne jak postaci, a mamy ich bardzo wiele. Ulice całkowicie zniszczone przez Ciemność, ciasne korytarze, rozpadające się pokoje, park rozrywki i azyl. Wszystkie plany zdjęciowe powstały od podstaw i były ekspresją tego odległego świata. Podkreśliliśmy też odmienność wnętrz i plenerów Silent Hill poprzez użycie zieleni i szarości dla zdjęć na zewnątrz i rdzawych brązów dla wnętrz, które stawały się coraz ciemniejsze wraz z rozwojem fabuły.

Plany zdjęciowe stworzone przez scenografkę Alicię Keywan odpowiadają estetyce bardzo postarzałego i zniszczonego świata – zwłaszcza park rozrywki Lakeside, zbudowany na brzegu jeziora Ontario w Toronto. Michael J. Bassett mówił: – Kiedy jako dziecko odwiedzałem takie miejsca, wszystko wydawało się bardzo duże, światła błyskały i otaczała nas kakofonia dźwięków. To było jednocześnie magiczne i przerażające. Karuzela w Lakeside jest wyidealizowaną wizją tego dziwnego świata: zastygłe bez ruchu konie z grymasem zniewolenia na pyskach i drążkiem przebijającym ich grzbiety. Jeśli udało się uchwycić to wrażenie choć na chwilę, wzbudzimy w widzach nostalgię, która wywoła dreszcz na plecach. Tak jak widok klauna, który dla mnie zawsze był ziemskim demonem.

Alicia Keywan wspominała: – Kiedy pierwszy raz spotkałam się z Michaelem, pokazał mi wczesny projekt karuzeli i jej otoczenia. To było niezwykłe źródło inspiracji. Mieliśmy szczęście, że udało nam się znaleźć oryginalną karuzelę z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Została ona skrupulatnie przekształcona w tę odrażającą karuzelę, jaką widzimy w filmie. Każdy szczegół był starannie przemyślany i miał przypisane konkretne znaczenie. Użyliśmy pękającej farbki i wysuszonej krwi. Dodaliśmy także podłogę z pleksi, by móc podświetlać ją od dołu czerwonym światłem. Efekt był oszałamiający.

Wiele pomysłów scenograficznych zaczerpnięto bezpośrednio z gier. Bassett wyjaśniał: – To było wyzwanie, z którym postanowiliśmy się zmierzyć. Używaliśmy elementów z gry wówczas, gdy mogło to pogłębić oddziaływanie filmu. Jak w scenie w motelu, gdzie pokazaliśmy czerwone buty na wysokim obcasie, kluczowy rekwizyt w strategii gry.

3D – niezbędne narzędzie narracji

Michael J. Bassett mówił: – Świat Heather, składający się ze szkoły, domu i kilku innych elementów, jest płaski, twardy i może wpędzić w depresję. Kiedy zaczyna ona odkrywać świat swoich koszmarów sennych i odległych rzeczywistości, technika trójwymiarowa staje się niezbędnym narzędziem narracyjnym. Im bliżej Heather znajduje się prawdy o sobie, tym bardziej wielowymiarowy staje się film. Takie podejście pozwoliło mi na wyraźne określenie proporcji udziału technologii 3D tak, by nie była jedynie gadżetem, lecz by poszerzała odbiór tej historii. Chciałem stworzyć świat, do którego zaglądamy i który nas osacza.

Operator Maxime Alexandre dodawał: – Praktyczna strona kręcenia filmów w 3D jest bardzo skomplikowana, bo sprzęt jest niezwykle ciężki, w porównaniu do uniwersalności współczesnego oprzyrządowania do ujęć 2D. 3D wymaga zupełnie innego podejścia do głębi planu, a i ruch musi być prowadzony inaczej. Są pewne zasady oświetlania i poruszania nierozłącznie związane z tą techniką. Dzięki Samuelowi i Danowi mogliśmy korzystać z najnowocześniejszego sprzętu, w tym urządzeń, które nadal są w fazie prototypów. Mogliśmy na przykład odstąpić od kilku zasad kręcenia w 3D dzięki zastosowaniu steadycamu. To nam pozwoliło znaleźć niezbędny kompromis między zamierzeniami artystycznymi i ograniczeniami technologicznymi. W rezultacie mieliśmy swobodę działania, która nie zawsze kojarzy się ze zdjęciami w 3D.

– Długo będę pamiętał pierwszy dzień zdjęciowy – podsumowywał autor zdjęć. – Ujęcie było proste: Heather miała iść szkolnym korytarzem. Ale sposób, w jaki to kręciliśmy, był niezgodny z jakimikolwiek zasadami, jakich uczono mnie o technologii 3D. Ostatecznie efekt był zachwycający, bo czuć w nim ducha kina nieskrępowanego technologią.

Adelaide Clemens (Heather Mason/Alessa)

Karierę aktorską zaczęła od ról w telewizji. Zauważona została dzięki roli Harper w bardzo dobrze przyjętym filmie „Love My Way”, za którą dostała nominację do Graham Kennedy Award w kategorii Największy talent 2008 roku. Międzynarodowa widownia mogła oglądać ją w filmie „X-Men Geneza: Wolverine” (2009) oraz w serialu HBO „Pacyfik” (2010). Niedługo zobaczymy ją w roli Katherine w najnowszej, trójwymiarowej wersji filmu „Wielki Gatsby” w reżyserii Buzza Luhrmana, obok Leonardo DiCaprio, Carrey Mulligan, Isly Fisher i Joela Edgertona.

Kit Harington (Vincent Carter)

Urodzony w angielskim Worcester. Zagrał główną rolę, Alberta Narracotta, w sztuce „War Horse” wystawionej przez Royal National Theatre, granej potem z powodzeniem na West Endzie. Najbardziej znany z roli Jona Snowa w serialu HBO „Gra o tron” (2011).

Sean Bean (Harry Mason)

Wielokrotnie nagradzany brytyjski aktor. Ostatnio telewizyjna publiczność mogła go oglądać w pierwszym sezonie serialu HBO „Gra o tron” (2011), gdzie zagrał Eddarda Starka. Kinowa widownia pamięta go przede wszystkim z roli Boromira w trylogii „Władca Pierścieni” (2001, 2003) oraz z takich filmów, jak „Goldeneye” (1995), „Plan lotu” (2005), „Silent Hill” (2006), „Percy Jackson i bogowie olimpijscy – Złodziej pioruna” (2010), „Czas bohaterów” (2011) czy „Królewna Śnieżka” (2012).

Malcolm McDowell (Leonard Wolf)

Bez wątpienia jeden z najbardziej dynamicznych i kreatywnych aktorów światowej klasy, znakomicie odnajdujący się w rolach wymagających nieodpartego uroku, poczucia humoru, a czasem i złośliwości. Miejsce w historii kina zapewniły mu role Alexa w „Mechanicznej pomarańczy” (1971) Stanleya Kubricka oraz Micka Travisa w filmach Lindsaya Andersona „Jeżeli” (1968), „Szczęśliwy człowiek” (1973) i „Szpital Brytania” (1982). Ostatnio pojawił się w roli lokaja w nagrodzonym pięcioma Oscarami „Artyście” (2011) oraz w serialach „Ekipa” (2004-2011) i „Mentalista” (2008).

Carrie-Anne Moss (Claudia Wolf)

Jedna najbardziej rozchwytywanych aktorek w Hollywood po sukcesie serii „Matrix” (1999, 2003). Zagrała w takich produkcjach, jak „Czerwona planeta” (2000), „Czekolada” (2000) i „Memento” (2000, nagroda Independent Spirit Award za najlepszą kobiecą rolę drugoplanową).

Michael J. Bassett (scenariusz/reżyseria)

Dorastał w hrabstwie Shropshire w środkowej Anglii. Od dziecka zafascynowany dziką przyrodą, chciał zostać weterynarzem w Afryce. W wieku 16 lat porzucił szkołę i został asystentem filmowca specjalizującego się w portretowaniu przyrody. Nauczył się podstaw fotografowania i filmowania. Jego pierwszym filmem kinowym była „Dolina cieni” („Deathwatch”, 2002) z Jamiem Bellem i Andym Serkisem. Zrealizował także m.in. film fantasy „Solomon Kane: Pogromca zła” (2009) z Jamesem Purefoyem i Maxem von Sydowem.

Więcej o filmie: