FILM

Wojownicze żółwie Ninja (2007)

TMNT
Inne tytuły: Teenage Mutant Ninja Turtles, T.M.N.T.

Pressbook

Wojownicze Żółwie Ninja w wielkim stylu powracają na kinowe ekrany! Przed nami stworzony w całkowicie nowej technologii CGI film przygodowy, wyreżyserowany przez Kevina Munroe na podstawie jego własnego scenariusza.

Po porażce ich odwiecznego wroga, Schreddera, żółwie dorastają i zaczyna je dzielić coraz większa przepaść… Ich mistrz - szczur Splinter (któremu głosu użyczył Mako) - stara się zrobić wszystko, by przywrócić grupie jedność, tym bardziej, że niepokoją go dziwne rzeczy, które zaczynają dziać się w Nowym Jorku. Przedsiębiorca inwestujący w nowe technologie, Maximillian J. Winters (Patrick Stewart) przy pomocy armii kosmicznych potworów próbuje przejąć władzę nad miastem. Jedynie super-drużyna Wojowniczych Żółwi Ninja może go powstrzymać – Leonardo (James Arnold Taylor), Michelangelo (Mikey Kelley), Donatello (Mitchell Whitfield) i Raphael (Nolan North). Mając u boku dawnych sprzymierzeńców – April O’Neil (Sarah Michelle Gellar) i Caseya Jonesa (Chris Evans), Żółwie gotowe są stoczyć walkę, w której stawką jest ich życie. Ponownie zmierzą się z tajemniczym Foot Clan, walczącym po stronie Wintersa i używającym technik znanych Ninja.

By stworzyć nowe, doskonałe wcielenie Wojowniczych Żółwi Ninja, twórcy filmu posłużyli się najnowocześniejszą, wykraczającą poza dotychczasowe doświadczenia, animacją CGI, tworząc bohaterów na miarę XXI wieku.

„Zróbmy ten film, chłopie.” - Peter Laird, współtwórca Wojowniczych Żółwi Ninja

Wojownicze Żółwie Ninja zostały stworzone w 1984 roku przez Petera Lairda i Kevina Eastmana. Scenarzysta i reżyser Kevin Munroe zdradza: „Zrobili go, by zakpić ze świata super-bohaterów”. Oryginalny komiks był czarno-biały i został opublikowany zaledwie w 3000 egzemplarzy – ku zaskoczeniu wszystkich - sprzedał się natychmiast.

W przeciągu roku Laird i Eastman wypuścili serię licencjonowanych zabawek, w kolejnych latach powstały liczne telewizyjne kreskówki oraz trzy filmy pełnometrażowe. Filmy te miały swe premiery we wczesnych latach 90. i wprowadziły nową, powszechnie dzisiaj znaną markę TMNT (Teenage Mutant Ninja Turtles) i zaoferowały widzom zupełnie nowe doświadczenie, którego współtwórcami byli specjaliści od niezwykłej animacji i eksperci w zakresie wschodnich sztuk walki.

Thomas K. Gray, który był również producentem poprzednich trzech filmów o dzielnych Żółwiach, zauważa: „Chcieliśmy wprowadzić Żółwie na zupełnie nowy poziom w filmie i zrobić coś, czego nigdy wcześniej nie było. Przez ponad 20 lat te gady należały do najpopularniejszych zabawek, sprzedawanych w Stanach Zjednoczonych, jak też w Europie, Australii i niektórych krajach azjatyckich. Telewizyjne kreskówki z udziałem Żółwi zdobyły sławę, a komiks o ich przygodach stał się dziełem kultowym. Chcieliśmy dodać coś do tego wizerunku, zaproponować coś nowego fanom TMNT.”

Mimo wieloletnich sukcesów serii o Wojowniczych Żółwiach Ninja producenci filmowi po raz kolejny musieli przekonywać twórców, by pozwolili im przenieść te bohaterskie, poruszające się na dwóch nogach i mieszkające w kanałach stworzenia z powrotem na wielki ekran.

Producent H. Galen Walker na jednym z pierwszych spotkań z Peterem Lairdem miał przedstawić mu pomysł nowego filmu z udziałem Żółwi. „Byłem bardzo zdenerwowany.” - wspomina Walker. „W ogóle nie znaliśmy się z Peterem, a w firmie wszyscy czekali na odpowiedź. Spacerowaliśmy po ogrodzie i gdy już właśnie miałem zadać to najważniejsze pytanie, on nagle położył mi ręce na klatce piersiowej, żeby mnie zatrzymać i powiedział: „żółw”. Spojrzałem w dół i tuż koło moich stóp zobaczyłem małego żółwia maszerującego w poprzek ścieżki!”

Ale, mimo otrzymania tak jasnego znaku od losu, Walker nadal nie miał pewności, czy ma oficjalne błogosławieństwo Lairda. Aż do momentu, gdy na pokładzie samolotu lecącego z powrotem otworzył książkę, którą dostał od autora, z jego autografem. Na pierwszej stronie widniało zdanie: „Zróbmy ten film, chłopie.”

By stworzyć na powrót legendę Wojowniczych Żółwi dla nowego pokolenia, producenci zwrócili się z propozycją współpracy do Kevina Munroe, twórcy filmów animowanych kręconych w najnowszych technologiach. Jak wspomina Gray: „Kevin przyjechał i zrobił dla nas fantastyczny trailer. Było widać, że uwielbia Żółwie, a nam bardzo spodobały się jego pomysły. I tak oto powstał ten znakomity i emocjonujący obraz.”

Śmiało wkroczyć tam, gdzie Żółwie nie były nigdy wcześniej…

Produkcja Wojowniczych Żółwi Ninja trwała około 28 miesięcy, film kręcono w dwóch miejscach: w Sherman Oaks na słonecznym południu Kalifornii oraz po drugiej stronie Pacyfiku – w Hongkongu. Ponad 300 artystów w Azji i blisko 70 w Los Angeles pracowało nad tym projektem. Z uwagi na oddalenie biur obu producentów pomysł nie mógłby być zrealizowany bez hiperszybkich współczesnych technologii komunikacyjnych doby Internetu.

Jednak dzięki dostępowi do zaawansowanych wideo-konferencji i błyskawicznego, precyzyjnego transferu danych wszystko się powiodło. „To było tak, jakby biuro w Hongkongu było oddalone o jedno kliknięcie. Uwzględniając różnicę czasu, mogliśmy w zasadzie pracować bez przerwy całą dobę.” - mówi Munroe.

Walker zauważa: „24-godzinny rozkład jazdy w czasie tej produkcji pozwalał nam poruszać się szybciej. Ale, jak wiadomo, nie każdy w Los Angeles wraca do domu pod koniec dnia… Niekiedy otrzymywaliśmy z Hongkongu pilne materiały, wysłane w trakcie ich dnia roboczego, które do nas docierały w środku nocy. To było dodatkowe obciążenie, ale Kevin i cała ekipa znieśli je wspaniale, a ludzie od animacji w Hongkongu byli niesamowici.”

Jednak pojawiały się również bariery, których nie można było tak łatwo obejść nawet przy pomocy nowoczesnej technologii.

Producent Paul Wang zauważył, że ekipa z Hongkongu przeszła prawdziwy chrzest bojowy w dziedzinie amerykanizmów. „Kevin czasami mówi niemal slangiem, potrzebowaliśmy na przykład kilku spotkań, by załapać, że gdy używa słowa cool nie odnosi się wcale do temperatury, lecz ma na myśli coś, co mu się podoba.”

Munroe dodaje: „To było interesujące, pracować z tyloma artystami z Hongkongu, ponieważ mają oni wpojony głęboki szacunek i uznanie dla sztuk walki. To są faceci, którzy w wieku dwudziestu lat chodzili na filmy kung fu i wyrośli na takim kinie. Zatem, kiedy mówię: „OK, chcę, żebyś zrobił swój własny film kung fu w tej scenie, oni od razu chwytają, o co chodzi ciesząc się przy tym jak dzieci.”

Osadzenie nowej wersji animowanej w technologii CGI w całym cyklu opowieści o Wojowniczych Żółwiach reżyser opisuje następująco: „Nie chcieliśmy cofnąć się i zrobić cyfrowego remake’u oryginału, dlatego zdecydowaliśmy się rozpocząć nowy rozdział w życiu Żółwi. Postanowiliśmy skupić się na każdym z bohaterów, pokazując bliżej jego życie rodzinne i różnice, jakie pojawiły się od czasu, gdy poprzednio widzieliśmy całą czwórkę.”

Twórcy czerpali inspirację ze współczesnej, dynamicznie funkcjonującej rodziny. Munroe postanowił rozpocząć swą opowieść od ukazania rozłamu w bardzo zgranym zespole. „Sprinter wysłał Leonarda w świat z ważną misją, a sam stał się nadopiekuńczy wobec pozostałych Żółwi, zniechęcając je do walki ze złem bez pomocy Leonarda.” - mówi reżyser.

W efekcie poczucie obowiązku pozostałej trójki i cele, jakie sobie stawiali bracia, zeszły na dalszy plan w zetknięciu z rutyną i monotonią codzienności. Donatello, technologiczny guru został sprowadzony do roli komputerowego doradcy, udzielającego pomocy przez telefon. Uwielbiający wszelkiego rodzaju rozrywkę i psikusy Michelangelo zajął się zabawianiem dzieciaków na urodzinowych kinder party, występując jako Cowabunga Carl, clown w „przebraniu” żółwia. W gorącej wodzie kąpany Raphael, który z ogniem w oczach walczył o sprawiedliwość, stał się tajemniczym, samotnie czuwającym po zmroku obrońcą uciśnionych, znanym jako Nocny Obserwator.

Wojownicze Żółwie obdarzyli swym głosem prawdziwi weterani dubbingu: James Arnold Taylor jako Leonardo, Mikey Kelley jako Michelangelo, Nolan North jako Raphael i Mitchell Whitfield w roli Donatella. W postać mądrego Splintera ponownie wcielił się nominowany do Oscara japońsko-amerykański aktor, Mako.

„Najważniejszym celem Sprintera jest zjednoczenie całej rodziny.” - mówi Munroe. „Kiedy Leonardo wraca do domu ze szkolenia, możemy zobaczyć, że Raphael nie kryje swej urazy do brata – przypomina to nieco zazdrość odczuwaną wobec starszego brata, który poszedł do college’u, podczas gdy młodszy został w domu, by pomagać rodzinnej firmie.

Frustracja Raphaela staje się jeszcze bardziej widoczna, gdy zdyscyplinowany i może nieco zbyt surowy wobec siebie samego Leonardo otwarcie potępia najświeższe triumfy Nocnego Obserwatora. Więzi braterskie i przerosty ego zostają wystawione na próbę, gdy Leonardo przyłapuje nocnego wojownika na gorącym uczynku – niespodziewane spotkanie odsłania nowe, nieznane dotąd oblicze obu Żółwi.

Sprawy w domu układają się źle, a na horyzoncie rysują się jeszcze większe problemy… „Rozpoczęliśmy opowieść w momencie, w którym Shredder został pokonany, w wyniku czego inni wrogowie Żółwi, Karai i Foot Clan, wzmocnili swe siły i stworzyli coś na kształt prywatnej armii do wynajęcia dla każdego, kto będzie skłonny sowicie ich wynagrodzić.” - zdradza Munroe.

Karai, faktyczna przywódczyni Foot Clan, mówi głosem obeznanej świetnie ze sztukami walki chińskiej aktorki Ziyi Zhang, która zwróciła na siebie uwagę światowej widowni w filmie Anga Lee Przyczajony tygrys, ukryty smok, a całkiem niedawno zdobyła wiele nominacji do liczących się nagród za główną rolę w Wyznaniach gejszy Roba Marshalla.

„Jednym z klientów, dla którego Karai i Foot Clan decydują się pracować, jest małomówny, wszechwładny multimilioner Maximillian J. Winters, który mieszka w potężnej wieży i kolekcjonuje zabytkowe przedmioty z całego świata. Jest dość tajemniczym facetem, a w miarę rozwoju akcji zdajemy sobie sprawę, że Winters kolekcjonuje… potwory. W rezultacie w Nowym Jorku, zaopatrywanym w paliwo przez Wintersa, zaczynają dziać się bardzo dziwne rzeczy.” - opowiada dalej Munroe.

Głos Wintersa podkłada obsypany nagrodami Patrick Stewart, który ma już doświadczenia związane ze światem zmutowanych super-bohaterów – był Profesorem Charlesem Xavierem w X-Men. Aktor wspomina, że z Żółwiami bliżej zetknął się już dwadzieścia lat temu, gdy jego syn był ich wielkim fanem. Teraz sam jest dumny, że może wkroczyć do tego ekscytującego i zdumiewającego świata, tak bliskiego jego wnukom.

Stewart tak charakteryzuje swego bohatera: „Max nie jest tym, na kogo wygląda. Może sprawiać wrażenie zdrowego, silnego, współczesnego indywidualisty, ale w miarę rozwoju tej postaci dostrzegamy, że jest dziwakiem zagubionym w codzienności.”

Ofiarą spisku Wintersa pada przyjaciółka i sojuszniczka Żółwi, April O’Neil, która jest archeologiem zbierającym rzadkie skarby i zabytkowe przedmioty dla zamożnych ludzi.

„Kiedy April wraca ze swej ostatniej zamorskiej wyprawy, przywozi relikwie z domu, który rzekomo miał coś wspólnego z Armageddonem.” - mówi reżyser. „Oczywiście, dziewczyna kompletnie nie zdaje sobie sprawy z prawdziwego pochodzenia znaleziska, ponieważ jedynie wykonuje prace dla swego zleceniodawcy, którym jest… Max Winters.”

Ekranowej April głosu użyczyła Sarah Michelle Gellar, która grała już super-bohaterki w takich telewizyjnych hitach, jak Buffy, postrach wampirów, a ostatnio wystąpiła w horrorach The Grudge – Klątwa oraz The Grudge – Klątwa 2.

Aktorka, która jest fanką Wojowniczych Żółwi Ninja, tak wspomina swoje pierwsze z nimi spotkanie w latach 80.: „Pamiętam, że siedziałam w domu, gapiąc się na TV Guide, gdy zobaczyłam zapowiedź programu Wojownicze Żółwie Ninja. Dzisiaj to bardzo znana nazwa, ale gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy, pomyślałam sobie, że to raczej dziwna kombinacja słów. Pamiętam, że śmiałam się myśląc: „Niezłe, koniecznie muszę to zobaczyć’!”

Wielbiciele oryginalnych Wojowniczych Żółwi Ninja pamiętają zapewne również Casey’a Jonesa. To jeszcze jeden sprzymierzeniec Żółwi, a także przyjaciel April O’Neil, obdarzony głosem aktora Chrisa Evansa. On również ma doświadczenie w realizacji filmów o super-bohaterach; niedawno zagrał Johnny’ego Storma w filmie przygodowym Fantastyczna czwórka, opartym na komiksowej serii pod tym samym tytułem.

Trzymający w napięciu, zupełnie nowy film o Wojowniczych Żółwiach bardzo różni się od telewizyjnych seriali i poprzednich produkcji kinowych, jak twierdzi sam reżyser. „Pod względem stylistycznym bardziej przypomina to komedię. Akcja jest gęstsza, a zagrożenie świata znacznie bardziej wyraziste, podobnie jak uczucia głównych bohaterów.”

Użyczający swego głosu jako narrator Laurence Fishburne, pozwala widzowi w scenach retrospektywnych cofnąć się o 3000 lat, gdy zaczyna się cała historia.

Jeszcze jeden wieloletni fan Wojowniczych Żółwi Ninja, scenarzysta, reżyser i aktor Kevin Smith wcielił się w rolę Dinera Cooka, który jest jednym z potworów Wintersa.

By przenieść swą wizję na ekran i po raz kolejny ożywić Wojownicze Żółwie, Munroe zgromadził największe talenty – podjął współpracę ze scenografem i specjalistą od animacji Simonem Murtonem. Artysta ma ponad 25-letnie doświadczenie w realizacji tego typu filmów, a do ostatnich osiągnięć w jego ogromnym dorobku należą Charlie i fabryka czekolady, Ja, Robot, Van Helsing czy Matrix Rewolucje.

„To był pierwszy film Simona realizowany w nowej technologii CGI i dla mnie to jest właśnie najbardziej niesamowite w tym wszystkim, ponieważ jego projekty były zupełnie jak żywe. Powiedziałem mu, że chciałbym przełożyć strukturę komiksu na język filmu, zobaczyć go na wielkim ekranie.” - mówi Munroe.

„Zaczęliśmy od przeglądu czarno-białych filmów z lat 40. i 50. – one zawierały wskazówki, których szukaliśmy” - dodaje Murton. „Bardzo zależało mi na tym, żeby uchwycić to światło i klimat, by stworzyć wrażenie i odczucie zupełnie odmiennej rzeczywistości.”

Znaczna część historii umiejscowiona została w Nowym Jorku. Murton wystylizował znajome wieżowce Manhattanu i miejskie pejzaże w taki sposób, by jednoznacznie nadać im niepowtarzalny charakter spod znaku „TMNT”.

Murton tak opisuje miejsca pokazane w początkowych sekwencjach fabuły, gdy Michelangelo powraca do domu: „Znalazłem znakomite projekty kanalizacji w Hongkongu i w Japonii. Rury służą tam odprowadzeniu ścieków z miast o ogromnych populacjach, dlatego ich projekty mają bardzo interesujące kształty – w wyobraźni Mikey’a jawiły się jako doskonałe, by jeździć po nich na deskorolce albo ślizgać się.”

Zarys potężnej wieży Wintersa jest efektem inspiracji ilustracjami z książek o architekturze Nowego Jorku i Chicago lat 20-tych.

Jak opisuje to Murton: „Max Winters jest człowiekiem sukcesu, ma świat u stóp. Stworzyliśmy dla niego ogromne, półokrągłe biuro, które działa także jako ukryta szklana winda. Winters ma zatem dostęp do każdego piętra – wystarczy nacisnąć guzik. Właśnie to biuro-winda jest najbardziej charakterystyczną cechą całej budowli.”

Trzy zasadnicze poziomy miasta zostały zestawione z „bezpieczną” strefą zamieszkiwaną przez Żółwie, przeciwstawioną strefie użytkowanej przez ludzi. Szczególny nacisk położono na to, jak ninja potajemnie przemykają się przez miasto.

„Żółwie korzystają z ciemności, używają dachów i kanałów, by krążyć po mieście pozostając niezauważone. By wskazać ich „bezpieczną” strefę, stworzyliśmy kanały tak, by wyglądały na ciepłe – w mocnych brązach i czerwieniach. Przeciwstawiliśmy je kolorystyce ulicy – jasno oświetlonej neonami, która Żółwiom wydaje się zupełnie obcą przestrzenią.” - opowiada Munroe. „Dachy stanowią również bezpieczne dla nich terytorium, ciepło oświetlone przez księżyc i światła znajdujące się poniżej. Tak jak rury kanalizacyjne, są spokojnym miejscem dla Żółwi i stanowią dla nich dobry punkt obserwacyjny.”

Połowa bitew ze złymi maszynami została wygrana przez specjalistów od technologii cyfrowej, którzy byli odpowiedzialni za wykreowanie sylwetek i dbanie o rozwój ogólnej sprawności Żółwi, wliczając w to takie detale, jak półprzezroczysta skóra i charakterystyczne rysy każdego z bohaterów.

„Musieliśmy stworzyć całkowity system umięśnienia Żółwi, które właściwie nic na sobie nie noszą z wyjątkiem kusych spodenek i pancerza.” - wyjaśnia Munroe. „Nadaliśmy im także specyficzne cechy. Na przykład Raphael ma wyraźnie zaznaczone żyły, które nabrzmiewają, gdy się schyla, a Michelangelo jest piegowaty.”

Niezależnie od wojowniczych gadów powstawał Sprinter, zbliżony rozmiarem do człowieka, zmutowany szczur wodny – ta postać była dla specjalistów od animacji nie lada wyzwaniem. Jak opowiada Munroe: „Nie dość, że przypomina człowieka, to nosi jeszcze ubrania. Musieliśmy zatem podwójnie się starać, by pokazać jednocześnie jego futro i ruch tego, co ma na sobie.”

Skomplikowana okazała się również animacja potworów Wintersa (a jest ich aż 13) – struktur składających się z mięśni, łusek i macek.

„Niektóre z potworów inspirowane były popularnym folklorem. Stworzyliśmy też kilka na bazie skorupiaków, inne przypominają źle wychowanego misia koala.” - żartuje reżyser.

Prócz przykładania wagi do estetyki tła i postaci, wiele wysiłku włożono w choreografię scen pojedynków.

Współpracujący bardzo blisko z reżyserem szef animacji, Kim Ooi był odpowiedzialny za nadzór wykonania każdego ruchu na ekranie. Jak wspomina Ooi: „Styl Żółwi wywodzi się z japońskich i chińskich szkół sztuki walki. Wiele sekwencji pojedynków zostało zainspirowanych scenami z filmów akcji wyprodukowanych w Hongkongu, ale, ponieważ dysponowaliśmy technologią CGI, mogliśmy pójść znacznie dalej, niż pozwalają na to ograniczenia filmu z udziałem aktorów.”

Ruch każdego Żółwia został także przestudiowany w taki sposób, by wskazywać na jego indywidualne cechy. Ooi wyjaśnia: „W przypadku Leonarda gesty były pewne, ponieważ jest najstarszy i jest przywódcą. Zatem musi być wysoki i mieć dobrą sylwetkę. Buntownik Raphael jest bardziej zuchwały. Michelangelo wydaje się nieco dziecinny, podskakuje i jest niespokojny. Natomiast ruchy Donatella są najbardziej opanowane – to intelektualista, w dodatku bardzo dobrze wychowany.”

Ooi tak opowiada o kręceniu jednej ze scen filmu: „Jest taki moment, gdy trzy Żółwie, wspólnie z April, Caseyem i Sprinterem próbują uratować Leonarda. Muszą pokonać wielu ninja, by dostać się do wieży Wintersa. To było ogromne wyzwanie, ponieważ w tej scenie mnóstwo rzeczy dzieje się jednocześnie.”

Być może najcięższa próbą było jednak pozostać prawdziwym i wiarygodnym w oczach fanów Wojowniczych Żółwi, tworząc zarazem zupełnie nowy ich wizerunek dla nowego pokolenia. „Chcieliśmy pozostać wierni pomysłowi i jednocześnie poprowadzić Żółwie w zupełnie nowym kierunku. Wróciliśmy do oryginalnych komiksów, które były o wiele bardziej surowe niż poprzednie filmy. Myślę, że to fantastyczne przeżycie, zarówno dla starych, jak i dla nowych wielbicieli Wojowniczych Żółwi.” - mówi Tom Gray.

Munroe podsumowuje to następująco: „Zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy, by wypełnić ten film atrakcyjną fabułą i klasycznym już poczuciem humoru w stylu „TMNT”. Ostatecznie wyszedł z tego obraz typowej amerykańskiej rodziny.” - żartuje reżyser. „Tak to właśnie jest, gdy rodzina żyje w podziemiu i zajmuje się ratowaniem świata, wypełnionego przez wielkie potwory i złych ninja.”

KEVIN MUNROE (scenariusz i reżyseria) ostatnich dziesięć lat poświęcił realizacji filmów animowanych, tworząc programy telewizyjne, obrazy kinowe, komiksy i gry video. Wojownicze Żółwie Ninja są jego reżyserskim debiutem.

Munroe pracował dla tak znanych wytwórni jak Walt Disney Studios, Warner Bros., Cartoon Network, Fox, The Jim Henson Company, Stan Winston Studios i Nickelodeon. Jest także twórcą cieszącej się uznaniem krytyki serii komiksów El Zombo Fantasma, która powstała we współpracy z Dave’em Wilkinsem oraz Olympus Heights.

Był pomysłodawcą, scenarzystą i producentem specjalnego programu na Święta Bożego Narodzenia Dinner dla stacji ABC Family oraz TV-Loonland.

Uznany przez Animation Magazine za jedną ze „Wschodzących Gwiazd CGI” Munroe napisał niedawno dla Imagi Studios scenariusz do kolejnego filmu animowanego w tej technologii. Oparty na popularnym japońskim „Gatchamanie” film wejdzie w 2008; Munroe podjął się także jego reżyserii.

KLAUS BADELT (muzyka) jest autorem muzyki do wielu filmów – od kasowych przebojów po małe produkcje niezależne. Do jego ostatnich osiągnięć zaliczyć można Posejdon Wolfgang Petersena, Ultraviolet Kurta Wimmera, 16 przecznic Richarda Donnera, nominowaną do chińskiego Złotego Globu Obietnicę, Constantine z udziałem Keanu Reevesa oraz wielki przebój Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły w reżyserii Gore’a Verbinskiego.

Badelt rozpoczynał od pisania muzyki do filmów niemieckich, a swą hollywoodzką karierę zbudował na współpracy z tak znanymi kompozytorami jak Hans Zimmer i Michael Kamen. Jego pierwszym amerykańskim filmem, do którego w całości stworzył muzykę, była Obietnica Seana Penna z udziałem Jacka Nicholsona. W dorobku kompozytora znajdują się także Niezwyciężony Wernera Herzoga, K-19 Kathryn Bigelow z udziałem Harrisona Forda, Equilibrium Kurta Wimmera, Rekrut Rogera Donaldsona, w którym zagrali Al Pacino i Colin Farrell, Ned Kelly z udziałem Heatha Ledgera i Orlando Blooma czy Sekcja 8 z Johnem Travoltą i Samuelem L. Jacksonem.

Badelt skomponował też muzykę do Gladiatora, Mission: Impossible II, Hannibala oraz Pearl Harbor.

JOHN DAMIEN RYAN (montaż) po raz pierwszy wystąpił w tej roli przy produkcji Wojowniczych Żółwi Ninja. Wcześniej pracował jako asystent montażysty przy realizacji dystrybuowanej na video wersji filmu Król Lew 11. By także asystentem specjalisty od efektów wizualnych w filmach Kangur Jack oraz Władcy ognia.

Ryan rozpoczynał swa karierę w animacji od współpracy przy projektach takich, jak Mulan czy Atlantyda: Zaginiony ląd.

SIMON MURTON (scenografia i animacja) od blisko trzydziestu lat tworzy filmy animowane. Pracował jako scenograf na planie thrillera Kruk Alexa Proyasa i filmu science-fiction Forteca. By także asystentem scenografa w Super Mario Bros. Współpracował również przy realizacji filmów: Charlie i fabryka czekolady, Wyspa, Ja Robot, Matrix Rewolucje, Pearl Harbor, Galaxy Quest – Ko(s)miczna załoga, Jeździec bez głowy, Między piekłem a niebem oraz Gwiezdne wrota.

KITH NG (nadzór efektów specjalnych) rozpoczynał swą karierę dziesięć lat temu w Japonii jako wolny strzelec realizujący animacje w technologii CG. W ciągu ośmiu lat zrobił ponad 60 reklam telewizyjnych dla tak znanych koncernów jak Procter & Gamble, Coca-Cola czy McDonald’s. Z branży reklamowej trafił wprost na wielki ekran. Pracował już jako szef animacji na planie Kung Fu Szał w reżyserii Stephena Chow. Stworzył też wiele gier komputerowych, między innymi „Splinter Cell” dla Ubisoftu oraz „Splinter Cell: Pandora Tomorrow.”

KIM OOI (kierownictwo animacji) pracował w Vancouver, Szanghaju, Hongkongu i Los Angeles.

Po ukończeniu Vancouver Film School, Ooi rozpoczął pracę przy produkcji filmów animowanych – zarówno reklamowych, jak też skierowanych do dzieci kreskówek. Robił projekty dla największych agencji sieciowych w Szanghaju i Hongkongu. Był także szefem stacji telewizyjnych kreskówek w Hangzhou, w Chinach.

Ooi pełnił także rolę reżysera animacji w serialu 3D zatytułowanym Zentrix, wyprodukowanym dla Imagi. Dla tej wytwórni pracował w Hongkongu, był też szefem animacji na planie zrealizowanego dla DreamWorks Television Father of the Pride, pierwszego serialu w animacji CG emitowanego w najlepszym czasie antenowym.

Więcej o filmie: