FILM

Wygrany (2011)

Pressbook

Oliver (Paweł Szajda), młody amerykański pianista polskiego pochodzenia, nie wytrzymując presji matki i wyrachowanego agenta, po rozstaniu z żoną przyjeżdża do Polski, gdzie zrywa europejskie tournee. Traci wszystko: miłość, uznanie i świetnie zapowiadającą się karierę, ma przy tym do spłacenia olbrzymi dług. W hotelowym barze spotyka Franka (Janusz Gajos), byłego profesora matematyki, namiętnego gracza i znawcę wyścigów konnych. Dzięki niemu pianista poznaje Kornelię (Marta Żmuda Trzebiatowska), piękną, nieco tajemniczą kobietę, która staje mu się coraz bliższa.

Między młodym i starym bohaterem rodzi się bezinteresowna, chwilami szorstka, męska przyjaźń. Frank wprowadza Olivera w świat swojej pasji, pokazuje, że można żyć "po swojemu". Dzięki Frankowi chłopak odzyskuje wiarę w siebie.

W czasie pobytu na wyścigach w Baden-Baden młody Amerykanin spotyka światowej sławy jurora konkursów pianistycznych, prof. Karloffa (Wojciech Pszoniak). Juror informuje Olivera, że zabrał mu zwycięstwo w Konkursie Chopinowskim w Warszawie. Zszokowanemu chłopakowi proponuje układ, który wyniesie go na pianistyczne szczyty. Czy młody pianista ulegnie pokusie"

Wiesław Saniewski należy do tej nielicznej grupy twórców polskiego kina, którzy podejmują rzadko poruszane tematy i penetrują nieczęsto pokazywane środowiska. Konsekwencja i styl myślenia o kinie przyniosły mu zresztą międzynarodowe uznanie. I tym razem stawia pytania aktualne (choć pomysł na film powstał wiele lat temu) i niewygodne. Pyta o zależność sztuki i rynku, o subiektywizm ocen i względność ścigania się o uznanie wpływowych gremiów, co wiąże się często z karierą w sensie czysto komercyjnym. "Wygrany" jest także opowieścią o przyjaźni łamiącej bariery pokoleniowe i bariery mentalności. Swoim zwyczajem, twórca filmu postawił na precyzyjny i wieloznaczny rysunek postaci bohaterów. W tym celu pozyskał wielce cenionych polskich aktorów: Janusza Gajosa i Wojciecha Pszoniaka, a także pracującego głównie w USA Pawła Szajdę oraz piękną i popularną Martę Żmudę Trzebiatowską. Film daje obraz dwóch hermetycznych środowisk: międzynarodowej sławy pianistów i ich otoczenia oraz graczy na wyścigach konnych. Tak doskonale udokumentowanego obrazu tych zamkniętych światów w kinie polskim jeszcze nie było.

WOLNY STRZELEC (1981, premiera 1987) - zatrzymana przez cenzurę opowieść o dziennikarzu, który został poddany manipulacji i użyty w wewnętrznych rozgrywkach lokalnej władzy, z Piotrem Garlickiem i Bogusławem Lindą w rolach głównych. Dopatrywano się w tym filmie kontynuacji dokonań kina "moralnego niepokoju". Po latach zwraca uwagę wyważony ton i niezwykły, kafkowski z ducha, klimat.

NADZÓR (1983, premiera 1985) - również zatrzymany przez cenzurę, powszechnie uważany za najwybitniejszy film tego reżysera, z doskonałym duetem aktorskim Ewa Błaszczyk - Grażyna Szapołowska. Opowieść o niezwykłej więzi, jaka połączyła kobietę odsiadującą długi wyrok za udział w rzekomej aferze gospodarczej i jej strażniczkę. Był to zarówno błyskotliwy obraz zniewolenia (film powstał właściwie wskutek nieuwagi władz i miał kłopoty z drogą na ekran), jak i przejmująca analiza psychologiczna.

SEZON NA BAŻANTY (1986) - intrygujące połączenie kina akcji, psychodramy i krytyki społecznej. Opowieść o szermierzu Pawle (Cezary Harasimowicz), który wyrusza do Austrii w pościg za swą byłą żoną i dzieckiem, i który w końcu porywa własnego syna. Film interpretowano na różne sposoby: jako krytykę chylącego się ku upadkowi socjalistycznego systemu, studium niedojrzałości i wybujałych ambicji, wreszcie jako rodzinny dramat psychologiczny zawierający szereg dręczących kwestii moralnych podanych w atrakcyjnej filmowej formie.

DOTKNIĘCI (1988) - Saniewski podjął tu rzadko poruszany w polskim kinie temat choroby psychicznej. Swym zwyczajem, precyzyjnie ukazał związane z nią etyczne dylematy, a postaci pozbawił jednoznaczności. Humanistyczny ton, apel o zrozumienie odmienności rozbrzmiewał czysto i mocno, pozbawiony był też naiwności.

OBCY MUSI FRUWAĆ (1993) - komentowana z rezerwą w Polsce, ciepło zaś za granicą opowieść o perypetiach polskiego reżysera teatralnego w Berlinie, na początku lat 90. Saniewski wykazał się sporą przenikliwością, kreśląc dylematy wynikające z zetknięcia się przybyszy zza żelaznej kurtyny z kulturą sytego Zachodu. Dopiero z perspektywy czasu łatwiej docenić walory tego filmu ukazującego burzliwy moment transformacji ustrojowej z nietypowej perspektywy.

DESZCZOWY ŻOŁNIERZ (1996) - chłodno przyjęty podczas festiwalu w Gdyni film, który jednak zdobył uznanie za granicą, m.in.: otrzymał Gold Award i Nagrodę za Reżyserię na MFF w Houston oraz entuzjastyczną recenzję w prestiżowym branżowym piśmie amerykańskim "Variety". Przypowieść o brzemieniu przeszłości, miłości i pamięci.

BEZMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI (2006) - kolejny triumf metody Saniewskiego, który znowu dotknął tematu wielce aktualnego w sposób pozbawiony publicystycznych uproszczeń. Inspirowana wydarzeniami, które miały miejsce we Wrocławiu, przejmująca opowieść o skomplikowanym procesie sądowym, będąca przenikliwą refleksją o paradoksach działania systemu sprawiedliwości. Jan Frycz stworzył w tym filmie być może swą najwybitniejszą, jak dotąd, rolę filmową.

WYGRANY (2011) - polsko-amerykańska koprodukcja, z gwiazdorską obsadą. Zrealizowana z dużym rozmachem historia młodego pianisty, który straciwszy wszystko, dzięki przypadkowemu spotkaniu byłym profesorem matematyki i namiętnym graczem na wyścigach konnych, odnajduje swoją życiową drogę i spotyka miłość. Doskonałą grę aktorów uzupełnia ścieżka dźwiękowa, w której obok utworów Chopina oraz elektryzującego tanga Carlosa Libedinsky'ego znalazły się także trzy przeboje Elvisa Presleya.

"Wygrany" to opowieść o przyjaźni na pozór niemożliwej; o ludziach, którzy szukają swego miejsca w życiu - miejsca, w którym wolność osobista stanowi punkt centralny. To film o tym, co w życiu każdego człowieka najważniejsze, a o czym bardzo często zdarza nam się zapominać, i o tym, co każdego z nas uskrzydla - o realizowaniu marzeń. To także film o ściganiu się w życiu i sztuce: historia wybitnego młodego pianisty, który odrzucając szansę na wielką karierę, wygrywa. Istotą twórczości (również wykonawstwa) jest nieporównywalność, jedyność, niepowtarzalność. Uzurpacją i zasadniczym grzechem konkursów sztuki jest stawianie na wadze, klasyfikowanie i mierzenie w sensie ilościowym tych wartości, które są porządku jakościowego. Lecz to właśnie konkursy - czego najbardziej drastycznym przykładem jest chyba pianistyka - decydują potem o krajowym i światowym rankingu artystów, o ich przyszłości i o tzw. wartości rynkowej. I jakże często ci najlepsi przegrywają! Będzie to więc także film o relatywności ocen w sztuce, o pewnym okrucieństwie wpisanym - mówiąc w uproszczeniu - w rzecz tak wzniosłą i, wydawałoby się, czystą, jak działalność artystyczna. Przedstawiona historia, rozgrywająca się w dużym stopniu w środowisku pianistycznym, świetnie zdokumentowanym przez konsultantów scenariusza, będzie - mam nadzieję - zrozumiała dla każdego. Świat muzyki, a właściwie świat konkursów, będący naturalnym środowiskiem Olivera, pokazany jest tu od strony, której nie zna kinowa publiczność. Zostaje brutalnie odarty z romantycznego mitu i skontrastowany ze światem wyścigów konnych (światem Franka). Ten ostatni jest przestrzenią, w której spełniają się marzenia, gdzie niemożliwe staje się możliwe. "Wygrany" to jednak przede wszystkim opowieść o ludziach: o bezinteresowności i przyjaźni, o przełamywaniu samotności, odnajdywaniu miłości i o marzeniach. W tej warstwie wzorem jest dla mnie znakomity dramat amerykański "Strach na wróble". W czasach, kiedy człowiek zamyka się na drugiego człowieka, kiedy mamy wielki problem z wyrażaniem uczuć i porozumieniem między sobą, opowieść ta nabiera szczególnej wymowy. Przedstawia bowiem związek ludzi, którzy pozornie nie mają i nie powinni mieć ze sobą nic wspólnego. Wszystko ich właściwie dzieli: wiek, zainteresowania, środowiska, w których żyją. Okazuje się jednak, że te różnice nie mają znaczenia, a bezinteresowna, prawdziwa przyjaźń jest możliwa.

Oliver Linovsky
Dwudziestodziewięcioletni, świetnie zapowiadający się pianista. Gdy w wieku 20 lat wygrał prestiżowy konkurs w Montrealu, porównywano go do największych pianistów świata. Jednak niezasłużona porażka w Konkursie Chopinowskim poważnie zakłóciła przebieg jego kariery. Oliver przeżywa poważny dylemat: czy ma grać przede wszystkim z myślą o konkursowych jurorach i krytyce, czy też głównie dla ludzi, którzy kochają każdą dobrą muzykę. Człowiek ambitny, szczery, walczący o niezależność i szukający swego miejsca w życiu.

Frank Goretzky
Emerytowany, licealny profesor matematyki, ciągle pełen życiowej energii. Przybył do Europy w 1945 roku, jako młody żołnierz amerykański, pochodzący z polskiej rodziny. W Chicago zostawił narzeczoną - nie wiedział o tym, że dziewczyna była w ciąży. Już nie wrócił do Ameryki, gdzie, jak się po latach dowiedział, miał syna. Marzy, by zobaczyć rodzinę, lecz nie chce wracać jako "nikt". Tylko wielka wygrana może to zmienić.

Profesor Karloff
Były pianista, obecnie pedagog i juror najważniejszych konkursów pianistycznych. Obywatel świata, wielce wpływowy w muzycznej branży. To w wielkiej mierze od niego zależą światowe kariery młodych pianistów. Karloff to erudyta, kochający sztukę i jej koneser. Na pierwszy rzut oka budzi sympatię, bywa wręcz jowialny, jednak pod łagodnością i dobrodusznością kryje się osobowość władcza, a nawet cyniczna. Ma rysy współczesnego Mefista. Obnaża przez Oliverem, któremu kiedyś złamał karierę, twarde reguły gry, jakimi rządzą się międzynarodowe konkursy pianistyczne. A potem składa mu propozycję "nie do odrzucenia". Oliver musi zdecydować, czy jest gotów sprzeniewierzyć się sobie.

Pani Linovsky
Matka Olivera. W młodości miała obiecujący talent muzyczny. Po wypadku, który przekreślił jej możliwości na tym polu, swoje ambicje przeniosła na syna. Marzy o jego wielkiej pianistycznej karierze, która byłaby przede wszystkim spełnieniem jej własnych niezrealizowanych marzeń. Często nadopiekuńcza i niemal bezwzględna wobec syna, a jednocześnie obdarzona wielką wrażliwością.

Kornelia
Pracuje w kolekturze zakładów bukmacherskich, samotna matka. Od lat zna i przyjaźni się z Frankiem, któremu dużo zawdzięcza. Dzięki niemu poznaje Olivera, z którym połączy ją coś więcej niż zwykła znajomość. Jego ujmuje jej wrażliwość, ją - jego urok osobisty.

Maurice Boisset
Majętny Francuz, nieco zblazowany. By zabić nudę, bawi się, wykorzystując swoje wpływy i pieniądze, chcąc w ten sposób zdobyć rozgłos. Świat wielkiej muzyki i koncertów pianistycznych to kolejny rynek, na którym chciałby zabłysnąć. Towarzyszy profesorowi Karloffowi w Baden Baden.

Jak zrodził się pomysł na scenariusz "Wygranego"? Czy tekst zawiera wątki autobiograficzne?

W.S.: W 1989 roku zostałem zaproszony z filmami "Nadzór" i "Dotknięci" do Chicago, na pierwszy Festiwal Filmu Polskiego w Ameryce. Z pomysłodawcą i gospodarzem imprezy Krzysztofem Kamyszewem rozmawiałem o moich pomysłach na następny film. Opowiadałem mu też o mojej "końskiej" pasji. Dzieliliśmy się refleksjami na temat naszych doświadczeń z udziałem w jury różnych konkursów, w których ścigali się artyści. Zgodziliśmy się, że warto kiedyś zrobić o tym film. Wkrótce Krzysztof, przyszły koproducent "Wygranego", zorganizował mi w Stanach stypendium, bym mógł napisać scenariusz. W 1991 roku powstała jego pierwsza wersja.

Scenariusz powstał więc 20 lat temu. Czy od tamtej pory uległ ewolucji, czy też pozostał bez większych zmian?

W.S.: Nad tekstem pracuję do ostatniej chwili, nawet tuż przed samym ujęciem. Powstało kilka wersji scenariusza, lecz jego idea, konstrukcja, główni bohaterowie - to wszystko pozostało bez zmian.

Czy, podobnie jak w "Dotkniętych" i "Bezmiarze sprawiedliwości", opowiadana przez pana historia czerpała z rzeczywistości? Jeśli tak, na ile znalazło to odbicie w filmie?

W.S.: Znakomity polski tenisista Władysław Skonecki, który słynął z precyzji w grze i zaskakujących rozwiązań taktycznych, po zakończeniu kariery wyjechał do Austrii. Ponieważ był miłośnikiem wyścigów konnych, nieraz próbował gry na torach Austrii i Niemiec. Często z pozytywnym skutkiem. To on powiedział, że na polskich koniach, które biorą udział w wyścigach na Zachodzie, można wygrać duże pieniądze. Dlaczego? Bo polskich koni nikt nie obstawia, stąd wysokie wypłaty. Z tego, co wiem, jeździł na tory, gdzie miały startować nasze konie. Pewnego razu przeczytał, że w Wielkiej Nagrodzie Europy w Kolonii startuje polski koń Czubaryk. Pan Władysław pojechał tam, żeby go zagrać w różnych kombinacjach. Ogier przybiegł drugi, przegrywając jedynie o szyję z najlepszym koniem w historii niemieckiej hodowli, Nebosem. Pan Władysław zaryzykował i wygrał spore pieniądze. Ale to, co zdarzyło się rok później, w 1980 roku, przeszło do historii wyścigów. Kompletnie nieliczony polski ogier, sześcioletni Pawiment, wygrał Wielką Nagrodę Europy, bijąc najlepszego konia z Francji oraz znakomitego Nebosa! Skonecki przewidział to na kilka tygodni przed wyścigiem. Nikt w to nie wierzył i nikt nie chciał z nim zagrać Pawimenta. Pan Władysław nie miał wyjścia, musiał zagrać sam. Za trzy konie po kolei wypłata wynosiła bodaj 100 tysięcy marek za 10 marek. Podobno pan Władysław wygrał w tym wyścigu majątek. To on jest pierwowzorem postaci Franka. Historia młodszego z bohaterów, Olivera Linovsky'ego, powstała z inspiracji historią Ivo Pogorelicia, a także jednego z polskich pianistów. Nie będę mówił którego.

Jak przebiegał proces finansowania filmu? Na jakie natrafił pan trudności i ograniczenia?

W.S.: Nie mieliśmy problemów z finansowaniem do momentu, gdy telewizja publiczna, która zadeklarowała, że będzie współproducentem "Wygranego", stała się telewizją polityczną. Wtedy przestała interesować się produkowaniem polskich filmów i wycofała z wcześniejszych ustaleń i zobowiązań. Musieliśmy znaleźć nowych koproducentów. Na szczęście, oprócz pieniędzy z PISF, zdobyliśmy fundusze z konkursu dolnośląskiego, który wygraliśmy. Udało się też pozyskać dla naszego projektu inwestorów prywatnych.

Ma pan wykształcenie matematyczne. Zapewne pomogło w tworzeniu postaci Franka?

W.S.: Trochę tak. Frank jest logiczny, ma analityczny umysł, ale wie też, że "wyobraźnia jest ważniejsza niż wiedza". Bardziej jednak w budowaniu tej postaci przydało mi się doświadczenie wyniesione z gry na wyścigach.

Pana filmy są z reguły doskonale udokumentowane. Jak długo w tym przypadku trwał ten proces? Czy i z kim oraz w jakich kwestiach pan się konsultował?

W.S.: Zawsze dużą wagę przykładam do dokumentacji tematu. Na każdym etapie. Zarówno wtedy, gdy powstaje scenariusz i później ? w okresie przygotowawczym, przed zdjęciami, a także w trakcie zdjęć. W przypadku "Wygranego" było to szczególnie ważne i trudne - dotyczyło bowiem dwóch mało przez kino eksploatowanych środowisk: pianistycznego i miłośników wyścigów konnych. Jeśli chodzi o środowisko muzyczne - na pierwszym etapie miałem dwóch konsultantów, doskonale znających kulisy międzynarodowych konkursów pianistycznych, przede wszystkim Konkursu Chopinowskiego. Na etapie realizacji doszedł jeszcze jeden konsultant, znakomity pianista Janusz Olejniczak. Nawiasem mówiąc, werdykt ostatniego Konkursu Chopinowskiego idealnie wpisuje się w historię, ukazaną w naszym filmie.

Jest pan reżyserem-erudytą, doskonale znającym tradycję filmową. Wspomniał pan o "Strachu na wróble" oraz "Nocnym kowboju". Czy to były pana źródła inspiracji?

W.S.: Tak, oba wymienione tytuły bardzo mnie inspirowały przy budowaniu wątku niezwykłej, bezinteresownej przyjaźni dwóch mężczyzn, których na pozór wszystko dzieli: wiek, środowiska, zainteresowania. Łączą - niezależność, wewnętrzne ciepło i potrzeba wolności, a także otwartość na innych.

Jak wiele zawarł pan w tym filmie własnej wiedzy o grze na wyścigach?

W.S.: Dużo. To jedna z nielicznych gier, w których mamy szanse na wygraną. Trzeba tylko spełnić dwa warunki: należy myśleć i poszerzać swoją wiedzę o temacie, a więc także o hodowli koni, o ich treningu itd. To bardzo przypomina grę na giełdzie i nie ma nic wspólnego z grami losowymi, w których o wszystkim decyduje przypadek. Jest zresztą świetnym ćwiczeniem dla umysłu. Ale nie tylko. Prawdę mówiąc, konie to, obok filmu, moja prawdziwa pasja.

Jak wyglądała praca z aktorami? Janusz Gajos i Wojciech Pszoniak to wielkie indywidualności, z kolei Szajda i Lucas to aktorzy występujący głównie w USA, a Żmuda Trzebiatowska ma sporą praktykę telewizyjną. Czy odmienne nawyki i styl pracy stanowiły jakąś przeszkodę? Czy odbywały się próby jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć?

W.S.: Praca z aktorem polega z grubsza na uzyskaniu od niego prawdy psychologicznej i przeniesieniu jej na ekran. Nie ma większego znaczenia, czy aktor ma praktykę telewizyjną czy filmową. Chociaż, oczywiście, to drugie doświadczenie bardziej procentuje. Największe i najtrudniejsze zadanie stało przed odtwórcami głównych ról, Januszem Gajosem i Pawłem Szajdą. Z nimi też, jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć, najdłużej pracowałem. Jednak praca z nimi była prawdziwą przyjemnością. Obaj byli świetnie przygotowani, merytoryczni, pełni zapału i pomysłów. Dodatkową trudnością dla obu aktorów było poznanie nowych środowisk i wejście w role znawcy wyścigów i pianisty. Jeden musiał nauczyć się grać na wyścigach, drugi - na fortepianie. Obaj wykazali się dużym profesjonalizmem. Podobnie zresztą jak pozostali aktorzy.

Czy wypracowaliście wspólnie z operatorem klucz wizualny, by w jakiś szczególny sposób pokazać sceny wyścigów?

W.S.: Miałem dwóch równorzędnych autorów zdjęć, z których jeden - Piotr Kukla - miał bardzo duże międzynarodowe doświadczenie, a drugi - Piotr Sobociński Jr - był obiecującym debiutantem. Świetnie się uzupełniali i myślę, że dobrze się w trójkę rozumieliśmy. Już na etapie rozmów o scenariuszu omówiliśmy styl zdjęć, wizualizację przeżyć bohaterów. To temat na osobne opowiadanie. Duże znaczenie miał wybór obiektów i scenografia. Miejsca, w których toczy się akcja, a jest ich w "Wygranym" wyjątkowo dużo, były przez scenografkę Grażynę Molską starannie wybrane. Ten wybór był podporządkowany idei filmu - musiały mieć charakter, mówić coś o bohaterach, podkreślać ich stan ducha. Zdarzało się, że przemalowywaliśmy "pod kamerę" całe ściany, zmienialiśmy kolorystykę poszczególnych elementów wnętrz. Samych wyścigów nie chcieliśmy jednak pokazywać w jakiś szczególnie atrakcyjny sposób. Najważniejszy wyścig w filmie miał być dramatyczny i przebiegać na naszych warunkach, opisanych w scenariuszu. Nie było to łatwe, ale udało się. To była zasługa operatorów, dżokeja i montażysty. Nie mówiąc o koniu.

W filmie rozbrzmiewa muzyka Fryderyka Chopina, ale także zdobywającego coraz większe uznanie na świecie twórcy narcotango, Carlosa Libedinsky'ego. Skąd pomysł, by wykorzystać właśnie jego utwory i jaką rolę stworzona przez niego muzyka pełni w "Wygranym"?

W.S.: Początkowo symbolem uwolnienia się Olivera spod kurateli menadżera i matki, szukania własnej drogi życiowej, miał być Chopin jazzowy i w ogóle jazz. Jednak wydało mi się to zbyt oczywiste i w pewnym sensie zbyt łatwe, zwłaszcza że dzisiaj wielu muzyków poszło tą drogą. Chopina na jazzowo można usłyszeć wszędzie. Ale Chopin jako autor tanga? Tego nie było. Poza tym chciałem, żeby to był motyw związany z dziadkiem głównego bohatera. Do niego zdecydowanie bardziej pasowało tango. Problem polegał na tym, jak znaleźć współczesnego kompozytora tanga, który to zrozumie i wykona. I wtedy usłyszałem muzykę skomponowaną przez Argentyńczyka, Carlosa Libedinsky'ego. Gdy dowiedziałem się, że jego dziadek był Polakiem, nie miałem wątpliwości, że to właściwy człowiek dla mojej idei. Carlos jest człowiekiem bardzo zajętym, lecz kiedy usłyszał Koncert E-mol Chopina w wykonaniu Marthy Argerich, powiedział: "Przecież to jest tango". Tak zaczęła się nasza współpraca. Jeden z głównych wątków jego muzyki to właśnie tango na motywach wspomnianego koncertu.

Na ścieżce dźwiękowej można usłyszeć także trzy piosenki Elvisa Presleya.

W.S.: Muzyka w naszym filmie spełnia bardzo ważną rolę, jest jednym z jego bohaterów. O ile tango było przyporządkowane relacji Oliver-dziadek, o tyle piosenki Presleya są związane z postacią Franka, Polaka urodzonego w USA. Frank pod koniec wojny, jako niespełna 18-letni chłopak, znalazł się z amerykańską armią w Berlinie. Tam też po wojnie służył w wojsku Presley. Starszy z bohaterów z humorem nawiązuje do tamtych faktów, mówiąc, że to "kolega z wojska". Trzy piosenki w wykonaniu Presleya, użyte w naszym filmie, komentują sytuacje związane z Frankiem, dopowiadają znaczenia, których nie ma w dialogach. Są to niekiedy komentarze ironiczne, lecz zawsze ciepłe, pozytywne. Tak jak nasi bohaterowie.

Wiesław Saniewski (reżyser i autor scenariusza)
Urodził się i mieszka we Wrocławiu. Studiował matematykę, historię sztuki i dziennikarstwo. Był krytykiem filmowym i członkiem Akademickiego Klubu Filmowego -8 1/2?. Na festiwalu filmów studenckich w Katowicach zdobył I nagrodę oraz nagrodę publiczności za film krótkometrażowy "Wielki świat" (1971). Kierował działem filmowym w miesięczniku "Opole", a następnie w "Odrze" (w latach 1974-1981). Autor zbioru reportaży "Pierwszy stopień do piekła" oraz zbiorów felietonów filmowych "Niewinność utracona w kinie" i "Wróżenie z kina". Od 1977 związany z Zespołem Filmowym "X". W latach 1985-1988 członek Rady Artystycznej Studia Filmowego im. Karola Irzykowskiego. W latach 1987-1990 i 1994-1996 wiceprezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Członek Rady Programowej miesięcznika "Odra". Wykładowca reżyserii i scenariopisarstwa w szkołach filmowych w Polsce i za granicą. Doceniany zwłaszcza przez zagraniczną krytykę, jeden z najoryginalniejszych polskich reżyserów filmowych (nagrody dziennikarzy amerykańskich oraz krytyków i filmoznawców rosyjskich). Za swe filmy zdobył kilkadziesiąt nagród na międzynarodowych festiwalach w Europie, USA i Polsce, m.in.: Grand Prix w Chicago, nagrodę za wybitną reżyserię w Houston, nagrodę za najlepszy scenariusz na festiwalu w Mediolanie, nagrodę im. Andrzeja Munka oraz światowej krytyki filmowej FIPRESCI w Mannheim. Otrzymał także Nagrodę Miasta Wrocławia oraz - jako jedyny polski twórca filmowy - Nagrodę Fundacji Jana Pawła II za wartości humanistyczne swojej twórczości. Jego filmy były rozpowszechniane w ponad dwudziestu krajach.

Piotr Kukla (autor zdjęć)
Ceniony operator. Urodził się 26.06.1958 r. w Bydgoszczy. Film "Bliźniaczki", do którego zrealizował zdjęcia w 2002 roku, został nominowany do Oscara. Absolwent Wydziału Operatorskiego PWSFTviT w Łodzi. W połowie lat osiemdziesiątych wyjechał do Francji, później do Holandii. Pracował przez kilka lat dla holenderskiej telewizji VPRO. Zrealizował wiele dokumentów i kilka seriali. Przede wszystkim jednak uznanie zdobył jako operator filmów fabularnych. Jest autorem zdjęć m.in. do takich filmów jak: "Ellis in Glamourland", "Bliźniaczki" (Twin Sisters), "Opiekun" ("Zookeeper"), "Lot narzeczonej" ("Bride Flight"), "Sztorm" ("The Storm"). Na Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Camerimage za zdjęcia do filmu "Bliźniaczki" został uhonorowany Srebrną Żabą. "Wygrany" to jego pierwszy film fabularny realizowany w Polsce.

Piotr Sobociński jr (autor zdjęć)
Syn aktorki Hanny Mikuć i operatora Piotra Sobocińskiego, wnuk operatora Witolda Sobocińskiego. Urodził się w Łodzi 3.11.1983 r. W roku 2008 ukończył Wydział Operatorski Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Pracował jako operator kamery m. in. przy filmach: "Ławeczka", "Plac Zbawiciela", "Katyń", "Dom zły", "Piksele" i "Wenecja".

Grażyna Molska (producent, scenograf)
Absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego. W 1999 r. ukończyła warszawskie Studium Marketingu z zakresu orientacji, zarządzania i planowania marketingowego, zarządzania logistycznego, negocjacji handlowych i sztuki efektywnej sprzedaży oraz promocji i reklamy. W latach 1994- 2000 pracowała w mediach, początkowo w Oddziale Telewizji Polskiej S.A. w Warszawie, następnie w TVN, ITI Poland S.A. i ponownie w Warszawskim Oddziale TVP S.A. jako zastępca szefa Biura Reklamy. W latach 2000-2007 pracowała w Agencji Filmowej TVP S.A. na stanowisku szefa PR. Współorganizowała kilka krajowych festiwali filmowych, teatralnych, piosenkarskich. Współpracowała z Kino Polska Dystrybucja przy cyfryzacji dzieł polskiej kinematografii. Od kwietnia 2007 roku jest prezesem firmy producenckiej Saco Films Ltd. Jest autorką scenografii do filmów "Bezmiar sprawiedliwości" i "Wygrany" w reżyserii Wiesława Saniewskiego.

Carlos Libedinsky (twórca muzyki)
Argentyński kompozytor, aranżer, piosenkarz i gitarzysta, tancerz tanga. Jako jeden z pierwszych wprowadził muzykę elektroniczną do utworów tanga, czym zapoczątkował nurt tzw. tanga alternatywnego, znany w Polsce głównie dzięki grupie Gotan Project. W 2003 roku stworzył grupę "Narcotango", z którą koncertuje w Ameryce i Europie. Jej trzeci album, "Narcotango en vivo" zdobył w 2009 roku nominację do Latynoskiej Nagrody Grammy oraz nominację do nagrody Gardel za najlepszy elektroniczny album tango. Jak sam mówi: "Tango, ale poza nim grupy trip-hopowe, jak Massive Attack, Portishead, czy Morcheeba, to źródła impulsu do tańczenia tanga intensywnego, zwartego i przesiąkniętego erotyzmem". "Narcotango", w przeciągu kilku miesięcy, dzięki tzw. szeptance, stało się ogólnie znane i tańczone na całym świecie. Gatunek ten nazwano "tangiem elektronicznym".

PAWEŁ SZAJDA (Oliver Linovsky)
Młody amerykański aktor filmowy. Urodził się 13.01.1982 w Farmington, stan Connecticut. Na stałe mieszka i pracuje w USA. Polska publiczność pamięta go przede wszystkim z jego debiutu filmowego "Pod słońcem Toskanii", w którym wystąpił obok Diane Lane. Dla polskiego kina odkrył go Andrzej Wajda. Szajda zagrał jedną z głównych ról w "Tataraku", u boku Krystyny Jandy.

JANUSZ GAJOS (Frank)
Jeden z najwybitniejszych polskich aktorów. Zagrał m.in. w tak głośnych filmach, jak: "Wahadełko", "Człowiek z żelaza", "Ucieczka z kina Wolność", "Przesłuchanie", "Biały", "Zemsta", "Żółty szalik", "Jasminum", "Mniejsze zło" i wielu innych. Dzięki roli Janka Kosa w serialu "Czterej pancerni i pies" stał się jednym z najpopularniejszych aktorów w Polsce. Ma na koncie także wiele znakomitych ról teatralnych. Występował na deskach wielu teatrów. Od roku 2003 jest członkiem zespołu Teatru Narodowego w Warszawie. Jest laureatem Złotej Kaczki, sześciu Wiktorów i Orła 2007 za rolę Brata Zdrówko w filmie "Jasminum" oraz Orła 2009 za rolę w filmie "Mniejsze zło". W 2002 roku został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W roku 2005 został laureatem Nagrody Fundacji Kultury Polskiej "Złote Berło". W roku 2008 otrzymał Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego "Gloria Artis", zaś kilka dni temu Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski.

WOJCIECH PSZONIAK (Profesor Karloff)
Aktor filmowy i teatralny. W 1968 roku ukończył studia na PWST w Krakowie. W czasie studiów był współzałożycielem Teatru STU. Występował na scenach Teatru Starego w Krakowie oraz Teatru Narodowego i Powszechnego w Warszawie. W latach 1974-1980 wykładał w warszawskiej PWST. W latach 70. występował w kabarecie "Pod Egidą". Od końca lat 70. grał w teatrach francuskich. Po kilku latach osiadł na stałe w Paryżu. Od lat 90. grywa zarówno we Francji, jak i w Polsce. Jego najsłynniejsze filmowe kreacje aktorskie to Moryc w "Ziemi obiecanej", Robespierre w "Dantonie" i tytułowa rola w "Korczaku" Andrzeja Wajdy.

GRAŻYNA BARSZCZEWSKA (pani Linovsky)
Aktorka teatralna i filmowa o szerokim i wszechstronnym emploi. W latach 1970-1972 występowała w Teatrze Ludowym w Nowej Hucie. W latach 1972-1983 była aktorką Teatru Ateneum w Warszawie. Od 1983 należy do zespołu Teatru Polskiego w Warszawie. Ma w swoim dorobku ponad 150 głównych ról dramatycznych i komediowych w teatrze, filmie i telewizji, występy w Kabarecie Dudek i na estradzie, recitale piosenek, nagrane płyty. Jej charakterystyczny głos znają także słuchacze Teatru Polskiego Radia.

MARTA ŻMUDA TRZEBIATOWSKA (Kornelia)
Aktorka filmowa, absolwentka warszawskiej Akademii Teatralnej (2007). Urodziła się w Człuchowie, 26.07.1984 r. Na dużym ekranie zadebiutowała u boku Piotra Adamczyka w filmie Piotra Wereśniaka "Nie kłam, kochanie". Partnerowała Pawłowi Małaszyńskiemu w serialu TVN "Twarzą w twarz". Można ją było również oglądać w popularnych serialach: "Magda M.", "Teraz albo nigdy" oraz "Na dobre i na złe". Ostatnio wystąpiła w roli Klary w "Ślubach panieńskich" w reżyserii Filipa Bajona.

PETER J. LUCAS (Maurice Boisset)
Aktor amerykański polskiego pochodzenia. Właściwie - Piotr Andrzejewski. Urodził się 2.06.1962 r. we Wrześni. Karierę rozpoczął w Anglii, grając w londyńskich przedstawieniach i reklamach. Podobno, mając w ręku jedynie dwa numery telefonów, wyruszył na podbój Hollywood. Wystąpił w 40 serialach telewizyjnych, popularnych na całym świecie. Były to m.in.: "Ostry dyżur", "JAG " Wojskowe Biuro Śledcze", "Agentka o stu twarzach", "Chicago Hope" ("Szpital Dobrej Nadziei"), "Seven Days" ("Misja w czasie"), "Treat Matrix" ("Raport o zagrożeniach"), "Crossing Jordan" ("Jordan"), "Baywatch" ("Słoneczny Patrol"), "Strażnik Teksasu". Ma na koncie także wiele ról w filmach fabularnych, m.in. w "Inland Empire" Davida Lyncha, u boku Laury Dern i Jeremy'ego Ironsa, "Into Thin Air" ("Śmierć na Evereście"), z Peterem Hortonem czy "Cradle to the Grave" ("Od kołyski aż po grób") z Jetem Li. Chętnie grywa także w rodzimych produkcjach.

Więcej o filmie: