FILM

Red (2010)

Pressbook

WCIĄŻ UZBROJENI. WCIĄŻ NIEBEZPIECZNI. OD DZIŚ NIEWYGODNI.

Rewelacyjna komedia sensacyjna w wymarzonej obsadzie - Bruce Willis, Morgan Freeman, John Malkovich i Helen Mirren!

Kiedyś byli najlepszymi agentami CIA. Mają na swoim koncie misje uznane za niemożliwe. Narażali własne życie i znali wszystkie rządowe tajemnice. Teraz staną się celem numer jeden.

Frank Moses (Bruce Willis) od czasu zakończenia czynnej służby wraz z młodziutką Sarą wiedzie spokojne życie na przedmieściach. Pewnego dnia do jego domu wpada brygada zamaskowanych zabójców. Były agent CIA nie zapomniał, jak się zabija - rozprawienie się z intruzami zajmuje mu kilkanaście sekund. Szybko jednak zdaje sobie sprawę, że to dopiero początek. Wie, że jedyną obroną w tym wypadku jest atak. Moses postanawia zebrać starą, nieco zwariowaną już z upływem czasu, ekipę. Obierają za cel kwaterę główną CIA, aby dowiedzieć się kto za tym wszystkim stoi. Mówią o nich RED – Radykalni Emerytowani Degeneraci. Z tymi agentami się nie zadziera. Zabawę czas zacząć!

RED, komiks autorstwa Warrena Ellisa, ilustrowana przez Cully’ego Hammera i publikowana przez należące do DC Comics wydawnictwo Wildstorm, została pierwotnie stworzona jako jedna całość. Później jednak podzielono ją na trzy rozdziały, które publikowane były przez trzy miesiące. Ostatecznie została wydana w całości, w formie książkowej. Pomimo tego, iż zawiera jedynie 66 stron, Gregory Noveck z DC Comics od razu po przeczytaniu komiksu wiedział, że to znakomity pomysł na film.

„Z miejsca pokochałem tę historię” - opowiada Noveck. „Warren i Cully stanowią jedne z najjaśniejszych gwiazd w uniwersum komiksu, a współpracując razem stworzyli fantastyczny, efektowny thriller z domieszką kina akcji, niezwykłym głównym bohaterem oraz intrygującą tematyką”.

„Co oczywiste, historia napisana przez Warrena musiała zostać nieco zmodyfikowana i rozszerzona, aby sprostać wymaganiom dwugodzinnego filmu”, dodaje Noveck. „Pragnęliśmy jednak zachować jak najlepiej najciekawszy element tej historii – niejednoznacznego, pełnego wewnętrznych konfliktów bohatera oraz pozostać wiernym podjętej przez Warrena tematyce, czyli opowieści o społeczeństwie pozbywającym się chętnie niepotrzebnych jednostek. W tym przypadku chodzi o starych agentów operacyjnych CIA oraz szpiegów z czasów Zimnej Wojny, którzy osiągnęli już pewien wiek. Stare pokolenie trzeba wymienić na nowe, młodsze pokolenie, o wiele bardziej obeznane w możliwościach technologicznych współczesnego świata”.

Pracując, za przyzwoleniem DC Comics, Noveck zatrudnił Jona i Ericha Hoeberów do napisania scenariusza, a sam pomysł sprzedał Markowi Vahradianowi z di Bonaventura Picture. Ten z kolei pokazał go swojemu szefowi, Lorenzo di Bonaventurze.

„Od razu zachwyciła nas ostrość przekazu, klimat oraz stylizacja tego komiksu”, opowiada Vahradian. „Pokochaliśmy z miejsca kontekst szpiegowski i zafascynowała nas koncepcja tego, co dzieje się ze starymi szpiegami, kiedy pojawia się nowa, gotowa na zrobienie czystek administracja. Tak się złożyło, że akurat poszukiwaliśmy projektu, który zainteresowałby aktorów starszego pokolenia, którzy nie mieli jeszcze okazji pracować przy filmowej adaptacji komiksu, więc z chęcią dołączą do obsady”.

di Bonaventura potwierdza: „Warren i Cully stworzyli bardzo prowokacyjną opowieść, która daje do myślenia i wyróżnia się w swoim gatunku - my zobaczyliśmy w niej potencjał na film łączący akcję, wątek szpiegowski, romans, komedię oraz subtelne przesłanie o bolesnej dyskryminacji ze względu na wiek, w taki sposób, że trafi do publiczności bez względu na wiek czy pochodzenie. Obraliśmy sobie za punkt honoru, aby nie odchodzić od esencji ich pomysłu – w szczególności postaci Franka Mosesa – żeby obaj czuli się częścią tego projektu. Wydaje mi się, że poszło nam całkiem nieźle”.

„Pracowałem z Hoeberami po raz pierwszy” - mówi di Bonaventura. „Obserwowanie ich przy pracy jest niesamowite, bowiem obaj wnoszą do projektu odmienne sposoby myślenia, a także nieco inną wrażliwość. Ta dychotomia twórcza świetnie się sprawdziła. Jon i Erich pracowali przy tym projekcie od początku do samego końca.

Wystarczyło jedno spotkanie z przedstawicielami Summit Enterteinment, Erikiem Feigiem i Geoffem Shaevitzem, oraz jedna wersja scenariusza, by Summit dało projektowi zielone światło.

„Pierwszy zarys scenariusza Hoeberów był fantastyczny”, opowiada producent di Bonaventura. Wszyscy, którzy go przeczytali, zareagowali bardzo podobnie – ależ to będzie film! Zapytaliśmy się ludzi z Summit o opinię, a oni podzielili nasz entuzjazm, zaczęliśmy więc pracę nad projektem. Wydaje mi się, że wszyscy mieliśmy świadomość tego, że czeka nas wspaniała przygoda”.

„W pracy nad scenariuszem chodziło tak naprawdę o to, żeby rozszerzyć zakres tego, o czym opowiada komiks” - mówi producent Vahradian. „Jon i Erich podjęli to wyzwanie, dodali nowe postaci oraz zmodyfikowali stare, pozostając równocześnie wiernymi przedstawieniu Franka Mosesa oraz kluczowych elementów oryginalnej historii. Dostarczyli nam dokładnie to, o co ich prosiliśmy. W efekcie otrzymaliśmy scenariusz łączący różne filmowe gatunki, potencjał dla masowej widowni z czymś więcej”.

„Komiks jest bardzo krótki i zdaliśmy sobie w pewnym momencie sprawę, że musimy wykorzystać go przede wszystkim jako podstawę do dłuższej i zakreślającej szersze kręgi historii” - opowiada Jon Hoeber. „Wszystko zaczyna się od postaci Franka Mosesa. To jeden z najbardziej niebezpiecznych ludzi na świecie, przez lata zabił wiele osób, a mimo to ma w sobie dużą dozę niewinności. To facet, który spędził całe życie na ukrywaniu się i unikaniu związków międzyludzkich. W momencie, kiedy spotykamy go po raz pierwszy, świeżo po przejściu na emeryturę, Frank zaczyna doświadczać tego, czym jest normalne życie. Obserwujemy jak próbuje odnaleźć przyjemność w wykonywaniu codziennych czynności takich jak dekorowanie domu na Święta Bożego Narodzenia. A kiedy dzwoni do Sarah, zaczyna się gubić, nie wie co ma powiedzieć – jest przerażony! Oto wyszkolony zawodowiec, który nagle zaczyna zachowywać się jak pryszczaty uczniak próbując zebrać się na odwagę, by zaprosić dziewczynę na pierwszą randkę. Nie można go nie polubić”.

„Później zaczęliśmy rozwijać koncepcję - jeśli Frank Moses jest starszym agentem na emeryturze, który ma zostać zlikwidowany” - wyjaśnia Hoeber - „to podobnych mu dawnych szpiegów i zamachowców musi być więcej. Ten wniosek doprowadził nas do stworzenia pozostałych filmowych postaci, dając nam równocześnie wolność w tworzeniu i modyfikowaniu ich życiorysów”.

„Pomimo tego, że filmowa stawka jest bardzo wysoka” - dodaje Jon - „z premedytacją stworzyliśmy postaci „większe niż życie”. Chcieliśmy uchwycić ten fantastyczny, „oldskulowy” klimat Butcha i Sundance’a w akcji. Nieważne, czy na ekranie pojawiają się Frank i Marvin, Frank i Joe, Frank i Victoria czy nawet Frank i cywil Sarah – z napięć pomiędzy poszczególnymi parami zawsze wynika dużo konfliktów i komediowych interakcji. Co bardzo ważne, wszystko rozwija się organicznie względem opowiadanej historii, która zaczyna się od postaci Franka oraz sytuacji, w której się znalazł: to emeryt, ale za to śmiertelnie groźny emeryt”.

„Lorenzo, Mark, Gregory i David [Ready, ko-producent] zaangażowali się bardzo mocno w rozwój scenariusza” - wyjaśnia Erich. „Byli bardzo kreatywnymi partnerami, rozumieli, że historia, którą tworzyliśmy, musiała być oparta na relacjach pomiędzy poszczególnymi postaciami, nie jakimś wydumanym koncepcie wziętym z powietrza”.

„Warren i Cully wspaniałomyślnie pozwalali nam na eksperymentowanie z ich dziełem”, dodaje Jon. „Na szczęście finałowa wersja im się spodobała i od tego czasu popierają nasz film w wystąpieniach publicznych”.

„Uważam, że Jon, Erich, Robert [Schwentke] oraz producenci wykonali wspaniałą pracę przy adaptowaniu RED na duży ekran” - mówi ilustrator i artysta Cully Hammer, który odwiedził plan w Nowym Orleanie na kilka dni przed zakończeniem zdjęć. „Film jest o wiele zabawniejszy, choć mniej krwawy, ale posiada podobne aspiracje artystyczne do tych, które Warren i ja wpisaliśmy w oryginalną historię”.

„Od momentu, kiedy dowiedziałem się, że RED zostanie przerobiony na film, wiedziałem, że historia musi zostać znacznie rozszerzona”, mówi Ellis, który także wpadł na kilka dni na plan filmu, ale ten w Toronto, „tak więc nie było sensu, żebym się wtrącał. Ani przez chwilę nie obawiałem się, że moje dziecko zostanie zarżnięte przez anonimowych rzemieślników z Hollywood. Tak naprawdę mile się zaskoczyłem, bowiem scenariusz Jona i Ericha okazał się bardzo wierny myśli przewodniej RED. Wszystko, co miało dla mnie znaczenie, znalazło się w scenariuszu, a później w samym filmie. To dla mnie naprawdę spora niespodzianka”.

Ellis był również pod wielkim wrażeniem Roberta Schwentke. „Wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, ale Robert jest wielkim fanem komiksów. Przy naszym pierwszym spotkaniu zacytował mi pierwszy komiks, który stworzyłem. Ma w sobie wiele pasji zarówno względem tej formy, jak i treści”.

„Wybór Robert na reżysera okazał się świetnym trafem” - mówi di Bonaventura. „Potrzebowaliśmy kogoś, kto rozumiał planowany ton filmu oraz zawartą w scenariuszu równowagę pomiędzy medium filmowym, a światem komiksu. Na początku należało zinterpretować ten szalony mix komedii, dramatu, akcji i romansu, a później dopiero wszystko wygładzić, co nie było łatwe. Dzięki doświadczeniu nabytym przy pracy przy swoich wcześniejszych filmach oraz znajomości komiksów Robert poradził sobie wyśmienicie”.

„Robert to świetny facet i bardzo inteligentny współpracownik”, mówi scenarzysta Erich Hoeber. „Jest maniakiem filmowym, tak jak my, więc często rozmawialiśmy o dziwnych pomysłach i odnośnikach do opowiadanej historii czy strony wizualnej, a on zawsze wiedział, o co nam chodziło. Taka wiedza w połączeniu z jego mocnym, lecz zdyscyplinowanym stylem wizualnym, z miejsca nas zachwyciły”.

„Pozostałe filmy Roberta – thriller, dramat akcji oraz romans o podróżach w czasie – okazały się dowodem na to, że jest w stanie odnaleźć się w różnych gatunkach” - mówi producent Vahradian. „Choć nie nakręcił jeszcze filmu z podtekstami komediowymi, od razu zrozumiał cięty humor, który chcieliśmy umieścić w naszym filmie. Jego pomysłem było zresztą poprowadzenie aktorów tak, żeby wygłaszali swoje kwestie z całkowitą powagą”.

Vahradian podaje przykład: „Kiedy Morgan Freeman przedstawia Sarah (Mary-Louise Parker) Victorię (Helen Mirren), mówi: „Victoria była niegdyś największą wartością swojej firmy, prawdziwą artystką gotową na wszystko”. Sarah pyta się, co to znaczy, na co Helen odpowiada bez mrugnięcia okiem: „Zabijam ludzi, moja droga”. W filmie znajduje się więcej takich wyśmienitych momentów. Robertowi udało się połączyć je wszystkie z akcją i romansem, bez uszczerbku dla opowiadanej historii - zrozumiał klimat scenariusza oraz potrafił dogadać się z aktorami”.

Na czele obsady stoi Bruce Willis, aktor, który próbował swoich sił w każdym możliwym gatunku, od dramatów (Pulp Fiction, Szósty zmysł czy Naiwniak), poprzez komedie (Na wariackich papierach oraz Ze śmiercią jej do twarzy), po kino akcji (seria Szklanych pułapek oraz Armageddon).

„Powiedzmy sobie szczerze, patrząc na okładkę komiksu, czy wyobrażacie sobie innego aktora do postaci Franka Mosesa?” - pyta di Bonaventura. „Ten wybór był dla nas całkowicie oczywisty, wszyscy chcieliśmy, żeby Bruce zagrał tę rolę i modliliśmy się, by się zgodził”.

I się zgodził. „Było w tym projekcie coś oryginalnego” - wyjaśnia Willis - „ coś, co mnie od początku zaintrygowało. Jest tu i szpiegostwo, i komedia, i romans, i dużo akcji, a pod wierzchnią warstwą ukryty został motyw samotności oraz poczucia odrzucenia z tego tylko powodu, że się jest za starym, by ciągle bawić się w te klocki. Uznałem, że to świetny pomysł na fajny film”.

„Bruce posiada ten rzadki dar, że jest wiarygodny zarówno jako komediant, jak i zabójca” - dodaje Vahradian - „był więc od początku naszym wyborem. A kiedy już dołączył do projektu, znalezienie pozostałych aktorów było kwestią czasu”.

„Zebranie takiej obsady przypominało mi czasy, kiedy zbierałem ekipę do Ocean’s Eleven - mówi di Bonaventura. „Zaczyna się od jednej osoby, a później idzie już z górki”.

Obsada RED składa się z największych znakomitości świata teatru, filmu i telewizji, od żyjącej ikony Ernesta Borgnine’a po wschodzącą gwiazdę Karla Urbana.

„Stwierdzenie, że ten film jest oparty na aktorach byłoby znacznym uproszczeniem” - śmieje się Vahradian. „Dwunastu niemal równorzędnych aktorów w jednej ekipie to rzadki widok w dzisiejszym kinie. Musieliśmy znaleźć ludzi, którzy byli w stanie uporać się z ogromnym wyzwaniem logistycznym, którym było zaplanowanie harmonogramu zdjęć tak, żeby odpowiadał każdemu aktorowi”.

Kolejną po Willisie gwiazdą, który dołączyła do ekipy, był laureat Oscara, Morgan Freeman, wcielający się w postać Joe Mathesona, starszego członka drużyny RED.

„Byłem pewny, że kiedyś zagramy znowu razem z Bruce’em”, powiedział Freeman, wspominając pracę przy Zabójczym numerze Paula McGuigana z 2006 roku. „Zawsze mamy na planie spory ubaw. Nie wiedziałem jednak, że będę miał okazję zagrać równocześnie razem z Helen Mirren, Johnem Malkovichem, Mary-Louise Parker i Richardem Dreyfussem. Nie ma nic lepszego niż chodzenie do pracy z ludźmi, których się podziwia, którzy zawsze wnoszą na plan coś niezwykłego. Podczas kręcenia RED nie było żadnego gwiazdorstwa, wszyscy pracowali na najwyższych obrotach”.

Następnie do projektu zapisała się laureatka Oscara Helen Mirren. Dla wszystkich zainteresowanych była jedynym wyborem do roli Victorii, brytyjskiej ex-agentki, która obecnie prowadzi motel, ale ciągle przyjmuje na boku nowe zlecenia”.

„Podczas prac nad scenariuszem nie potrafiliśmy wybić sobie z głów wizji Helen jako heroiny akcji” - mówi Vahradian. „Od początku chcieliśmy mieć ją na pokładzie”.

„Z reguły nie piszemy pod konkretnych aktorów”- mówi Jon Hoeber - „ponieważ przeważnie nie da się danej osoby zainteresować projektem. A jeśli nawet, zbyt często ma inne plany. Jednakże rolę Victorii napisaliśmy właśnie z myślą o Helen. Kiedy się zgodziła, byliśmy zachwyceni”.

„Co tu dużo mówić, schlebiło mi, że Jon i Erich napisali tę rolę specjalnie dla mnie”- mówi Mirren, która pochodzi z tego samego brytyjskiego miasteczka, co Warren Ellis, autor komiksu. „To jednak nie był jedyny powód, dla którego przystąpiłam do tego projektu. Zafascynowała mnie przede wszystkim możliwość pracy z Bruce’em. To brzmi jak banał, kiedy ludzie mojego pokroju wyznają „o Boże, ależ on wspaniały!”, ale taka jest prawda. To utalentowany i bardzo szczodry aktor. On po prostu kocha przebywać z ludźmi, uczestniczyć, a nie stać z boku. Widać to bardzo dobrze w tej roli, jest w końcu dowódcą naszej drużyny”.

Inspirację dla swojej postaci Mirren znalazła w osobie, która nie jest raczej kojarzona ze szpiegostwem i zamachowcami – chodzi o popularną guru od dekoracji domostw oraz znaną bizneswoman: Marthę Stewart.

„To prawda, inspirowałam się nią nawet w kwestii włosów” - przyznaje z uśmiechem Mirren. „Oczywistym jest, że nie ma nic wspólnego z jakimikolwiek zamachami, ale wszystko, co Martha Stewart robi, robi bardzo dobrze. To perfekcjonistka, bardzo podoba mi się w niej ten mix kobiecej łagodności oraz niezwykłej siły, efektywności oraz praktyczności. Mam nadzieję, że nie obrazi się z tego powodu, bo jestem jej wielką fanką”.

Proponowany przez Novecka John Malkovich wcielił się w Marvina Boggsa, mistrza kamuflażu z CIA, który z agenta operacyjnego stał się królikiem doświadczalnym, szprycowanym przez Agencję dziennymi dozami LSD.

„Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o tej roli, byłem akurat w trakcie rozmów w sprawie innego projektu” - opowiada Malkovich - „na szczęście jednak tamten film nie doszedł do skutku i byłem w stanie zaangażować się w RED, co wyszło mi tylko na dobre. Scenariusz mi się spodobał, postać również, nie wspominając o partnerach na planie. Jon i Erich byli bardzo chętni do wprowadzania do postaci moich sugestii, ale powiedziałem im, że bardzo podoba mi się ich wersja. To bardzo precyzyjny scenariusz, bez żadnych dłużyzn, ze świetnie napisanymi postaciami. Sama przyjemność”.

„O Marvinie mówią, że mu odbiło”- wyjaśnia Malkovich - „więc kiedy u progu jego drzwi, czyli bagażnika samochodu, pojawiają się Frank i Sarah, wydaje mu się, że przyszli go zabić. Chodzi o to, że Marvin jest paranoikiem, ale z drugiej strony bardzo często ma rację. Jeśli uważa, że ktoś chce go zabić, przeważnie tak jest”.

Choć Marvin nie czuje się dobrze w obecności kobiet jak Sarah, którą gra Mary-Louise Parker, Malkovich mówi, że uwielbia swoją partnerkę na planie. „Lata temu pracowaliśmy przy Portrecie damy, od razu ją polubiłem. Ma duży talent i jednocześnie świetnie się ją ogląda na ekranie. Wybiera ciekawe projekty i jest bardzo otwarta na to, co jej partnerzy mają do zaoferowania”.

„I jest naprawdę zabawna” - dodaje Willis. „Ma świetne wyczucie czasu i tempa, zawsze jest pełna ciekawych pomysłów i niespodzianek, co mnie na przykład skłoniło do spróbowania czegoś, czego nigdy jeszcze nie robiłem. Wspominałem już, że jest zabawna?”

Parker, która przyznaje, że interesują ją raczej projekty, w których jest mniej dynamizmu i strzelanin, gra Sarę, kobietę, która adrenalinę zna jedynie z powieści romantycznych pozwalających jej choć na chwilę porzucić swoje nudne, samotne życie w biurokratycznym molochu. Aktorka chwali reżysera Roberta Schwentke za utrzymanie pracy na planie w ryzach, równocześnie nie rezygnując z atmosfery wzajemnej współpracy.

„Świetnie mi się z nim pracowało” - przyznaje Parker. „To z jednej strony intelektualista, z drugiej zaś wrażliwiec, który wie jak poprowadzić aktora bez zbędnych słów, co dla mnie było naprawdę idealne”.

„Mary-Louise gra jedną z najtrudniejszych postaci” - opowiada producent Vahradian. „Sarah to osoba cywilna, która zostaje zmuszona – a właściwie porwana – do wyjazdu z głównymi bohaterami, do zagłębienia się w świecie, w którym ludzie, no cóż, pozbawiają życia innych ludzi. Podczas gdy Frank odkrywa przed nią życie, o którym wcześniej mogła jedynie czytać w romansach, ona pokazuje mu spokojniejsze, intymniejsze życie, którego on nigdy nie znał. Tak powstają największe filmowe romanse”.

Motyw starzych wyjadaczy kontra nowa fala agentów CIA został zilustrowany poprzez relacje pomiędzy starym, zmęczonym życiem Frankiem Mosesem, a młodym, znakomicie wyszkolonym technicznie, zamachowcem Williamem Cooperem, którego gra Karl Urban.

„Cooper to młody, relatywnie świeży zamachowiec CIA, który zna najnowocześniejszy sprzęt szpiegowski od podszewki” - wyjaśnia Urban, który przygotowując się do roli czytał artykuły byłego agenta Roberta „Boba” Baera, konsultanta zatrudnionego do pracy przy RED. „Pewnego dnia Cooper dostaje od swojego szefa zlecenie na zabicie Franka Mosesa. Zadanie to okaże się jednak nieco trudniejsze niż Cooper przewidywał, bowiem młody-gniewny niedocenia Franka. Nawet jeśli Cooperowi pomaga satelitarny system naprowadzania i wszystkie inne ultranowoczesne gadżety CIA, Frank ma w zanadrzu ponad trzydzieści lat doświadczeń, co w efekcie kreuje niesamowity pojedynek pomiędzy dwiema silnymi osobowościami”.

„Rola Coopera wydała mi się interesująca, ponieważ facet ma żonę i rodzinę” - wyjaśnia Urban - „co sprawia, że różni się jeszcze bardziej od Franka i jego kumpli ze starych lat. Motyw rodzinny zostaje przeciwstawiony jego pracy. To przecież zimnokrwisty morderca, w efekcie postać staje się bardzo interesująca dla aktora”.

„Karl jest wyśmienity” - mówi producent di Bonaventura. „Był niestrudzony w poszukiwaniu odpowiedniego wyrazu dla swojej postaci, poczynając od rozmów z Bobem Baerem po intensywny i czasochłonny trening fizyczny. Karl pojawia się w towarzystwie aktorskich weteranów, ale daje sobie znakomicie radę. To profesjonalista, mieliśmy dużo szczęścia, że zgodził się uczestniczyć w naszym projekcie”.

„Co ciekawe, oglądając film widzowie powinni mieć podobne doświadczenia do naszych, kiedy go kręciliśmy” - dopowiada di Bonaventura. „To znaczy, będą poznawać każdą postać po kolei. Najpierw Frank, dziesięć minut później Sarah, kolejne dziesięć minut później Joe, potem Marvin, i Victoria itd. RED posiada dzięki temu specyficzny rytm i tempo, ponieważ nie poznajemy od razu całego zespołu. Podobnie było na planie, a ekipa co kilka dni podniecała się przybyciem kolejnej gwiazdy. Dzięki tej rotacji nigdy nie było nudno i mamy nadzieję, że widownia doświadczy tej pozytywnej energii”.

„Kręcenie tego filmu było dla mnie trochę jak świąteczny poranek” - opowiada Willis - „Co dziesięć minut człowiek otwiera nowy prezent. Oh, dostałem lśniący, nowiutki rower nazywający się Helen Mirren albo ależ fajowy zestaw Morgana Frejmana, albo patrzcie, dostałem Transformera Johna Malkovicha albo świetny pociąg z silnikiem Richarda Dreyfussa. Jedna wielka szalona zabawa”.

Zdjęcia rozpoczęły się 12 stycznia 2010 roku w środku typowej dla Toronto zimy, z planem rychłego przeniesienia się na południe do cieplejszego Nowego Orleanu. Producent di Bonaventura wyjaśnia, że te dwa miasta zostały wybrane właśnie ze względu na biegunowo odmienne klimaty, różnice w architekturze oraz specyfikę ich mieszkańców.

„Toronto i Nowy Orlean były idealną kombinacją dla filmu, którego spora część opiera się na podróży” - mówi di Bonaventura. „Kiedy po raz pierwszy spotykamy postać Bruce’a, Frank próbuje odnaleźć się w prostym stylu życia na sennych przedmieściach Cleveland w stanie Ohio. Jednak po odparciu próby zamachu, szybko wyrusza do Kansas City, by porwać Sarah. W ramach montowania starej ekipy wyruszają do Nowego Orleanu po Morgana, na bagna Florydy po Malkovicha itd. Podróżują poprzez Alabamę, New Jersey i Chinatown na Manhattanie, trafiają na Uniwersytet Columbia oraz do siedziby CIA w Langley w stanie Wirginia, potem do rosyjskiej ambasady w Waszyngtonie, wreszcie do Chicago. Kolejne lokacje stanowią integralną część fabularnej łamigłówki”.

di Bonaventura wraz z resztą ekipy twierdzą, że za trzymanie filmowego planu podróży w ryzach odpowiadał kierownik planu Alec Hammond. „Alec był zawsze, każdego dnia o każdej porze, w stanie wyjaśnić, w którym momencie produkcji się znajdujemy” - dopowiada producent Vahradian. „Był jak ludzki GPS, zawsze utrzymując nas na odpowiednim kursie”.

Dla Hammonda RED był kolejną okazją do pracy z Robertem Schwentke, operatorem Florianem Ballhausem oraz scenografką Susan Lyall. „Pracowaliśmy wspólnie przy Planie lotu w reżyserii Roberta” - wyjaśnia Hammond - „więc RED był dla nas powrotem do znanego i lubianego środowiska pracy”.

Hammond wyjaśnia, że 40% scenografii zostało wybudowane w studiu, a 60% nakręcone w lokacjach. „Ten podział był uwarunkowany nie tylko naszym pragnieniem stworzenia czegoś unikatowego, jak w przypadku bunkra Marvina, ale również podyktowany pewnymi ograniczeniami. Co oczywiste, w świecie post-9/11, nikt nam nie pozwoli na kręcenie wewnątrz siedziby CIA, musieliśmy więc zbudować swoją własną w Toronto”.

Oprócz wnętrz CIA oraz podziemnego bunkra Hammond „zbudował” również na potrzeby filmu wnętrze domu Franka oraz pokój-azyl w posiadłości Alexandra Dunninga (Richard Dreyfuss). „Wszystkie pozostałe sceny, w domu, biurze, mieszkaniu, na ulicy lub na bagnie, było kręcone w autentycznych lokacjach” - dodaje Hammond.

Hammond z radością przyznaje jednak, że podziemny bunkier jest jego ulubionym tworem. „Wymyślanie planu zdjęciowego na zewnątrz i wewnątrz bunkra było dla mnie niezwykłym doświadczeniem” - przyznaje Hammond. „Trudno znaleźć prawdziwy schron tego typu, a jeśli już się jakiś znajdzie, to okazuje się, że nie można – lub nie jest to dobre rozwiązanie – zabierać tam ekipy filmowej.

Inspiracja pojawiła się dzięki poszukiwaniom odbytym na planie poprzedniego filmu Schwentke. „Przypadkowo w Arkansas znaleźliśmy stojącą pośrodku niczego samotną przyczepę, a na ganku połowicznie zakopany samochód. Właściciel wykopał kilka metrów ziemi, wrzucił samochód w tę dziurę, przywalił większość auta piachem, pozostawiając tylko jedne drzwi dostępu. Kiedy zbliżało się tornado, facet wybiegał z przyczepy, wsiadał do samochodu i zamykał drzwiczki, izolując się od burzy”.

„Kupiliśmy więc Chevroleta z 1957 roku i zrobiliśmy z niego wejście do bunkra Marvina” - opowiada Hammond. „Zbudowaliśmy metalową drabinkę wojskową, która sięgała w głąb bunkra, w którym znajdował się kontener z jedzeniem, pokój z telewizją oraz „pokój biurowy” zawalony stertami dokumentów pełnych teorii spiskowych, starymi książkami, lepiącymi się notatkami, rachunkami itd. Zupełnie szalona przestrzeń uosabiająca system indeksowania swojego właściciela.”

„John [Malkovich] prosił jeszcze o jedno” - wspomina Hammond - „żeby Marvin zawsze znajdował się nie dalej niż metr od jakiejkolwiek broni. W efekcie oprócz stosów broni na ścianach, ukryliśmy ją również w magazynach, wrzuciliśmy granaty do sofy, a skrzynki z C-4 zamieniliśmy w stoły. Opracowywanie planu zdjęciowego dla Johna Malkovicha to doprawdy wspaniałe doświadczenie, bowiem wniósł do naszego procesu twórczego swoją wielką wrażliwość, dzięki czemu mogliśmy eksperymentować ze stroną wizualną projektu, wiedząc, że i tak poradzi sobie aktorsko”.

Hammond i spółka wysłali Chevroleta ’57 na bagna Luizjany, ażeby umieścić go na zbudowanym w tamtejszym studiu planie zdjęciowym. „Musieliśmy wykopać jedynie jakieś dwa metry obok bagna, zanim wpuściliśmy wodę” - opowiada Hammond. „Następnie wrzuciliśmy auto do dziury i zakopaliśmy podobnie, jak w tym schronie przed tornadami. Oto powstał podziemny bunkier Marvina.”

Kolejnym planem zdjęciowym było Hearn Generating Station w okolicach doków Toronto, gdzie odbywała się scena kulminacyjna filmu. „To ogromna, porzucona elektrownia węglowa w Toronto” - wyjaśnia Hammond. „Ma ponad 300 metrów długości, ponad 100 szerokości i niecałe 100 wysokości. Ciągle można w niej znaleźć w stanie nienaruszonym wszelkie rury i konstrukcje, a także całą stalową strukturę, tak więc pojedynek pomiędzy dobrymi i złymi odbył się w niezwykłej pod względem wizualnym industrialnej przestrzeni. Operator i reżyser nakręcili ją tak, że utwierdziliśmy się w przekonaniu, że to było dobre rozwiązanie”.

Kiedy, pod koniec marca 2010 roku, zdjęcia w Toronto dobiegły końca, ekipa przeniosła się na dwa tygodnie do Nowego Orleanu, ażeby nakręcić zdjęcia lokacji, które stanowią o architekturze i topografii tego unikalnego miasta i regionu.

„Nowy Orlean okazał się dla nas bardzo gościnny” - mówi Hammond. „Już sam fakt, iż mogliśmy kręcić wewnątrz Francuskiej Dzielnicy, był zdumiewający. Wszyscy mieszkańcy, turyści oraz biznesmeni wykazali dużą cierpliwość, jako że w mieście kręciły równocześnie dwie nasze ekipy. Codziennie mijała nas masa zdziwionych turystów, którzy nigdy nie sądzili, że zobaczą Bruce’a Willisa wychodzącego z policyjnego wozu i strzelającego do filmowego czarnego charakteru. To były niezwykłe dwa tygodnie”.

Kolejnym unikatowym elementem filmu jest użycie pocztówek zintegrowanych z wizualizacją miasta, ażeby pokazać trasę, którą bohaterowie przebywają na ekranie. Hammond twierdzi, że pomysł pochodzi od Roberta Schwentke, który postanowił w ten sposób pokierować narracją oraz użyć tychże pocztówek jako wskazówek dla widowni.

„Zamiast używać typowych ujęć kamery, Robert wymyślił „ożywienie” pocztówek, aby objaśnić upływający czas, a także jako wizualny sposób pokazania publiczności wszystkich miejsc, do których podróżują bohaterowie. Oglądaliśmy pocztówki bardzo stare oraz nowe, pokazujące obecne oblicze miasta, gdyż chcieliśmy uzyskać grafikę, która od razu identyfikowałaby dane miasto. Widz wybiera się na przejażdżkę razem z nami”.

A „przejażdżka” to nietypowa. RED zawiera w sobie odcienie komedii, romansu i thrillera. Dla Bruce’a Willisa był to od samego początku projekt ambitny, jednak taki, w którym wiedział, że się doskonale sprawdzi.

W filmie widać dokładnie to, na czym polegało kręcenie tego filmu”, mówi Willis. „Rozpoczęliśmy bardzo skromnie – tylko ja sam w domu, a skończyliśmy z dziewięciorgiem wspaniałych aktorów, którzy ścierają się w zimnym, wilgotnym, brudnym i błotnistym środowisku elektrowni węglowej. Chyba nikt z nas – aktorów czy filmowców – nie zdawał sobie sprawy, jak to się wszystko rozwinie, ale prawda jest taka, że daliśmy z siebie wszystko. Szczerze mówiąc, ciężko mi to opisywać, bowiem nigdy wcześniej nie pracowałem przy takim projekcie. To było naprawdę wspaniałe doświadczenie i świetna zabawa”.

Bruce Willis (Frank Moses)

Bruce Willis pokazał podczas swojej kariery, że jest w stanie zagrać każdą rolę. Był bokserem w Pulp Fiction Quentina Tarantino (zdobywca Złotej Palmy w Cannes w 1994 roku), flirtującym przedsiębiorcą w Naiwniaku Roberta Bentona, heroicznym podróżnikiem w czasie w 12 małpach Terry’ego Gilliama, weteranem wojennym z wietnamską traumą w Na wrogiej ziemi Normana Jewisona, współczującym psychologiem dziecięcym w nominowanym do Oscara Szóstym zmyśle M. Night Shyamalana (za ten film zdobył People’s Choice Award) oraz detektywem Johnem McClane’em w kwadrylogii Szklanej Pułapki.

Po prestiżowych studiach teatralnych w Montclair State College grał w kilku sztukach oraz niezliczonych reklamach telewizyjnych, zanim otrzymał główną rolę w Fool for Love, sztuce scenicznej Sama Sheparda, która zaliczyła 100 przedstawień na off-Broadwayu.

Jego przełomem była jednak rola detektywa Davida Addisona w serialu telewizyjnym Na wariackich papierach, która przyniosła mu międzynarodowy rozgłos oraz kilka nagród, w tym Emmy i Złotego Globa. W walce o nią pokonał trzy tysiące kandydatów. W tym samym czasie zadebiutował na dużym ekranie w Randce w ciemno, komedii romantycznej Blake’a Edwardsa z Kim Basinger w roli głównej. W 1988 roku zagrał w pierwszej Szklanej pułapce, hicie kasowym, który na wiele lat stał się jego aktorską wizytówką. Powtórzył rolę Johna McClane’a trzy razy.

Pracował z wieloma znamienitymi reżyserami, między innymi z Robertem Zemeckisem (Ze śmiercią jej do twarzy), Barrym Levinsonem (Włamanie na śniadanie), Robertem Rodriguezem (Sin City – Miasto grzechu) czy Lukiem Bessonem (Piąty element). Podkładał głos sarkastycznemu niemowlakowi Mikeyowi w dwóch częściach I kto to mówi oraz w animacjach Skok przez płot oraz Rugratsy szaleją. Ostatnio można go było zobaczyć w komedii akcji Fujary na tropie w reżyserii Kevina Smitha.

Willis wyprodukował również Osaczonego i Jak ugryźć 10 milionów, był także producentem wykonawczym na planie Śniadania mistrzów na podstawie bestselleru Kurta Vonneguta. Wraz z bratem Davidem oraz wspólnikiem Stephenem Eadsem założyli firmę produkcyjną Willis Brothers Films, z siedzibą w Los Angeles.

Również w teatrze trzyma rękę na pulsie. W 1997 pomógł założyć A Company of Fools, niekomercyjną trupę teatralną dedykowaną rozwojowi teatru w Wood River Valley w Idaho oraz w całych Stanach Zjednoczonych. Wystąpił oraz wyreżyserował adaptację sceniczną czarnej komedii True West Sama Sheparda, która opowiada o trudnych relacjach pomiędzy dwoma braćmi i została zadedykowana zmarłemu bratu Willisa, Robertowi.

Willis święci również sukcesy jako muzyk. W 1986 roku wydał w Motown album The Return of Bruno, który zdobył później status platynowej płyty. Trzy lata później nagrał drugą płytę If It Don’t Kill You, It Just Makes You Stronger, a w 2002 roku wyjechał wraz ze swoją grupą Bruce Willis and The Blues Band na klubowe tournee po Stanach Zjednoczonych. Grali również w Iraku dla amerykańskich żołnierzy.

Morgan Freeman (Joe Matheson)

Zdobywca Oscara, jeden z najbardziej rozpoznawanych aktorów dzisiejszego kina. Występował w wielu pamiętnych klasykach, a obecnie znajduje się na dziesiątym miejscu w rankingu aktorów, których filmy były największymi sukcesami komercyjnymi – jego obrazy zarobiły już na całym świecie ponad trzy miliardy dolarów. Bez względu na to czy rola wymaga wielkiej powagi lub figlarnego uśmiechu, przymrużenia oka czy też zagrania człowieka zmęczonego życiem, lecz ciągle walczącego ze światem, Freeman zawsze sobie z nią radzi. Sięga w głąb swoich postaci i wypełnia je godnością i subtelnością, dzięki czemu wykreował kilku kultowych bohaterów kina.

Zaczynał swoją karierę aktorską na off-Broadwayu w sztukach The Niggerlovers oraz afroamerykańskiej wersji Hello Dolly. Później przeszedł do telewizji. Wiele osób pamięta go bardzo dobrze z klasyka Children’s Television Workshop The Electric Company. Dosyć szybko zaczął grywać pamiętne role na dużym ekranie – Coriolanus (1979), Attaca (1980), Więzień Brubaker (1980), Naoczny świadek (1981) oraz Death of a Prophet (1981). Występ w sztuce The Mighty Gents w 1978 roku przyniósł mu szereg nagród, w tym nominację do prestiżowej Tony. W 1987 roku zagrał Hoke’a Colburna w sztuce Wożąc Panią Daisy, rolę, którą dwa lata później powtórzył w filmie Bruce’a Beresforda, zdobywając drugą nominację do Oscara (pierwsza za Cwaniaka z 1987 roku). W tym samym roku zagrał w Chwale Edwarda Zwicka, epickiej opowieści o wyzwolonych niewolnikach, którzy walczyli w Wojnie Secesyjnej.

Powoli zdobywał reputację aktora, który potrafi zagrać wszystko. Kolejne role w Robin Hoodzie: Księciu złodziei oraz Bez przebaczenia wyniosły jego karierę na aktorskie wyżyny. Za Skazanych na Shawshank otrzymał kolejną nominację do Oscara, a Siedem (1995), Kolekcjoner (1997) oraz Amistad (1997) utwierdziły jego klasę. W 2000 Freeman pokazał swoją vis comica w czarnej komedii Siostra Betty.

Pod koniec lat 90. Freeman zaczął szukać nowych wyzwań i założył własną firmę produkcyjną, Revelations Entertainment. Pierwszym wyprodukowanym przez nią filmem był Bunt w 1999 roku. Kolejne występy w filmach Suma wszystkich strachów oraz Bruce Wszechmogący potwierdziły jego aktorskie umiejętności, a w 2005 roku zagrał po raz kolejny zagrał u Clinta Eastwooda w Za wszelką cenę, zdobywając upragnionego Oscara (w kategorii Najlepszy Aktor Drugoplanowy).

Kontynuując pasmo komercyjnych sukcesów, dołączył do obsady blockbusterów Christophera Nolana – Batman – Początek i Mroczny rycerz, a także zagrał wraz z Jackiem Nicholsonem w Choć goni nas czas. Posiadając tak niesamowity głos, wystąpił również w roli narratora w dwóch Oscarowych dokumentach – Długiej drodze do domu (1997) oraz Marszu pingwinów (2005).

W wolnym czasie uwielbia wypływać w morze i latać, niedawno zdobył licencję prywatnego pilota. Kocha bluesa i posiada klub Ground Zero w Clarksville w stanie Mississippi, miejscu narodzin bluesa. W 1973 roku pomagał założyć Frank Silvera Writers’ Workshop, którego obecnie już 37. sezon wspomaga scenopisarskie umiejętności współczesnych i przyszłych pokoleń. Jest członkiem zarządu Earth Biofuels, firmy promującej używanie czystych paliw w Ameryce. Wspomaga także artystów południowoamerykańskich oraz kampanię na rzecz edukacji kobiet.

John Malkovich (Marvin Boggs)

Przez ponad dwadzieścia lat kariery aktorskiej zapisał się w świecie kina jako jeden z najciekawszych aktorów branży filmowej. Grywał zarówno w ciężkich, zmuszających do refleksji filmach niezależnych, jak i wysokobudżetowych produkcjach. Jest aktorem, reżyserem, producentem oraz niezwykłym artystą.

Niedawno skończył zdjęcia do Transformers 3 Michaela Baya oraz Secretariat z Diane Lane. Ostatnio można go było oglądać w Tajne przez poufne braci Coenn oraz w Oszukanej Clinta Eastwooda.

Jego pamiętne role ciężko zliczyć, zagrał między innymi w Niebezpiecznych związkach Stephena Frearsa, Portrecie damy Jane Campion, Myszach i ludziach Gary’ego Sinise, Polach śmierci Rolanda Joffe, Być jak John Malkovich Spike’a Jonze czy Hańbie Steve’a Jacobsa. Był dwukrotnie nominowany do Oscara w kategorii Najlepszy Aktor Drugoplanowy – za Miejsca w sercu (1985) oraz Na linii ognia (1994). Za ten pierwszy film otrzymał również nagrodę dla najlepszego aktora drugoplanowego od National Society of Film Critics oraz od National Board of Review. W 1999 roku otrzymał nagrodę w tej samej kategorii za Być jak John Malkovich.

W 1998 roku wraz z Lianne Halfon oraz Russem Smithem założył firmę produkcyjną Mr. Mudd. Pierwszym wyprodukowanym przez nią filmem był kultowy już Ghost World Terry’ego Zwigoffa. W 2003 roku nakręcił swój debiut reżyserski Tancerz z późniejszym laureatem Oscara Javierem Bardemem w roli głównej. Film powstał również w jego firmie produkcyjnej. Tak jak Libertyn z Johnnym Deppem i Samantą Morton oraz Akademia tajemniczych sztuk pięknych Zwigoffa. W 2008 roku Mr. Mudd odniosło największy jak na razie sukces produkując Juno z Ellen Page, Jennifer Garner i Jasonem Batmanem. Film otrzymał Oscara (dla Diablo Cody za Najlepszy Scenariusz Oryginalny) oraz trzy nominacje, między innymi za Najlepszy Film. Malkovich był również producentem wykonawczym dokumentu How to Draw a Bunny, który zdobył Nagrodę Jury na festiwalu Sundance w 2002 roku.

Aktor grywał z sukcesami w telewizji. Zdobył Emmy za swoją rolę w Śmierci komiwojażera Volkera Schlondorffa, w którym partnerował Dustinowi Hoffmanowi. Pamiętany jest także za role w mini-serialu Napoleon oraz Obywatelu Wellesie, produkcji sygnowanej przez HBO. Za oba był nominowany do nagrody Emmy.

W latach 1976-1982 zagrał, wyreżyserował lub zaprojektował plany w ponad pięćdziesięciu produkcjach Steppenwolf Theatre Company. Debiut sceniczny w True West Sama Sheparda przyniósł mu Obie Award. W materii filmowej natomiast, poza debiutem reżyserskim, nakręcił jeszcze trzy reklamówki dla londyńskiej projektantki Belli Freud. Niedawno otrzymał Moliere Award dla Najlepszego Reżysera za produkcję Good Canary in Paris. Jako producent, reżyser oraz aktor miał wielki wpływ na amerykański teatr.

Helen Mirren (Victoria)

Jedna z najbardziej znanych i szanowanych aktorek, której wieloletnia kariera rozciąga się zarówno na teatr, jak i telewizję. Jest znana z podejmowania się trudnych, wymagających ról, za które otrzymała szereg wyróżnień, na czele z Oscarem za Królową.

Już niedługo zobaczymy ją w The Debt Johna Maddena, w którym gra agentkę izraelskiego Mossadu ścigającą nazistowskich zbrodniarzy wojennych. Niedawno zagrała także w The Last Station żonę Lwa Tołstoja. Za tę rolę otrzymała szereg nominacji, między innymi do Oscara, Złotego Globu oraz Independent Spirits Award.

W niedawno ukończonym Love Ranch, opowiadającym o pierwszym zalegalizowanym w stanie Nevada burdelu, Mirren współpracowała po raz kolejny z mężem Taylorem Hackfordem (wcześniej w Białych nocach w 1985 roku). U Julie Taymor zagrała natomiast Prosperę w The Tempest. Premiera niedługo.

Zaczynała w Londynie w National Youth Theatre w roli Kleopatry. Następnie występowała w wielu prestiżowych produkcjach dla Royal Shakespeare Company, a w 1972 roku dołączyła do trupy teatralnej znanego reżysera Petera Brooka i zjeździła cały świat.

W kinie zaczynała w Age of Consent Michaela Powella, ale przełomem okazała się rola w Długim Wielkim Piątku Johna Mackenzie. Grała w tak wybitnych produkcjach jak Excalibur Johna Boormana czy Cal Pata O’Connora, za który otrzymała nagrodę dla Najlepszej Aktorki na festiwalu w Cannes. Przekraczała granice w Wybrzeżu moskitów Petera Weira, Kucharzu, złodzieju, jego zonie i jej kochanku Petera Greenawaya oraz w Spirali przemocy Terry’ego George’a, który również współprodukowała.

Pierwszą nominację do Oscara otrzymała za Szaleństwo Króla Jerzego, za ten film otrzymała również drugą nagrodę dla Najlepszej Aktorki na festiwalu w Cannes. Kolejną Oscarową nominację dostała za Gosford Park Roberta Altmana. Jednak jej najbardziej znaną i uwielbianą aktorską kreacją jest rola Królowej Elżbiety II w Królowej Stephena Frearsa, za którą spadł na nią deszcz nagród, między innymi Oscar, Złoty Glob oraz BAFTA.

W telewizji stała się słynna dzięki serialowi PBS Główny podejrzany. Po kilkunastu latach, dwóch Emmy, trzech nagrodach BAFTA oraz nominacji do Złotego Globu (przegrała z samą sobą za Elżbietę I), ta ikoniczna seria dobiegła końca w Głównym podejrzanym 7: Końcowym akcie z 2006 roku.

Na deskach teatralnych pojawiła się niedawno w Phedre, za którą to rolę otrzymała nominację do nagrody Tony oraz razem z sir Ianem McKellenem w The Dance of Death na Broadwayu.

W 2003 roku stała się Damą Orderu Imperium Brytyjskiego.

Karl Urban (William Cooper)

Zaczynał w niezależnej nowozelandzkiej produkcji Cena mleka, przełom nastąpił wraz z pojawieniem się w dwóch ostatnich częściach trylogii Władcy pierścieni Petera Jacksona, a już niedługo na ekrany kin wejdzie oczekiwany Ksiądz Scotta Stewarta. Urban stał się w ciągu mniej niż dekady jednym z najbardziej pożądanych aktorów w Hollywood.

Po sukcesie w trylogii Jacksona, czarujący i wszechstronny Urban zaczął zadziwiać publiczność w kinie akcji – Kroniki Riddicka, Krucjata Bourne’a, Doom czy nowy Star Trek J.J. Abramsa potwierdziły jego umiejętności.

W Nowej Zelandii znany jest także z gry na scenie w Auckland Theater, chociażby w Juliuszu Cezarze, a także z występów telewizyjnych w Czasie Komanczów na podstawie powieści Larry’ego McMurtry oraz w ostatnim rozdziale Na południe od Brazos.

Wraz z żoną i dwójką dzieci mieszkają na zmianę w Nowej Zelandii i Kalifornii.

Mary-Louise Parker (Sarah Ross)

Uznana aktorka, która rozpoczynała swoją karierą na Broadwayu w 1990 roku w nominowanym do nagrody Tony Prelude to Kiss, by później zyskać sławę oraz nagrody Emmy i Złotego Globa za rolę w Aniołach w Ameryce. W ostatnich latach znana jest przede wszystkim za rolę handlującej marihuaną mamy w serialu Trawka, który przyniósł jej drugiego Złotego Globa. W telewizji zasłynęła również rolą w Prezydenckim pokerze.

W 2001 roku zdobyła wreszcie teatralną nagrodę Tony dla Najlepszej Aktorki za Proof.

W kinie zasłynęła z ról w Kliencie Joela Schumachera, Smażonych zielonych pomidorach Jona Avneta, Strzałach na Broadwayu Woody’ego Allena, Portrecie damy Jane Campion, Chłopakach na bok Herberta Rossa, Romansach i papierosach Johna Turtorro, Zabójstwie Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda Andrew Dominika czy ostatnio Howl Roba Epsteina i Jeffreya Friedmana.