O filmach, serialach i gwiazdach filmu nie zawsze poważnie.

"Pinokio" - nowe odkrycie magicznej baśni.

09 października 2020, J.B.

pinokio.jpg

Książka Carlo Collodiego - "Pinokio", na której podstawie nakręcony jest film, od dawna jest już światowym bestsellerem. Przetłumaczono ją na rekordową liczbę ponad 260 języków świata! Dzisiaj wchodzi na ekrany kin, spod pieczy znakomitego reżysera - Matteo Garrone, dwukrotnie nagradzanego Grand Prix na festiwalu filmowym w Cannes. Kolejnym znamienitym nazwiskiem, jest nazwisko odtwórcy jednej z głównych ról, postaci Dżepetta. Zagra go Roberto Benigni, zdobywca Oscara za rolę w produkcji "Życie jest piękne".


"Pinokio" to ponadczasowa opowieść, w której dominującym motywem jest ogrom ojcowskiej miłości, ale ważne są też: empatia, troska, posłuszeństwo, jak i beztroska. To właśnie te elementy otaczać będą tytułowego Pinokia, z którym przeżyjemy wiele niebezpiecznych przygód, aby mógł na własnej skórze doświadczyć, jakie wartości w życiu są ważne.
Drewniany chłopiec stworzony przez stolarza Dżepetta, który na naszych oczach ożywa, czerpie z życia na 100%. Nie są dla niego ważne uczucia jego ojca, nie liczy się dla niego nic poza dobrą zabawą i zaspokajaniem swoich potrzeb. Pinokio będzie musiał wpaść w wiele tarapatów, dać się zwieść sprytowi Kota i Lisa, aby się otrząsnąć i odnaleźć właściwą drogę.
Reżyser usilnie próbuje ukazać w swym dziele bezgraniczną miłość ojca do syna, choć nie do końca udolnie. Już w jednej z pierwszych scen widzimy rozemocjonowanego, szczęśliwego Dżepetta, który oznajmia w okolicy, że został ojcem. Następnie zamienia ciepłe ubrania na elementarz dla Pinokia, a dalej bez chwili wahania wyrusza na jego poszukiwania. Wszystko to jednak średnio wzrusza, a bardziej wydaje się sztuczne i wyuczone.
Pewne niedociągnięcia jednak, rekompensuje niesamowita charakteryzacja - tutaj brawa dla znakomitego mistrza charakteryzacji - Mark Cauliera, dwukrotnego laureata Oscara ("Żelazna dama", "Grand Budapest Hotel"). Odtwórca roli Pinokia, ośmioletni Federico Ielapi, (który swoją drogą, w swej roli poradził sobie świetnie!) codziennie, przed każdym dniem zdjęciowym, malowany był przez 3 godziny, aby jego skóra miała fakturę drewna.

Jakby nie spojrzeć, nowy "Pinokio" ma swoje plusy i minusy, jednak tym razem reżyser rozczarowuje. Niestety, biorąc pod uwagę współczesne bajki, nie porwie on raczej najmłodszych odbiorców. Z racji, że to film familijny, usatysfakcjonowani będą bardziej rodzice, ale raczej tylko ze względu na sentyment do baśni, na której się wychowali...