O filmach, serialach i gwiazdach filmu nie zawsze poważnie.

"THE WALKING DEAD" - recenzja "finału" 10-tego sezonu.

06 października 2020, J.B.

Walking Dead

Jak się okazało, również na "żywych trupach" pandemia odbiła się rykoszetem. Twórcom nie udało się nakręcić ostatniego, szesnastego odcinka 10-tej części, stwierdzili więc, że w kwietniu wyemitują piętnaście epizodów, a ostatni powstanie, gdy sytuacja na świecie się trochę unormuje. Koniec końcow, finał sezonu przesunął się na październik, czyli o około pół roku i jak twierdzą co niektórzy - nie jest finałem. A czy spełnia chociaż częściowe oczekiwania? [UWAGA - SPOILERY]


Nasi bohaterowie pojawiają się dokładnie w tym samym miejscu, w którym zostawiliśmy ich poprzednio. Ukrywających się w ruinach szpitala przed najazdem Szeptaczy, kierowanych przez żądnego krwi i zemsty Betę.

Napięcie nadchodzących wydarzeń budowane było już od poprzedniego odcinka, z zapartym tchem czekaliśmy na tę zapowiadającą się epicko scenę. Oczekiwaliśmy starcia tytanów, czyli porządnej, ostrej i pełnej przelewu krwi oraz ściętych głów, walki Bety z Neganem. Takiej na miarę poprzednich sezonów "The Walking Dead". Niestety przeliczyliśmy się. Jak to mówią - pies, który dużo szczeka, nie gryzie. Tak też było w tym wypadku. Horda setek, czy też nawet tysięcy truposzy, nie okazała się dla naszej ekipy większym problemem, co było tak absurdalne, jak pojawienie się znikąd Maggie.

Ogółem, ginie tylko kilka, nic nie znaczących postaci, a wyczekiwana walka trwa może 10 sekund. Wygląda na to, jakby scenarzyści jak najszybciej chcieli ją skończyć, aby przejść do kolejnego wątku. A szkoda, bo wyszło na to, że z arcygroźnym Betą, poradziłby sobie niemal każdy, komu przyszło zabić jakiegoś zombie. Emocji w tym wszystkim niewiele, na pewno rozczarowani będą najbardziej zagorzali widzowie, Ci, którzy serial śledzą od początku.

Jedyne, co ratuje ten odcinek, to serialowy Negan i (o dziwo!), serialowa Carol, która w poprzednich epizodach straciła już "to coś", za co pokochali ją widzowie. Niestety te dwie rzeczy, w obliczu całości to naprawdę niewiele, gdyż serial już od kilku sezonów ma coraz to gorszą fabułę i powinien być zakończony co najmniej na ósmym sezonie.

Pozytyw jest taki, że ogłoszono już oficjalnie, że sezon 11-sty będzie tym ostatnim, podsumowującym. Pojawią się oczywiście spin off-y, ale pewnie i tak wielu fanów nie wróci już do tej produkcji.