O filmach, serialach i gwiazdach filmu nie zawsze poważnie.

Jaka jest cena kłamstwa? Kilka słów dla sceptyków fantastycznego "Czarnobyla"

05 lipca 2019, Wiola Nowak

Czarnobyl

Gdyby ktoś poprosił mnie o wybranie jednego serialu, który powinien obejrzeć każdy człowiek na świecie, ani chwilę nie wahałabym się nad odpowiedzią. "Czarnobyl" od HBO jest absolutnym numerem jeden. Miniserial w reżyserii Craiga Mazina totalnie wbija w fotel już przy pierwszym epizodzie i nie pozwala z niego wstać przez kolejne cztery. Choć premierowy odcinek został wyemitowany szóstego maja, wciąż są podobno tacy, którzy jeszcze go nie obejrzeli. Ba! Nawet nie mają takiego zamiaru. Postaram się więc przekonać wszystkich sceptyków, punkt po punkcie wyjaśniając, na czym polega fenomen całej serii. I pokazać, co czeka ich w trakcie tej kilkugodzinnej przygody.

1. Poznasz kulisy prawdziwej katastrofy i zdobędziesz realną wiedzę na jej temat
W "Czarnobylu" brak przysłowiowych smoków czy rycerzy, a fabuła i tak wydaje się być nieprawdopodobna. Choć wszyscy wiemy, że - niestety - wydarzyła się naprawdę. W głowach wielu osób, które ze względu na młody wiek nie mogą pamiętać wydarzeń z 26. kwietnia 1986 roku, wybuch reaktora w ukraińskiej elektrowni jądrowej jawi się jako niefortunny wypadek. Oczywiście, nikt celowo nie doprowadził do tej tragedii, ale śmiało można rzec, że kolejny raz w historii "to ludzie ludziom zgotowali ten los".

2. Odbędziesz podróż w czasie do lat 80. XX wieku
Szczególne wyrazy uznania należą się ekipie scenarzystów i charakteryzatorom. Poszczególne sceny z serialu wyglądają jak zdjęcia z albumu naszych rodziców czy dziadków. Rolę elektrowni odgrywa (wyłączona już z użycia) litewska siostra tej czarnobylskiej. Plenery kręcone na terenie dawnych republik radzieckich wypadają szalenie realistycznie. Podobnie zresztą jak budowle, samochody, wystrój wnętrz, ówczesne "gadżety", ubrania czy fryzury. Choć w serialu panuje mroczna atmosfera, przeniesienie się ponad trzydzieści lat wstecz jest całkiem przyjemne.

3. Będziesz wstrząśnięty do granic możliwości
Z "Czarnobyla" bez trudu mogłabym wyciągnąć pokaźny zestaw ujęć, scen i dialogów, które rozłożyły mnie na łopatki. Twórcy serialu bez przesadnego patosu czy rozlewu krwi są w stanie zmrozić krew w żyłach, wywołując u widza zwykłą ludzką złość, a także poczucie bezsilności, niesprawiedliwości, bezradności. By uniknąć zbytniego spojlerowania wymienię tylko kilka z nich: brak zgody urzędników państwowych na natychmiastowe poinformowanie opinii pubicznej o wybuchu; wysyłanie strażaków, górników czy pracowników elektrowni na pewną śmierć dla ratowania sytuacji; obowiązkowy odstrzał wszystkich zwierząt na terenie Prypeci.

4. Przekonasz się na własne oczy o kompletnej niewydolności systemu socjalistycznego
O tym, że idealizowany w teoretycznych założeniach komunizm jest zgubnym ustrojem, nikogo nie trzeba przekonywać. Chęć bycia światowym mocarstwem, stosowanie powszechnego terroru, wszechobecna kontrola, nierealne wymagania, stawianie (wątpliwego) prestiżu państwa nad dobrem jednostki - to tylko część realiów, które przyczyniły się do tragedii i zwiększyły jej skutki. Wydarzenia ukazane po wybuchu perfekcyjnie obnażyły, że sprzedawany światu obraz rosyjskiego imperium to jedynie wydmuszka.

5. Wzruszysz się, nawet jeśli masz serce z kamienia
Należę do szczęśliwego grona osób, nierozczulających się bez powodu. A jednak "Czarnobyl" wielokrotnie obudził we mnie ludzkie uczucia. Zwłaszcza gdy miałam świadomość, że te tragedie naprawdę się wydarzyły. Umierający na chorobę popromienną strażacy, dramat ciężarnej Ludmiły Ignatenko, obowiązkowa ewakuacja społeczności, mordercza praca górników przy kopaniu tunelu, katastrofa śmigłowca, scena usuwania grafitu z dachu... Na te i wiele innych obrazów z pewnością nie pozostaniesz obojętny.

6. Obejrzysz pełnowartościową produkcję
Nie uważam się za specjalistę w dziedzinie kinematografii, ale tym razem moje zdanie pokrywa się z opiniami ekspertów. Serial Craiga Mazina to we wszystkich aspektach realizacyjny majstersztyk. Brak tutaj przypadkowych ujęć, a panorama wątpliwie urokliwego Czarnobyla robi niesamowite wrażenie. Twórcy dopracowali każdy szczegół - zdjęcia, scenografię, muzykę, dialogi. Aktorzy także stanęli na wysokości zadania. Wysoko postawieni towarzysze, walczący z systemem naukowcy, w pełni zaangażowani pracownicy elektrowni czy zwykli mieszkańcy Prypeci bez reszty wciągają widza w swoje losy.

7. Wybaczysz twórcom hollywoodzkie "zagrywki" i zmyślone zakończenie
Tak, to prawda. Fabuła serialu została w kilku miejscach naciągnięta. Uliana Chomiuk, jedna z głównych postaci "Czarnobyla", tak naprawdę nigdy nie istniała. Owa bohaterka ma "symbolizować" wszystkich naukowców czynnie zaangażowanych w sprawę katastrofy. Okazuje się także, że trzej ochotnicy, wypompowujący wodę ze zbiorników elektrowni, wcale nie zmarli po kilku dniach na skutek napromieniowania - jeden dożył emerytury, dwóch pozostałych wciąż ma się dobrze. Wreszcie bohaterska przemowa Legasowa w czasie rozprawy sądowej, która również nie miała miejsce. Mimo wszystko te uproszczenia nie wpływają na atrakcyjność całości.

8. Przyznasz, że lepiej inwestować w jakość niż w ilość
O tym, że nie sztuką jest nakręcić typowego "tasiemca" lub serial obejmujący wiele sezonów składających się z kilku bądź kilkunastu odcinków, wiadomo nie od dziś. Mnogość wątków i bohaterów proporcjonalna do umiejętności zainteresowania widza może przynieść twórcom milionowe zyski. Całe szczęście ekipa odpowiedzialna za "Czarnobyl" postawiła na efektywność i efektowność w jednym. Pięć godzin wystarczyło, by przedstawić całą historię, domknąć scenariusz, nie przesadzić z liczbą wątków, a przy tym zafundować widzom potężny ładunek emocjonalny.

9. Poznasz zagrożenia, jakie może przynieść bezczelne kłamstwo i bezmyślne posłuszeństwo
Sposób zarządzania charakterystyczny dla modelu socjalistycznego można przenieść na dzisiejsze miejsca pracy. Nie tylko duże korporacje, ale również mniejsze firmy. Przyczyny wybuchu w elektrowni były dwie. Pierwsza to okłamywanie pracowników - zatajenie przed nimi prawdziwej budowy i działania reaktora RBMK w imię... oszczędności. Fałszywie postrzeganej jako działanie dla dobra kraju. Powód drugi - strach pracowników przed zwolnieniem z pracy oraz represjami ze strony szefostwa bądź aparatu państwowego. Warto więc dwa razy się zastanowić, nim znów bezmyślnie wykona się polecenie przełożonego.

10. Zainteresujesz się katastrofą "w realu"
Pomijając edukacyjny wymiar samego serialu, jestem przekonana, że nie zakończysz eksploracji czarnobylskiej historii wraz z napisami końcowymi. Zaręczam - ta produkcja zmusi cię do sięgnięcia głębiej. Wygooglujesz recenzje zawierające porównania między fikcją a fabułą. Znajdziesz artykuły albo książki historyczne, które potwierdzą, jak było naprawdę. A jeżeli lubisz podróżować, najprawdopodobniej zarezerwujesz wycieczkę do miejsca katastrofy, by na własne oczy zobaczyć betonowy sarkofag. Specjaliści do spraw turystyki już odnotowali znaczący skok liczby turystów w tamtym rejonie.

Udanego seansu, bo wiem, że prędzej czy później i tak zobaczysz ten serial.